Wewnętrzny Krytyk

Wewnętrzny Krytyk – tyran czy zbawiciel?

 

Wewnętrzny Krytyk to temat. który już podejmowałam, ale nadal nie przestaje mnie on fascynować, może ze względu na moją osobistą relację z tym osobnikiem… Czytając trochę na ten temat, znalazłam ciekawe spostrzeżenie na temat tego, jak działa Krytyk. Hal i Sidra Stone piszą mianowicie, że nasz Wewnętrzny Krytyk może stać się ekspertem w dziedzinie samodoskonalenia i rozwoju. Ponieważ jest niezmiernie inteligentną i przebiegłą bestyjką (spróbuj pokonać Krytyka na argumenty, a  poznasz jego zdolności), z wielką chęcią przyswaja sobie całą wiedzę jaką my zdobywamy. Każda przeczytana przez nas książka, każde seminarium i każdy warsztat może stać się orężem w ręku Krytyka. Jak tylko dowiesz się, że medytacja jest dobrym sposobem na redukowanie stresu, Krytyk będzie Cię gnębił, że nie medytujesz godziny dziennie, dla Twojego własnego dobra, oczywiście.

Wewnętrzny Krytyk menadżerem zdrowego życia

Jeśli zaś medytujesz godzinę, to i tak lepiej będzie robić to dwie godziny albo rozpoczynać serią ćwiczeń Qi Gong lub Tai Chi. A tylko spróbuj się zapomnieć i odpuścić jeden raz. Oczywiście odżywiać się też musisz odpowiednio, najlepiej zgodnie z kuchnią pięciu przemian/makrobiotyczną/wegetariańską/wegańską… No i przede wszystkim, musisz mocno pracować nad tym, by rozpuszczać swoje ego i pracować nad wewnętrzną krytyką, bo to są największe przeszkody stojące na drodze do pełnego szczęścia. Tak, tak, Wewnętrzny Krytyk dręczy nas i męczy także za to, że mu się poddajemy. Z jednej strony próbuje nas sprowadzić do parteru, z drugiej nienawidzi naszej słabości.

Nie wiem jak wy, ale ja swoje wysłuchałam na temat tego co i jak powinnam, ile czego, które ćwiczenia, jakie idee wprowadzać w życie, jakie zachowania w sobie zwalczać… A pożywką dla mojego Krytyka bardzo często były różne mądre książki i wypowiedzi światłych ludzi. Najlepsze jest to, że Krytyk jest tak otwarty, że łapie się każdej nowej możliwości, każdego pomysłu na nowe, lepsze życie. Oczywiste jest, że trzeba byłoby być cyborgiem, by zrealizować jego wyśrubowany program doskonalenia, zresztą nawet wtedy nie byłby zadowolony, nie leży to w jego naturze. Zawsze będzie cisnął, aby mieć więcej, lepiej, bardziej, doskonalej…

Z drugiej strony… tak, jak się domyślacie, zawsze jest jakaś druga strona, nawet w przypadku Krytyka.

Siła i moc Wewnętrznego Krytyka

Z punktu widzenia pracy z procesem (POP), Krytyk jest jedną z ważniejszych postaci wewnętrznych, nie tylko dlatego, że w większym lub mniejszym stopniu, każdy z nas ma z nim do czynienia. Krytyk bardzo często niesie istotne dla nas informacje, robiąc to niestety w bolesny sposób, jak spora część wtórnych postaci. To, co wtórne, czyli dalekie od naszej tożsamości, bywa niezrozumiałe, a czasem wręcz zagrażające.

Konflikt z Wewnętrznym Krytykiem może przyjmować poważne rozmiary, prowadząc do swoistej przemocy psychicznej. A jednak, ostatecznie, jego pojawienie się coś znaczy. Czasem Krytyk niesie ważny przekaz poprzez to, co do nas mówi. Jeśli jest uparty i upierdliwy w kwestii odżywiania się, to może faktycznie potrzebujemy bardziej zająć się sobą i swoim zdrowiem – choć niekoniecznie ściśle według tabel kuchni pięciu przemian.

Czasem to, co jest dla nas ważne, kryje się w sile Krytyka, w tym w jaki sposób się do nas odnosi i jak potrafi postawić na swoim. Ilu z nas przydałoby się mieć taki dar przekonywania i wewnętrzne poczucie racji, jak Wewnętrzny Krytyk, który jeździ po nas jak po łysej kobyle? Praca procesowa polega na przejęciu tej jego siły i energii i świadomym wykorzystaniu jej w codziennym życiu.

