co oznacza mój sen?

Co oznacza mój sen – czyli kilka refleksji o interpretacji snów.

Ostatnio największą popularnością cieszą się moje wpisy o snach, w komentarzach zaroiło się od snów czytelników, zazwyczaj z prośba o pomoc w interpretacji. Odpisuję w miarę możliwości czasowych, raczej podpowiadając kierunki niż interpretując, ale zmobilizowało mnie to, do napisania czegoś jeszcze o snach. Polecam oczywiście wcześniejsze artykuły na temat rozumienia snów: Dlaczego ktoś mi się śni?,  Jak zrozumieć swoje sny? oraz Magiczna kraina snów.

Oto kilka refleksji, w kolejności w jakiej przychodzą mi do głowy, w odpowiedzi na Wasze różne pytania i komentarze.

       1. Nikt (poza Tobą) nie jest w stanie zinterpretować Twojego snu.

Ani sennik, ani najlepszy pod słońcem psychoterapeuta nie zainterpretuje snu, który należy do Ciebie, jeśli Ty i Twoja historia życiowa nie wezmą w tym udziału. Sen jest wydarzeniem subiektywnym, które przynależy do indywidualnej rzeczywistości (psychicznej i obiektywnej) śniącego. Owszem, są pewne symbole i archetypy, które niosą uniwersalne znaczenia, ale nawet one powinny służyć jako inspiracja albo drogowskaz, a nie ostatecznie narzucona odpowiedź. Takie podejście przenosi odpowiedzialność za zrozumienie snu na śniącego, co może zarówno dodawać poczucia mocy (to moje, ja wiem co się we mnie dzieje, co dla mnie ważne), jak i rozczarowanie (bo czasem fajnie jest, jak ktoś „mądrzejszy” może podać gotową odpowiedź). Ty sam musisz postarać odnaleźć odpowiedź na pytanie „co oznacza mój sen”, ktoś może ewentualnie w tym pomóc.

2. Twój sen jest osadzony w kontekście Twojego życia.

Dla mnie to najoczywistsza oczywistość, ale okazuje się, że łatwo o tym zapomnieć. Gdy prowadzę warsztaty o snach, zwracam na to często uwagę i zazwyczaj okazuje się, że nie znając kontekstu próby intepretacji są niczym więcej jak zgadywaniem albo projektowaniem własnych skojarzeń na czyjś sen. Każdy sen mówi językiem, który skrojony jest na miarę śniącego. Twój sen mówi do Ciebie, Twoim językiem symboli i skojarzeń. Przypuśćmy, że komuś śniły się konie. Sennik powie coś w stylu „poznasz kogoś nowego” albo „brakuje Ci energii”, domorosły miłośnik Freuda może zacznie coś mówić o seksualności czy potencji, a koleżanka powie „wow, konie są takie piękne, miałaś fajny sen”. Ale żadna z tych osób póki co nie ma pojęcia o tym, że osoba, której się te konie śniły przez całe życie bała się koni. Wywołują one swoją potęgą w niej strach. Dodatkowo, jej matka, która niedawno zmarła, potrafiła jeździć konno, a ta osoba zawsze miała (ostatecznie niespełnioną) nadzieję, że może ona ją z końmi oswoi i nauczy jeździć. Dopiero mając te informacje, można wspólnie ze śniącym szukać głębszego znaczenia snu dla tej konkretnej osoby, w tym konkretnym momencie jej życia.

3. Intelektualne zrozumienie snu nie wystarcza.

Kontynuujmy przykład z końmi. Póki co, pojawiają się informacje o skojarzeniach i znaczeniu. Jeśli pracujemy terapeutycznie, możemy zająć sie relacją z mamą, to z pewnością ważny temat. Ale co z końmi? Dlaczego są takie straszne? Bo są silne. Czyli koń symbolizuje siłę, która jest dla osoby śniącej trudna do przyjęcia, trudna do odnalezienia i zintegrowania w sobie. To jest z grubsza rzecz biorąc przekaz, który niesie sen. Ale póki co, poza intelektualnym wglądem, cennym i dającym pewną satysfakcję, niewiele to jeszcze zmienia dla śniącej osoby.

