Dlaczego ona nie odejdzie? TED Leslie Morgan Steiner.

Leslie Morgan Steiner była ofiarą “szalonej miłości”, to znaczy była zakochana w człowieku, który ustawicznie się nad nią znęcał i groził jej śmiercią. Steiner opowiada mroczną historię swojego związku, prostując stereotypy, jakie wielu ludzi powtarza na temat ofiar przemocy domowej, a także wyjaśnia w jaki sposób możemy przerwać milczenie. Polecam.

Tutaj link do oryginalnego TEDa z polskimi napisami.

kobieta i mężczyzna

O złożoności naszych relacji (recenzja)

W zalewie poradników o tym jak „być sobą”, „znaleźć szczęście” i „zrobić jemu/jej dobrze, tak że oszaleje” nie jest łatwo odnaleźć książki, które z jednej strony są strawne dla nie-specjalistów, a z drugiej zawierają wartościowe treści. Myślę, że rozmowa dziennikarki Renaty Mazurowskiej z terapeutą Pawłem Droździakiem jest warta zauważenia.

Continue Reading

kobieta i mężczyzna

Zawsze ta druga

Przedstawiam Wam fragment książki „Blisko, nie za blisko. Terapeutyczne rozmowy o związkach”, w której Renata Mazurowska rozmawia z terapeutą Pawłem Droździakiem. Tutaj recenzję całej książki.

Każda z tych osób chce być w trójkącie?

Tak. Oczywiście nie na poziomie świadomym. Słowo „chce” nie bardzo tu pasuje. Bo chcenie kojarzy się z czymś, o czym wiemy i z czym się identyfikujemy. Oficjalnie. Z celowym działaniem, planem i metodycznym dążeniem do jego realizacji. Tu tego nie ma. Na świadomym poziomie uczestnicy tej sytuacji odczuwają zmęczenie, frustrację, rozczarowanie, nadzieję, złość i wiele innych emocji. Nie mają wrażenia, że chcą tej sytuacji. Jednocześnie tak budują swoje życie — że „tak wychodzi”. Co nie znaczy, że grają przed otoczeniem komedię, mówiąc, że im nie odpowiada coś, co tak naprawdę uwielbiają. Continue Reading

blog psychologiczny - afirmacje

Komu szkodzą afirmacje?

Wystarczy wziąć do ręki pierwszy lepszy poradnik pop-psychologiczny, a nieuchronnie pojawi się tam hasło „afirmacje”. Afirmuj, że jesteś wspaniały, czyli powtarzaj sobie „Ja [tu wstaw swoje imię] jestem wspaniała i cudowna”, mów do lustra, że jesteś perfekcyjna i z przekonaniem mów, że siebie całkowicie akceptujesz. Ale czy to działa? Co na to nauka? Co jakiś czas trafiam na doniesienia o badaniach, które mierzą się z różnymi dobrymi radami pop-psychologii. Tym razem badacze wzięli na warsztat właśnie afirmacje.

Grupa amerykańskich badaczy, odnosząc się do popularności afirmacji w podręcznikach samopomocy psychologicznej różnej maści, sprawdziła w jaki sposób pozytywne twierdzenia na własny temat (positive self-statements) wpływają na samopoczucie osób o wysokiej i niskiej samoocenie.

Na początku przeprowadzono ankietę sprawdzającą jak często amerykańscy studenci stosują afirmacje. 52% respondentów odpowiedziało, że często/bardzo często lub zawsze, a tylko 3%, że nigdy. Jak widać jest to dość popularny sposób wspierania samego siebie. Dodatkowo okazało się też, że jest on powszechnie uważany za skuteczny.

Następnie przeprowadzono eksperyment. Badanych podzielono na dwie grupy, obie przez 4 minuty zapisywały swoje aktualne myśli, a jedna z nich powtarzała dodatkowo co 15 sekund stwierdzenie „Jestem sympatyczną osobą” („I’m a lovable person”). Następnie mierzono nastrój osób, a dodatkowo znany był poziom ich samooceny. Wyniki pokazały, że afirmowanie pozytywnego twierdzenia na swój temat pogarsza nastrój osób o niskiej samoocenie, a ma nikły wpływ na osoby o wysokiej. A jak afirmację wpływają na aktualne myśli? Podobnie – osoby o wysokiej częściej niż te o niskiej samoocenie myślały o sobie w kategoriach bycia osobą wartą miłości.

W kolejnym badaniu eksperymentalnym wprowadzono pewną istotną modyfikację. Część osób badanych miała tak jak poprzednio afirmować pozytywne twierdzenie, a drugiej części powiedziano, że można rozważać zarówno prawdziwość tego twierdzenia, jak i jego nieprawdziwość. Okazało się, że zabieg ten neutralizował negatywne efekty (obniżenie nastroju) afirmacji u osób o niskiej samoocenie.

Skąd takie wyniki? Autorzy wymieniają kilka teorii, które tłumaczyłyby powyższe zjawiska.

Z grubsza rzecz ujmując człowiek po pierwsze ma pewne spektrum swoich przekonań, i każde twierdzenie, które poza nie wykracza zostaje w dość automatyczny sposób odrzucone.

Po drugie, ludzie mają tendencję do samoweryfikacji, czyli potwierdzania przekonań na własny temat, które już mają. Cenniejsza jest klarowność i przewidywalność niż pozytywność myślenia o sobie.