Objęcie siły Krytyka

Oczywiście cały trik polega na tym, że nikt z nas z początku nie chce być taki jak ten wstrętny Krytyk… mierzymy się ze swoim Cieniem, jak ująłby to Jung, a ten nigdy nie wygląda przyjaźnie. Jednak jego siła jest w nas, w nikim innym, nigdzie na zewnątrz, a wewnątrz naszej psychiki. Wystarczy sięgnąć… Zdarza się, że siły tej doświadczamy dopiero mierząc się (czasem dosłownie, w fizycznej konfrontacji) z Krytykiem i pokonując go jego własną bronią.

Sonia Straub, terapeutka pracy z procesem, w swojej pracy dyplomowej na temat Krytyka opisuje przypadek, w którym klientka, miła i sympatyczna kobieta, doświadczała swojego Krytyka jako niezbyt przyjemnego typka, który bardzo niekulturalnie się do niej odnosił. Zintegrowała jego siłę dopiero wtedy, gdy sama go uraczyła soczystą wiązanką i stanęła w obronie swoich granic.

Krytyk jest często postacią, która zmusza nas do przekraczania naszych własnych ograniczeń (progów, jak to nazywamy w POPie), więc patrząc z tej perspektywy, możemy dzięki niemu wzrastać. Niestety nie każdy z nas ma na tyle siły, by samemu stanąć do tej konfrontacji, szczególnie jeśli Krytyk hasa od wielu lat i posiada silną osobowość.

O co mu naprawdę chodzi?

Moje własne doświadczenia z Krytykiem, a miałam ich ostatnio sporo, pokazały mi, że generalnie chce on zadbać o moje bezpieczeństwo, honor i dobre imię. Pilnuje mnie mocno, żebym przypadkiem nie powiedziała czy zrobiła czegoś, co mogłoby zaszkodzić moim relacjom z innymi. Jednak przekonałam się, że ma on bardzo ograniczony ogląd świata i rzadko kiedy widzi rzeczywistość taką, jaka faktycznie w chwili obecnej jest. Bardziej skupia się na przeszłych negatywnych doświadczeniach i chce za wszelką cenę uniknąć ich powtórzenia.

Oczywiście posiada on też aspekt związany z rozwojem i robieniem więcej, lepiej, szybciej. Czasem jego uwagi są bardzo przydatne, szczególnie gdy mnie ogarnia lenistwo, a są sprawy do załatwienia. Często okazuje się, że jest ich mniej, niż twierdził spanikowany Krytyk, ale jestem mu wdzięczna za czujność. Żeby tylko potrafił uspokoić swą lekko neurotyczną naturę wtedy, gdy ja potrzebuję odpocząć…

Jak widzicie, Krytyk potrafi być wrednym tyranem, ale jaki by nie był, można skorzystać z jego obecności. Warto przyglądać się jego motywacji i czasem zadać sobie pytanie – czy to, co robię, robię z własnej woli, czy może też Krytyk mnie terroryzuje? Dzięki temu możemy zaoszczędzić sobie sporo frustracji spowodowanej nie robieniem kolejnej fantastycznej rzeczy, która pozwoli nam żyć 200 lat w stanie permanentnego uniesienia 🙂

Wewnętrzny Krytyk - potworek w głowie

Kim jest Twój Wewnętrzny Krytyk?

wewnętrzny krytyk obniża samoocenęMało kto lubi być krytykowany, mało kto potrafi też dobrze sobie z krytyką radzić. A jest to jeden z nieodłącznych elementów życia, nie jesteśmy w stanie uniknąć wszystkich sytuacji, a których ktoś nas krytykuje. Jak sobie radzić w takich sytuacjach i dlaczego w ogóle krytyka tak nas rani?

Po pierwsze, to najczęściej nie czyjaś krytyka nas rani i staje się przeszkodą w skutecznym działaniu. To nasz Wewnętrzny Krytyk jest sprawcą całego zamieszania. Gdy ktoś mówi, że zrobiłeś coś źle, wewnętrzny krytyk podchwytuje temat „Tak, zrobiłeś to źle, i to nie pierwszy raz, w ogóle nie masz kompetencji by się tym zajmować, nic dziwnego, że nikomu się nie podoba twoja praca, do niczego się nie nadajesz…”, i tak dalej… Zauważ, że osoby, które są pewne siebie, nie jest łatwo wyprowadzić z równowagi krytyką. Nic, co nie rezonuje z naszymi wewnętrznymi postaciami, nie jest w stanie nas dotknąć.

