blog psychologiczny - zmiana nawyków

Przechytrzanie nawyków

Wprowadzanie nowego zwyczaju jest o wiele prostsze niż pozbywanie się jakiegoś starego. Świetnie pisze o tym Julie Diamond. Łatwiej jest się czegoś nauczyć niż oduczyć. To zła i dobra wiadomość w jednym. Zła, bo trzeba włożyć sporo pracy w wykorzenianie starych przyzwyczajeń, a dobra, bo oznacza to, że jak już się nowy nawyk utrwali, to będzie się mocno trzymał.

Dlaczego pozbywanie się przyzwyczajeń jest bardziej skomplikowane? Przede wszystkim dlatego, że stary nawyk czemuś służy. Ale jak to, zapytasz, przecież obgryzanie paznokci czy picie pięciu puszek coli dziennie niczemu nie służy… Z naszego codziennego „racjonalnego” punktu widzenia nie służy to niczemu „dobremu”. Nie służy zdrowiu czy estetyce. Jeśli jednak odłożymy ten aspekt na chwilę na bok i przyjmiemy założenie, że wszystko (albo większość) co się dzieje w naszej psychice ma jakiś cel, okaże się, że owszem, nawet picie coli i obgryzanie paznokci posiada swoją funkcję. Najbardziej oczywiste wyjaśnienie obgryzania to rozładowanie napięcia, ale równie dobrze może to być sposób na zastępcze sprawowanie kontroli, remedium na nudę lub przejaw nie wykorzystanej energii. Zachęcam do rozpatrywania każdego przypadku indywidualnie, bo często funkcje nie są tak oczywiste, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Dobrze jest zrozumieć i poznać prawdziwą naturę danego przyzwyczajenia. Dzięki temu można łatwiej go przechytrzyć lub skłonić do współpracy.

Kiedyś zauważyłam u siebie, że czytając książkę nerwowo ruszam ciałem – „chodziły” mi stopy albo podskakiwało kolano. Zaczęłam się temu przyglądać, wczułam się w ten ruch i poczułam, że jest w tym mnóstwo energii. Zupełnie tak, jakby część zasobów szła w czytanie, a reszta, niewykorzystana, musiała ujść gdzieś bokiem. Gdy intencjonalnie powstrzymałam te ruchy (bez nadmiernego napinania się i chęci pozbycia się tego, a raczej z myślą o wykorzystaniu tej energii), okazało się, że natychmiast zaczęłam czytać o wiele, wiele szybciej i byłam bardziej skupiona na sensie tekstu. Jak widać coś, co na pierwszy rzut oka mogło wydawać się przejawem zdenerwowania, przy zwróceniu życzliwej uwagi okazało się sprzymierzeńcem w zadaniu.

zmiana nawykówPo co sprawdzać funkcję jakiegoś nawyku? Z bardzo prostej przyczyny. Jeśli zapewnia on coś ważnego, to będzie bardzo trudno się go pozbyć. Ewentualnie dojdzie do podmiany. Jedna z uczestniczek 30 dni chciała odstawić kawę. Udało się jej to, ale w zamian zaczęła jeść ogromne ilości słodyczy. Coś nadal jest niezaspokojone. Dlatego podmianę taką warto robić intencjonalnie, szukając czegoś, co przyniesie podobną jakość, energię, odczucie, a będzie w zgodzie z innymi wartościami. Ja na przykład mam słabość do coli w puszce (ale nie, nie piję pięciu puszek dziennie…). Lubię jej chłód w ręku, lubię jak pstryka przy otwieraniu, lubię pierwsze orzeźwiające łyki. Sprawę pogarsza fakt, że jest ona bardzo dobrze dostępna, np. w kiosku pod budynkiem, w którym mam gabinet. I spiesząc się na spotkanie, gdy chce mi się pić, najprościej jest kupić colę. Oczywiście to niezła wymówka, bo po drodze jest też sklepik z innymi napojami. Podobną jakość picia ma woda gazowana (nie jest to ideał zdrowego napoju, ale już jest lepiej), jednak musi być bardzo bardzo zimna. Nie jest to ten sam chłód puszki i smak, ale odkrycie to pozwoliło mi przynajmniej zredukować ilość wypitej coli.

Tego rodzaju podejście można również zastosować przy wprowadzaniu nawyku. Zapytaj co daje Ci sytuacja, w której nie robisz czegoś. Dobrym przykładem jest wczesne wstawanie. Co daje Ci późne wstawanie? Nie odpowiadaj od razu, że nic Ci nie daje, tylko stracony czas. To jest myśl z pozycji strony, która chce coś zmieniać (a może nawet z pozycji Krytyka). Jest też strona, która nie chce nic zmieniać, bo korzyści ze status quo są całkiem istotne. Może Twój wewnętrzny Śpioch lubi jak jest ciepło, bo kojarzy mu się to z dzieciństwem i daje poczucie bezpieczeństwa. Albo lubi śnić tajemnicze sny. Albo boi się, że nie podoła zadaniom codzienności i w ten sposób protestuje lub woła o pomoc. Możliwości tyle, ile osób. Jeśli jakaś wewnętrzna część sabotuje działania innej, to zazwyczaj sama zmiana nastawienia do niej pozwala trochę rozluźnić wewnętrzne napięcia. Czasem wystarczy wysłuchać stron. Czasem trzeba się nieźle napocić, by odnaleźć rozwiązanie pozwalające wyjść poza konflikt. Jednak walką i wykorzenianiem czegoś na siłę nie zawsze da się uzyskać trwałe efekty, a jeśli nawet się pozornie uda, to potem „wywali bokiem”. Nie mówiąc już o tym, że przynajmniej dla mnie, traktowanie swoich wewnętrznych potrzeb z szacunkiem jest wartością samą w sobie.

Czasem niektóre nawyki są symptomami innych. Julie przytacza przykład swojej koleżanki, która miała problem z objadaniem się. Codziennie po południu bezrefleksyjnie coś podjadała. Po głębszym rozpoznaniu okazało się, że sedno problemu nie leży wcale w objadaniu się. Podjadanie służyło podniesieniu energii, która gwałtownie spadała po południu. Okazało się, że to, co jest potrzebne, to częstsze i lepsze posiłki w ciągu dnia. Energia przestała spadać i podjadanie skończyło się. Zamiast przestać jeść, musiała ona jeść więcej. A podjadanie było formą zadbania o siebie. Bez zastanowienia się i dobrego poznania swojego nawyku, zanim będziemy z nim „walczyć”, można zmagać się tylko z objawami, a nie z przyczyną.

Podsumowując, gdy chcemy pozbyć się jakiegoś nawyku, warto rozważyć następujące kwestie:

1. Jaką funkcję spełnia dany nawyk? Co Ci daje? Spróbuj przyjąć postawę zakładającą, że zawsze ukryta gdzieś jest pozytywna intencja.
2. Jakiego rodzaju energię ma to zachowanie/substancja? Spróbuj się z nią wczuć – oddać ruchem, wyobrazić jako postać, narysować, zatańczyć. Po co Ci ona? Gdzie indziej możesz znaleźć podobną jakość lub zmodyfikować nawyk tak, by ta jakość pozostała bez dotychczasowej szkodliwości?
3. Czy chodzi o to, by zlikwidować ten nawyk, czy może zacząć robić coś innego i zniknie on naturalnie? (np. zamiast walczyć ze spaniem do późna, można po prostu zacząć wcześniej chodzić spać – banalne, ale często okazuje się, że działa)

Creative Commons License photo credit: dongga BS