Po trzecie, pozytywne twierdzenia na swój temat wyciągają na wierzch standardy, czyli to jaki ktoś chciałby być, tak zwane „Ja idealne”. Jeśli ktoś mówi mi, że jestem np. inteligentna, to (przy niższej samoocenie) od razu włącza się myślenie w rodzaju „Ale przecież to i tamto mi się nie udało, a Jola jest ode mnie bardziej bystra, właściwie to mogłabym być inteligentniejsza”. W efekcie porównania ze swoimi idealnymi standardami, wywołane komplementem, odbijają się rykoszetem na samopoczuciu.

Drugi eksperyment pokazuje, że rzeczywiście nacisk na wyłącznie pozytywne myślenie o sobie jest gorszy niż „pozwolenie sobie” na inne możliwości. Kojarzy mi się to trochę z podejściem uważności (mindfulness), w którym istotne jest przyzwolenie na to, co aktualnie jest, bez oceniania i bez nastawiania się na „naprawienie” problemu, trudności czy dyskomfortu (wkrótce napiszę więcej na ten temat). W tym przypadku szczególnie ważne jest, że sugerowane przez poradniki afirmacje są często bardzo ogólne i wywołujące standardy nie do osiągnięcia („Jestem perfekcyjna pod każdym względem”, „Akceptuję siebie pod każdym względem”). Autorzy badania przypuszczają, że lepszy efekt mają afirmacje dotyczące szczegółowych zdolności i konkretnych sytuacji, a nie ogólnych cech i takie, które są pozytywne, ale nie w przesadzony sposób.

Znalazłam również badania dotyczące podobnych zagadnień, tyle że tym razem w sytuacji otrzymywania komplementów od partnera. Osoby o niskiej samoocenie mają trudność w przyjmowaniu pozytywnych twierdzeń na swój temat (często komplementy mogą spowodować pogorszenie ich samopoczucia), nie doceniają tego jak bardzo są kochane przez swoich partnerów i generalnie mają obniżone poczucie bezpieczeństwa w związku.

Badacze z University of Waterloo sprawdzili co można zrobić, by wesprzeć tych o niskiej samoocenie. Okazało się, że kluczem jest poziom „przetworzenia” pozytywnej informacji. W przypadku, gdy osoby o niskiej samoocenie przytaczały usłyszany od partnera komplement, a następnie opisywały dlaczego partner je podziwia i jakie to ma znaczenie dla nich osobiście oraz dla związku, czuły się tak samo zadowolone z komplementu jak osoby o wysokiej samoocenie. Co ciekawe efekt ten utrzymał się przez kolejne dwa tygodnie. Może to jest też jakaś podpowiedź jeśli chodzi o afirmacje na własny temat – zdecydowanie nie mogą to być bezmyślnie klepane formułki.

Wnioski? Uwaga z afirmacjami, bo mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Szczególnie, że po tego rodzaju narzędzia sięgają raczej osoby, którym potrzebna jest mocniejsza samoocena, ktoś, kto jest pewien swojej wartości, nie będzie potrzebował tak bardzo jej sobie podbijać. Jeśli już mówić do siebie o swoich pozytywnych stronach, to w umiarkowany sposób oraz odnosząc się do konkretnych osiągnięć czy wydarzeń. Same afirmacje na poziom samooceny z pewnością nie pomogą, a jak widać, mogą też zaszkodzić. Z moich doświadczeń wynika, że to, co robi całkiem dobrze na samoocenę, to działanie, choć wiem, że zależność jest dwustronna. Niska samoocena może skutecznie blokować działanie, choć nie jest to nie do przeskoczenia. A w skrajnych przypadkach dobrze jest wybrać się po wsparcie do specjalisty.

blog psychologiczny - introwersja - mity

Kilka mitów o introwersji

Mój poprzedni króciutki wpis na temat introwersji wzbudził spore zainteresowanie. W komentarzach często pojawiały się stwierdzenia, że introwertycy czują się niezrozumiani przez „resztę”. Z drugiej strony miałam wrażenie sporego zamieszania jeśli chodzi o definicje i to, jak rozumiemy potocznie introwersję. Zresztą nieporozumienia definicyjne mogą prowadzić do tworzenia się stereotypów. Dlatego też warto obalić trochę mitów związanych z tą cechą charakteru, wyjaśnić pewne pojęcia i może choć trochę zwiększyć zrozumienie po obu stronach. Continue Reading

inni mają gorzej

Inni mają gorzej

Jedna z czytelniczek zadała mi swego czasu pytanie o pewien dość popularny sposób na pocieszanie innych ludzi. Polega on na stwierdzeniu, że „inni mają gorzej”. Czytelniczka była wręcz zaskoczona jak źle się poczuła, słysząc coś takiego i zaciekawił ją ten mechanizm.
W założeniu oczywiście, takie stwierdzenie ma na celu pokazanie cierpiącej osobie, że tak naprawdę wcale nie jest tak źle, bo są sytuacje, w których mogłoby być jeszcze trudniej. Trzeba docenić to, co jest, bo używając innego punktu odniesienie wcale nie jest tak źle. Nie ma co się wkurzać, że przypalił się obiad, bo w końcu jest wiele miejsc na Ziemi, gdzie ludzie nie mają co włożyć do garnka… Continue Reading