Wszystko ma swój czas

Przyszła wiosna. Świat budzi się do życia, energia przepływa szybciej, soki zaczynają krążyć. Wiosna i praca wewnętrzna przypomniały mi o mądrości jaką niesie z sobą przyroda. W przyrodzie wszystko nastaje w odpowiednim czasie. Są pewne wahania, czasem zima jest dłuższa, czasem ostrzejsza, czasem bardziej łagodna, ale kolejność pewnych wydarzeń jest zachowana. Zimą wszystko się wycisza, chowa, zamiera. Energia życiowa zatrzymana zostaje wewnątrz, w niektórych przypadkach bardzo dosłownie – drzewa wyglądają jak martwe, niektóre gatunki zwierząt hibernują, inne zapadają w głęboki sen.

To ważny moment, odpoczynek, spowolnienie, potrzebne tak samo bardzo, jak wulkan energii, który przychodzi wraz z wiosną. Jednak w grudniu nikt nie staje pod jabłonią dziwiąc się dlaczego jeszcze nie kwitnie. W maju nikt od tej samej jabłoni nie oczekuje, że urodzi owoce, którymi będzie  można się pożywić. Wszystko ma swój czas. Wszystko ma swój cykl. Jest to dla nas tak oczywiste w przypadku jabłoni, ale czy potrafimy dostrzec nasze własne cykle? Czy z takim samym szacunkiem odnosimy się do naszych okresów w życiu? Czy nie próbujemy czasem czegoś pogonić, przyspieszyć w imię ambicji, sztywno ustalonych celów, czy nieumiejętności puszczenia kontroli?

Daleko jeszcze, mamo?

Pewien zdolny młody człowiek przyszedł do mnie ostatnio z poczuciem, że ciągle się gdzieś spieszy, ciągle ma coś do zrobienia. Do tego stopnia skupił się na swoim pięknym i wspaniałym celu, na tym jak to mu będzie cudownie jak już tam dotrze, że stracił dużą część przyjemności z budowania i tworzenia tego, co zaplanował. Tak bardzo chciał jabłek, że dreptał wokół jabłoni i różnymi sposobami próbował przyspieszyć proces dojrzewania. W efekcie pośpiech stał się niszczący.

Z drugiej strony, gdy przychodzi kwiecień jabłoń nie musi się zastanawiać czy to już, czy na pewno jest gotowa – po prostu zakwita. Impuls jest naturalny. Trawa rośnie bez wysiłku, gdy tylko odrobinę się ociepli. Nasi przodkowie byli o wiele bliżej natury i potrafili słuchać tych naturalnych rytmów – umożliwiało im to oczywiście również przeżycie. Bo zboże posiane zbyt wcześnie lub zbyt późno nie dałoby obfitych plonów.

Dziś mamy warzywa i owoce dostępne o każdej porze roku, nasze przeżycie zależy od czego innego i odzwyczajamy się od zwracania uwagi na cykle oraz wsłuchiwanie się w naturalną mądrość. Może też z tego bierze się tyle niepewności i zamieszania gdy trzeba podejmować decyzje. Czy to już? Jestem gotowy? Czy to aby nie za wcześnie? Nie za późno? Czy wiem wystarczająco wiele? Czy potrafimy skorzystać z okazji, gdy się pojawia, wykorzystać dobry moment, swoją siłę, potencjał w połączeniu z okolicznościami? A może wynajdujemy znane i lubiane wymówki żeby jednak czegoś nie zrobić – nie umiem, nie potrafię, nie mam siły, to nie leży w mojej naturze, nigdy tego nie robiłem, nie mam silnej woli, itd.

Ile działania a ile zatrzymania

Sztuką jest odnalezienie równowagi pomiędzy czasem aktywności i czasem wyciszenia. Miewamy tendencję do przechylania się w jedną albo w drugą stronę. Albo wciąż się niecierpliwimy albo nie potrafimy się na nic zdecydować. Jesteśmy hiperaktywni lub marazm przelewa się przez naszą egzystencję. Wsłuchanie się w swoje ciało, swoje rytmy, poznanie siebie i szacunek do tego, co jest w danym momencie pozwala optymalnie korzystać ze swoich zasobów i płynąć z prądem życia.

Starożytna chińska Księga Przemian niesie przekaz, że ciągła zmiana jest nieodłącznym elementem życia, a w cyklu zmian zawiera się zarówno aktywność jak i jej brak. Z jednego rodzi się drugie i na odwrót. Częścią cyklu jest zarówno równowaga jak i jej brak – oba stany są przejściowe. Więc nie ma co również gonić za permanentną harmonią, bo totalny porządek staje się brakiem życia.

Całkowicie  naturalnym  jest  fakt,  że  nawet  najtrudniejsze
rzeczy  można  wykonać  z  łatwością,  jeśli  wybierze  się
odpowiedni  czas,  a wielkie działania powstają  z mniejszych
uczynków.
– Tao Te Ching

Odbudować siły

Początek wiosny jest trudny, bo organizm jest zmęczony po zimie,  jedziemy już tylko na oparach zgromadzonej na zimę energii. To może być wyczerpujący okres, ten przełom, ale tym bardziej warto pobudzić z łagodnością nową energię.  Poruszać się, pójść na spacer i popatrzeć na budzącą się naturę, zainspirować się nią. Dokonać jakiejś zmiany. Zrobić wiosenne porządki, niekoniecznie tylko w szafie. Podjąć się czegoś nowego. Postawić sobie wyzwanie i zmierzyć się z nim. Zadbać o ciało i ducha. Skierować więcej energii na zewnątrz, do świata, do ludzi, do przyrody.

Jest czas by iść do przodu i czas by zostać w tyle.
Jest czas by oddychać swobodnie i czas by oddychać z wysiłkiem.
Jest czas by być energicznym i czas by być łagodnym.
Jest czas by zbierać i czas by wypuszczać.
Czy widzisz rzeczy jakimi są
I pozwalasz im takimi być?
– Lao-tzu