Co gorsza, Wewnętrzny Krytyk jest dość niezależną i autonomiczną postacią, i wcale nie potrzebuje słów innych ludzi, by zmieszać nas z błotem. Wręcz przeciwnie, jakże często potrafi zdeprecjonować czyjąś pochwałę czy nasze oczywiste osiągnięcie. „Oni tylko tak mówią” albo „Wcale nie zasługujesz na aż taką nagrodę„. Krytyk również potrafi skutecznie zablokować jakieś działanie, podkopując wiarę we własne siły. Wiele z nas zna zapewne głos mówiący: „Nie dasz sobie nigdy z tym rady„, „Nie nadajesz się do tego„, „Masz zbyt małe kompetencje by sobie z tym poradzić” i temu podobne hasła, które z zabójczą skutecznością przeszkadzają nam w działaniu i poszerzaniu swoich możliwości.

Posiadając IQ na poziomie około 500, które daje możliwość zauważenia wszelkich naszych wad, niesamowitą możliwość czytania naszych najbardziej sekretnych uczuć, rentgenowski wzrok ujawniający niedostatki niewidoczne gołym okiem, system podczerwieni śledzący nasze sny w nocy i standardy porównań przy których Einstein zdaje się głupi, a Matka Teresa egoistyczna, Wewnętrzny Krytyk podejmuje się zadania by oceniać nas samych.

Sandra i Hal Stone

Skąd bierze się Wewnętrzny Krytyk?

Lata doświadczeń z innymi ludźmi tworzą naszego Krytyka. Przykłada się do tego cała gromada osób, które mając lepsze lub gorsze intencje, krytykowały nas. To mogli być nasi rodzice, którzy „dla naszego dobra” w nieprzyjemny sposób poprawiali nas. To mogli być nauczyciele, którzy nie potrafili inaczej dać informacji zwrotnej o naszym zachowaniu czy stanie wiedzy. Do tego dochodzą różnego rodzaju przykre sytuacje z rówieśnikami, mniejsze i większe nadużycia, spotęgowane dodatkowo wrażliwością lub nadwrażliwością emocjonalną.

Rodzice często próbują poprawiać „problemy”, które wydaje im się, że w nas widzą i mówią wszelkiego rodzaju rzeczy by nas „naprawić”. Wyrażają swoje opinie na temat tego jak wyglądamy, naszego ciała, włosów, ubrań, sposobu chodzenia, mówienia, i tak dalej. Wszystko to kumuluje się i powoduje, że czujemy się nieadekwatni, niepełni, nie do końca tacy, jak „powinniśmy” być.

Kali Munro, psychoterapeuta

Wewnętrzny Krytyk w środku nasJednym z ważniejszych kroków, które musimy zrobić, by „uporać się” z naszym Krytykiem, jest zrozumienie i zaakceptowanie faktu, że Krytyk (najczęściej, choć nie zawsze) powstał po to, by nas wspierać. Wiem, że brzmi to dość dziwnie, biorąc pod uwagę ilość cierpienia, jakiego może on przysparzać. Jednak kiedyś, dawno temu, podjęliśmy (nieświadomie) decyzję, że całkiem dobrze jest mieć w sobie głos, podobny do głosu rodziców, który będzie ostrzegał przed popełnieniem błędu. Lepiej usłyszeć od siebie samego coś nieprzyjemnego, niż narazić się na brak akceptacji ze strony innych. Lepiej powstrzymać działanie, niż popełnić błąd skutkujący odrzuceniem. Krytyk tak naprawdę chce naszego dobra, chce byśmy wypadli odpowiednio, byli lubiani przez innych, odnosili sukcesy, i tak dalej. Jednak działa on na poziomie dziecka, które uważa, że wszyscy wkoło są mądrzejsi od niego samego. Pamiętajmy, że przez sporą część naszego dziecięcego życia dorosły, a tym bardziej rodzic jest dla nas bogiem wszechmogącym i wszechwiedzącym. W związku z tym, Krytyk jest jakby echem wymagań stawianych nam przez otoczenie.

Są pewne wyjątkowe sytuacje – mocne nadużycia, przemoc, bardzo trudne sytuacje rodzinne, gdy Krytyk staje się odzwierciedleniem sprawców przemocy i dokonuje przemocy wewnętrznej. Wtedy trzeba mu stawiać stanowcze granice i czasem nawet dokonać swoistej „próby sił”.

Problemem jest to, że jak piszą Sandra i Hal Stone, Krytyk nie wie kiedy przestać. Nie rozumie kiedy już wystarczy. Ma tendencję do rozrastania się, aż wydostaje się spod kontroli i zaczyna powodować więcej szkód niż pożytku. W tym momencie, jego pierwotna intencja zostaje zagubiona.

Jak rozpoznać Krytyka?