Jedną z technik procesowej (oryginalnie pochodzącą z terapii Gestalt) pracy ze snami jest wcielenie się, odegranie różnych postaci ze swojego snu. Zazwyczaj naistotniejsza jest ta, która w jakiś sposób się wybija (jest inna, energetyczna, przestrasza, przeraża lub fascynuje) – piszę o tym więcej w jednym z poprzednich artykułów. Najlepiej jest to zrobic fizycznie, w przestrzeni, inaczej ryzykujemy intelektualne ślizganie się po powierzchni. To, co nas zmienia, to doświadczenia. Realne, fizyczne doświadczenia. Tak więc dopiero gdy śniąca wcieli się w konie ze swojego snu (co może być poczatkowo trudne, chociażby ze względu na różne przekonania na temat siły – np. nie można być silnym, bo się wtedy krzywdzi innych), będzie miała dostęp do prawdziwego, doświadczalnego, przekazu swojego snu. Poczuje siłę, poczuje wolność, poczuje (może po raz pierwszy od dawna), kontakt z własną siłą. Dopiero wtedy zrozumie i poczuje o co chodziło w jej śnie.

4. Sen zazwyczaj wnosi coś nowego.

Czymś nowym może być:

  • jakiś rodzaj energii, umiejętności, doświadczenia, do którego na jawie trudno jest się dostać
  • inną perspektywę, inne spojrzenie na siebie czy daną sytuację, niż ta która bierze się z jawy
  • czasem wręcz rozwiązania, które wybiegają poza myślenie o problemie, które mamy na jawie
  • treści psychiczne lub informacje na temat rzeczywistości, których nie widzimy lub ignorujemy poza snem

Ponieważ sen wnosi coś nowego, aby zrozumieć sen, musimy w jakiś sposób wybić się ze swojego codziennego myślenia. Nie jest to łatwe, dlatego też dobrze czasem mieć kogoś do pomocy, żeby nie wpadać w utarte schematy myślenia. Przeszkadza też często nawykowe ocenianie elementów, które pojawiają się we śnie.

Na przykład pewna kobieta śniła, że jest zamknięta w celi, a pilnuje jej strażnik w stylu SS-mana. Dla jej codziennego ja ten sen jest nieprzyjemny, sytuacja okropna a strażnik niebezpieczny i zły. Jednak, gdy udaje się (dzięki ciekawości i otwartości), odłożyć na bok oceny i wcielić się w rolę tego straznika ze snu, otwiera się cały nowy świat możliwości. „Będąc” strażnikiem, atrakcyjnym mężczyzną, śniąca dociera do uczucia pewności siebie i wewnętrznej mocy. Okazuje się, że w codziennym życiu jest relacja, w której boryka się z brakiem pewności siebie i ta nowa postawa ze snu byłaby bardzo przydatna. Potrzebuje ona w swoim życiu więcej jakości wyprostowanego, mocnego strażnika.

Inna kobieta śniła, że miała pod opieką dziecko, które zostawiła w wózku na parkingu i pojechała „gdzieś”. Na koniec snu zdenerwowana szuka dziecka i budzi się z wyrzutami sumienia. Jej codzienna tożsamość każe jej zastanawiać się czy może coś zaniedbuje, może coś zostawia a może jest złą matką? Jednak po odsunięciu tej perspektywy, śniąca odgywa scenkę ze snu. Zostawia wyobrażony wózek i „wyjeżdża” – wychodzi z sali i znika na kilka minut… po chwili wraca, wyprostowana i uśmiechnięta, mówiąc „wyjechałam!”. Okazuje się, że dotarło do niej, że czas na porzucenie swojej tożsamości opiekującej sie wszystkimi matki, bo dzieci są dorosłe i świetnie sobie radzą, a ona od lat nie dała sobie „wolnego”. Potrzebuje zostawić życiowy wózek i zająć się sobą.

Dlatego też, zazwyczaj naważniejsze we śnie są te elementy (postacie, sytuacje), które są nowe, inne, albo nawet przerażające.

Sny są dla mnie nieustającym źródłem fascynacji, więc będę pewnie pisać o nich dalej. Tymczasem serdecznie zachęcam do subskybowania newslettera, w którym ogłaszam nadchodzące warsztaty pracy ze snami.