Photo by Chris Lawton on Unsplash

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż tak długiej przerwy chyba jeszcze nie było.

Zastanawiałam się dziś nad przyczynami. Niektóre są dość oczywiste, jak np. brak czasu ze względu na intensywną pracę zawodową oraz dużo absorbujących wydarzeń życiowych. Przyznaję, że w jakiś sposób po prostu nie chciało mi się. Jednak gdy słyszę od klienta, że czegoś nie zrobił, bo mu się nie chciało, to zawsze dopytuję o głębsze przyczyny, bo w „lenistwo” nie wierzę. Trzeba było w końcu zapytać też siebie.

Zmieniły się czasy, zmienił się internet

Czy ktoś jeszcze czyta blogi? (szybkie wyszukiwanie podsuwa, że może jednak tak, choć nie ma lekko) Gdy zaczynałam w 2007 roku przestrzeń blogowa dopiero się rozwijała. Mając ciekawe teksty można było w miarę łatwo dotrzeć do odbiorców, którzy chętnie się angażowali (pod niektórymi moimi starszymi tekstami są dziesiątki a nawet setki komentarzy). Dzisiaj trzeba wkładać czas i energię w Facebook’a, Instagram, nagrywać video, robić podcasty, itd. Ja lubię pisać, a moja introwertyczna część drży na myśl o nagrywaniu się na video. Do tego trzeba myśleć o widoczności, pozycjonowaniu, słowach kluczowych dla dobrego SEO… Mam poczucie, że aby „nadgonić”, musiałabym włożyć w dodatkowe działania dużo czasu i energii, której aż tak wiele na co dzień mi nie zostaje.

Czy jeszcze mam aż tyle do powiedzenia?

Gdy zaczynałam, mając 25 lat, tuż po studiach i będąc na samiutkim początku szkolenia terapeutycznego, wydawało mi się, że mam wiele do powiedzenia. Odkrywałam różne rzeczy i chętnie się nimi dzieliłam. Dzisiaj nie pod wszystkim bym się podpisała (część starych tekstów już dawno opuściła stronę), choć niektóre teksty całkiem dobrze przetrwały test czasu. Ostatnio jednak, gdy przychodzi mi do głowy jakiś pomysł, natychmiast widzę jak złożony jest temat, jak wiele by trzeba było napisać, do jak różnych autorów/książek/badań się odnieść… To dobrze, bo świat jest złożony, uproszczenia łatwo sie konsumuje, ale niewiele więcej wnoszą. Jednak znów, na aż tak dogłębną pracę nie mam czasu i energii. Kiedyś wiedziałam i widziałam mniej. W pewnym sensie była to błoga nieświadomość. Jak znaleźć równowagę? Mam nadzieję, że nie straciłam umiejętności pisania w dość prosty sposób o złożonych sprawach. Muszę tylko ustalić z moim wewnętrznym krytycznym redaktorem gdzie leży granica między pisaniem prosto a nadmiernym upraszczaniem.

Cykle zapału

Kilka lat temu odkryłam, że mój zapał do robienia różnych rzeczy jest cykliczny. Mam kilka różnych hobby i lubię też próbować nowych rzeczy. Kilka pasji jest ze mną od dawna, ale nawet najulubieńszym zajęciem po pewnym czasie się męczę. Nauczyłam się, że gdy przychodzi przesyt, to potrzebuję zająć się czymś innym żeby odświeżyć głowę, ale też nie zrobić z przyjemności zadania do wykonania. Kiedyś miałam do siebie żal, że nie jestem systematyczna, że mam słomiany zapał. Na szczęście przestałam to traktować jak wadę, a zobaczyłam w tym cechę. Zamiast z tym walczyć, można zarządzać i używać.

W tym kontekście, faza pisania i zajmowania się blogiem była wyjątkowo długą, wieloletnią fazą. Może adekwatnie do jej długości potrzebna była też przerwa?

Nigdy już nie będzie takiego lata

Rozumiem już trochę lepiej swoje nie-pisanie. Wydaje mi się też, że po prostu jestem kimś innym, niż byłam na samym początku. Utykamy czasem w jakiejś wizji siebie, albo trzymamy się czegoś z sentymentu za tamtymi czasami albo za tamtym sobą. Nasza tożsamośc się jednak subtelnie zmienia i można nie zauważyć nawet, że ta rozbieżność utrudnia ruszenie do przodu.

Może Poza Schematy takie jakie były kiedyś dziś już nie mogą istnieć, bo ja jestem kimś innym. Tak jak było wtedy, dziś już nie będzie. Może potrzebuję nowej formuły, nowego pomysłu albo nowego wydania, które byłoby moje „na teraz” a nie moje z „wtedy”. Nie będzie mnie cieszyć pisanie tylko z sentymentu do pomysłu albo z poczucia zobowiązania wobec starych czytelników (powiedzmy sobie szczerze, po takiej przerwie raczej i tak już ich nie mam 😉 ). Możliwe, że brak chęci do pisania wiązał się z tym, że nieświadomie trzymałam się koncepcji (bloga, siebie?), która już się nie sprawdzała.

Mam 38 lat i nie podniecam się już każdym nowym pomysłem „samorozwojowym”. Widzę ich wady i negatywne skutki, które czasem muszę odkręcać w terapii z klientami. Mam ponad 10 lat doświadczenia w pracy psychoterapeutycznej, rozumiem dużo więcej, ale też dostrzegam złożoność psychiki, która nie zawsze poddaje się nawet najlepszym modelom terapeutycznym. Lubię swoją pracę, wzruszają i zachwycają mnie przeróżne ważne momenty w życiu moich klientów. To przywilej. Nadal lubię dowiadywać się nowych rzeczy i rozważać nowe pomysły w psychologii i psychoterapii.

Nie wiem jeszcze co wyniknie z tego dla bloga Poza Schematy. Póki co, mam ochotę napisać kilka tekstów. A już Wy mi powiecie czy było warto, czy może jednak powinnam zajać się np. robieniem mebli (próba podjęta tego lata wyszła nieźle, siedzę właśnie przy własnoręcznie zrobionym biurku 🙂 ).

Photo by Chris Lawton on Unsplash

Tags: No tags