Krytyk jest jednym z głosów w Twojej głowie. Spokojnie, nie mówimy tu o żadnych „głosach”, które prowadziłyby do diagnozy jakiejś „strasznej choroby”. Każdy z nas nosi w sobie różne postaci (wcale nie jesteśmy jednolitym i spójnym bytem psychicznym, posiadamy tak zwane subosobowości) i każda z nich w jakiś sposób się z nami komunikuje – najczęściej gada do nas w naszej własnej głowie. Cały trik polega na tym, że część tych głosów nie jest tak naprawdę nasza – przejęliśmy je od istotnych osób  w (najczęściej) dzieciństwie. Najlepiej zacząć od obserwowania swoich myśli w momencie, gdy zaczynamy się czuć zdołowani jakimś wydarzeniem, mamy tremę, czujemy się zawstydzeni, itd. Trzeba zanotować wtedy po pierwsze jakie (dosłownie) myśli się pojawiają, po drugie jakiego rodzaju jest to głos (czasem jest to ewidentnie głos rodzica). Takie obserwacje można przeprowadzić również przypominając sobie jakieś wydarzenie, które mogło uruchomić wywrotową działalność naszego Krytyka. Treść myśli jest o tyle ważna, że Krytyk może się posługiwać jakimiś utartymi schematami słownymi, konkretnymi wyrażeniami, które mają na nas błyskawiczny wpływ. Głos zaś pomoże nam w przyszłości rozpoznać, że dana myśl nie wynika z racjonalnej analizy sytuacji, a jest krytyczną oceną, na która trzeba w odpowiedni sposób spojrzeć.

Czasem nasz Krytyk ujawnia się na zewnątrz poprzez reakcje innych osób, które zaczynają w naszej obecności wypowiadać krytyczne uwagi. Zdarza się nam też projektować naszego Krytyka, w efekcie czego przypisujemy innym osobom niezwykle krytyczny stosunek do naszej osoby, gdy faktycznie wcale takiego nie mają. Warto obserwować takie sytuacje. Jak pisze Włodzimierz Świątek:

Czasami krytyk przychodzi do nas ze świata zewnętrznego w postaci różnych, dramatycznych zdarzeń (np. konflikt grupowy, wypadek samochodowy, nagła burza z piorunami, porażka w pracy), które mamy skłonność interpretować za swoje czyny. Tkwimy wówczas w błędnym przekonaniu, że świat jest słusznie przeciwko nam, a my nie jesteśmy nic warci. Czujemy się wtedy ofiarą tych zdarzeń zewnętrznych, a w istocie jesteśmy ofiarą działań swojego wewnętrznego krytyka. Ten wewnętrzny dramat będzie działał tak długo, dopóki nie zmierzymy się z naszym wewnętrznym krytykiem.

Rozpoznanie, separacja, integracja.

Rozpoznanie Krytyka ułatwia odseparowanie się od niego, dzięki czemu jego komentarze przestają tak boleć i odbieramy Krytykowi kierowanie naszymi reakcjami. Oto kilka sposobów aby to osiągnąć:

  • Wewnętrzny KrytykWsłuchaj się w wewnętrzny krytykujący głos. Czy nie brzmi on przypadkiem jak ktoś, kogo znasz? Zastanów się w jaki sposób powstał twój Wewnętrzny Krytyk, albo skąd (od kogo) przejął on pewne przekonania. Może się okazać, że to nie są ani Twoje przekonania ani Twoje wartości. Czemu więc tego słuchać?
  • Narysuj swojego Krytyka. Nie przejmuj się walorami artystycznymi, nie o to tu chodzi. Celem tego ćwiczenia jest spojrzenie na Krytyka z boku, odłączenie się od niego. Jak on wygląda? Może mógłby się zmienić?
  • Wypisz najczęściej powtarzające się „teksty” Krytyka. Uważaj, jeśli poczujesz, że taka lista powoduje tylko, że czujesz się coraz gorzej – nie drąż dalej. Może to nie ten moment. Jenak gdy już masz taka listę, porównaj ją z tym, co mówili Twoi rodzice, rówieśnicy, czy ktoś inny. Stwierdzenie, że „tak by powiedział mój ojciec” ułatwi separację od Krytyka. Zauważ też, że niektóre wymagania stawiane przez Krytyka są niemożliwe do zrealizowania albo sprzeczne same w sobie.
  • Krytyka często można przyłapać obserwując reakcje ciała i swoje zachowania. Na przykład uderzamy się w głowę albo zasłaniamy oczy w momencie, gdy słyszymy wewnętrzną krytykę. Krytyk powoduje też nieprzyjemne reakcje w rodzaju bólu czy/i rozstroju żołądka, pocących się dłoni, „guli” w gardle czy bólu głowy.
  • Medytacja jest dobrym sposobem, by obserwować swojego Wewnętrznego Krytyka – im bardziej jesteśmy świadomi, tym mniej szkód będzie on wyrządzał.
  • Spróbuj wcielić się we własnego Krytyka i odnaleźć jego zalety, mocne punkty. Pewnie ma sporo siły, umiejętności i ważnych spostrzeżeń. Poczuj to, końcu to Twoja własna energia, masz całkowite prawo by ją wykorzystać.

