najlepszy czas

Równowaga między planem a gotowością, czyli czas odpowiedni.

Okres okołonoworoczny obfituje w porady dotyczące tego, w jaki sposób dotrzymać podjętych w tym czasie postanowień. Sama miałam pomysł na taki tekst, ale trafiłam niedawno na nowy wpis mojej ulubionej Julie Diamond, który zainspirował mnie do innego spojrzenia na sprawę.

Julie pisze o dwóch rodzajach podejścia do czasu, odnosząc się do mitycznych postaci KronosaKairosa. Pierwszy reprezentuje to, co robimy planując i realizując plany – linearny czas, możliwy do ustalenia i określenia. Drugi jest odpowiednim momentem, który przychodzi, ale nie da się go wymusić. Trzeba go złapać, inaczej ucieknie, może nawet na zawsze. Przychodzi i odchodzi niezależne od naszych pomysłów i oczekiwań.

Kronos, czyli po prostu zrób to.

Możemy więc coś sobie zaplanować, wyznaczyć cel i do niego dążyć, ale do pewnych rzeczy musimy stać się gotowi. Skąd wiadomo czy ktoś jest gotowy? Sęk w tym, że wie to tylko ta osoba. To znaczy, teoretycznie tylko ona jest w stanie to wiedzieć. Praktycznie, czasem nawet ona sama nie ma dostępu do wewnętrznych sygnałów na ten temat.

Wydaje mi się, że jest tak między innymi dlatego, że nasza współczesna kultura promuje Kronosa o Kairosie często zapominając – ma być zrobione, osiągnięte, już, teraz, działaj, z tym co masz, rób, podejmuje decyzje, nie czekaj! Nie podoba Ci się Twoja praca, szef wkurza – zmień ją. Jest ci źle w relacji – zakończ ją. Szukasz sensu życia – znajdź swoją pasję, teraz. Zapominamy, że do pewnych decyzji musimy dojrzeć. Nie chcemy dojrzewać, chcemy mieć wszystko pod kontrolą. Tego też się od nas często oczekuje – masz wiedzieć czego chcesz i konsekwentnie to realizować. Jeśli nie wiesz albo nie potrafisz zmienić swojej sytuacji, to znaczy, że jesteś słaby. Czegoś ci brakuje, nie umiesz wziąć życia w swoje ręce.

Kairos, czyli czas odpowiedni.

Dojrzewanie oznacza czekanie, cierpliwość, często wytrwanie w pewnym dyskomforcie. Dojrzewanie oznacza też niepewność, bo trochę inaczej niż w przyrodzie, w której można pewne cykle przewidzieć (może dlatego łatwiej je przyjąć i być cierpliwym) – każdy z nas ma swoje tempo dojrzewania i trudno czasem ocenić komu, co, ile czasu zajmie. Szczególnie jeśli chodzi o zmiany wewnętrzne.

Z drugiej strony, Kairos potrafi też dawać pewnego rodzaju pocieszenie. Rób swoje, ale nie spinaj się zbytnio, bo odpowiednia chwila nadejdzie i wtedy coś się odblokuje. Oczywiście, trzeba uważać na pułapkę przegapienia odpowiedniego momentu. Czekanie wtedy, gdy potrzebne jest działanie może być równie zgubne co działanie, gdy potrzebne jest czekanie.

Dlatego dobrze jest robić plany, stawiać sobie cele i je realizować, ale biorąc pod uwagę czynnik dojrzałości. Innymi słowy – nie warto zbyt sztywno przywiązywać się do swoich pomysłów. Wielkiej uważności i wrażliwości wymaga trafna ocena czy przeszkoda (coś „nie idzie”) wynika z braku gotowości czy może z braku odwagi, by przekroczyć swoje ograniczenia w danym momencie. Podpowiedzią mogą być różne zdarzenia, przydarzenia, sny czy intuicje. Czasem po prostu za bardzo upieramy się przy swoim racjonalnym pomyśle na rzeczywistość, a wszystko mówi, że to nie ten moment. Albo nie ten pomysł.

Moje plany na ten rok są mocno związane z rozwojem zawodowym. W ciągu najbliższych dwóch lat mam zamiar zdać egzaminy i uzyskać dyplom terapeuty pracy z procesem. Formalnie mogłam rozpocząć ten proces już ze dwa lata temu, ale właśnie, nie czułam się gotowa. 2 miesiące temu lekkie popchnięcie ze strony naszych nauczycieli pozwoliło podjąć się tego wyzwania, okoliczności nagle stały się sprzyjające, a ja poczułam, że coś, co jeszcze niedawno wydawało się mityczną krainą nie do osiągnięcia, jest bardzo realną wizją. Dojrzałam do działania.

Tags: No tags