Pamiętajmy, że u podstaw funkcjonowania Wewnętrznego Krytyka jest troska o nasze dobro. Najczęściej za wszystkimi wymaganiami kryje się obawa przed byciem niekochanym, odrzuconym, samotnym, bez sukcesów. Dlatego nie ma sensu zatykać Krytykowi ust i uważać go za złą i niepotrzebną część psyche (nie ma takich!).  Z Krytykiem zazwyczaj można się dogadać – chyba, że jest to ten „przemocowy” wariant, wtedy czasem trzeba go odciąć. Poza tym, Krytyk ma niesamowicie wielką moc (patrz pierwszy cytat) i chodzi o to, by dokonać swoistej rekonkwisty jego siły. Chcemy by Wewnetrzny Krytyk działał na naszą korzyść, wspierał nas, a nie zalewał lękiem i niemożliwymi do spełnienia wymaganiami. Polecam więc próbę „dogadania się” z tą częścią, odkrycie jego największych obaw i uważne wysłuchanie jego zaleceń. W końcu Krytyk niesie często bardzo ważne dla nas informacje, które warto w konstruktywny sposób wykorzystać. Z drugiej strony, należy Krytyka przekonać, że sposób w jaki on się z nami komunikuje nie jest skuteczny. Niech stanie się naszym Doradcą czy Sprzymierzeńcem i w mądry sposób wspiera, zamiast mieszać nas z błotem, mając nawet najlepsze intencje.

Przekształcanie Wewnętrznego Krytyka

Alison Finch zaleca wyszkolenie Krytyka, jeśli ten nie chce współpracować w sensowny sposób. Wyłapuj „dołujące” uwagi, nadmierne generalizacje i ciągi negatywnych myśli, a następnie wchodź w dialog z Krytykiem. Zachęcaj go do bycia bardziej konkretnym, wzmacniającym, racjonalnym. Jeśli mówi na przykład „To, co piszesz jest niewystarczająco dobre, jesteś beznadziejna, ciągle próbujesz a nic ci nie wychodzi.” poproś o szczegóły. Niezbyt dobre dla kogo? W stosunku do czego? Co można zrobić by byłoby lepsze? Dlaczego od razu mam być beznadziejna? Czy próbowanie nie jest oznaką rozwijania się i uczenia? I tak dalej. Im częściej będziemy w ten sposób rozmawiać z Krytykiem, tym szybciej nauczy się on jakiego rodzaju komunikaty są nam przydatne, a jakie nie.

Strach ma wielkie oczy, Krytyk ma cięty język

Praca z Wewnętrznym Krytykiem nie jest prosta, szczególnie gdy jest on agresywny, niemilknący i bardzo silny. Ale samo przyglądanie się mu już pomaga odzyskiwać powoli jego moc. Ostatnio zdarzyła mi się taka rozmowa.

X: Powiedz mi to, przecież nie będę się śmiała.
Ja: Ale tutaj jesteśmy ja, ty i mój Wewnętrzny Krytyk.

Gdy zdałam sobie sprawę, że to tak naprawdę własnej wewnętrznej oceny się boje, a nie osoby, z którą rozmawiam, od razu łatwiej przyszło mi wypowiedzenie tej trudnej rzeczy (nawet już nie pamiętam o co chodzi – oczywiście nikt się nie „śmiał”). Krytyk potrafi dowalić, potrafi zatkać nam usta i sprawić, że poczujemy się jak najgorsi z najgorszych. Ale to wszystko dzieje się w naszej głowie. A to, co w naszej głowie, w należy przecież do nas. I jeśli chcemy żyć w większym komforcie, trzeba włożyć trochę pracy w nawiązanie pozytywnych sojuszy z postaciami w swojej głowie. Zresztą będę jeszcze pisać o innych postaciach, bo to fascynujący temat i świetny materiał do pracy własnej pracy wewnętrznej czy też terapeutycznej.

Rysunki autorstwa Silje Alberthe Kamille Friis pochodzą ze strony Voice Dialogue International.