Pod moim poprzednim tekstem na temat bezwarunkowej radości padło pytanie o to, w jaki sposób czerpać radość ze swojej przeszłości. Moja pierwsza odruchowa odpowiedź brzmiała – ale po co? Jeśli możesz znaleźć radość tu i teraz, to korzystaj z tego. Jednak po pewnej refleksji dotarło do mnie, że wiele osób czuje się przytłoczonych swoją pełną błędów przeszłością, nawet jeśli są już w zupełnie innym, lepszym, miejscu. Zastanawiają się wtedy jak poradzić sobie z przeszłością.

Kim nie chcę być

Życie to jest proces tworzenia siebie – raczej niż odkrywania tego, kim jestem. Tak więc ważne jest, by poszukiwać tego, kim chcę być i jakim chcę siebie stworzyć. Przydatna okazuje się w tym przypadku również świadomość tego, kim nie chcę być.

I to jest dla mnie jeden z pomysłów na to, jak poradzić sobie z przeszłością. Część ludzi chciałaby o niej po prostu zapomnieć, mówią – jaki głupi byłem, że zrobiłem tak a nie inaczej, dziś bym już wiedział lepiej. Ale czy wiedziałbyś, to co wiesz teraz, bez doświadczenia tego, czego doświadczyłeś kiedyś? Czy nie jest tak, że ciemne etapy życia, były po prostu kolejnymi etapami i fantastycznie, jeśli teraz jest jaśniej, ale po to, żeby się nauczyć, trzeba popełniać błędy? Dzięki tym błędom, dzięki tym trudnym, głupim, czy niechlubnym momentom doświadczyliśmy siebie takimi, jakimi nie chcemy być. A stąd już niedaleko (a przynajmniej bliżej) do określenia kim chcę się stawać.

Nie miej pretensji do przeszłego siebie

To jeden ze sposobów innego spojrzenia na swoją przeszłość. Inny, ważny dla mnie, aspekt oddaje metafora dziecka, które uczy się chodzić. Gdy stawia ono pierwsze kroki i przewraca się, nikt go nie strofuje, a wręcz przeciwnie, wszyscy cieszą się zachodzącym procesem, wiedząc, że upadki są nieodzownym elementem nauki. Gdy dziecko upada, otoczenie pomaga mu wstać i zachęca do dalszych prób. Podobnie nie mamy pretensji do siebie, że mając rok nie potrafiliśmy czytać, albo, że mając 15 lat daliśmy sobie złamać serce. Dlaczego więc nie ucieszyć się ze swoich doświadczeń i z tego, że teraz wiemy i umiemy więcej niż kiedyś?

Film z przeszłości

Często trudno jest pogodzić się ze “straconymi latami”, poczucie żalu jest jak najbardziej usprawiedliwione. Jednak czyż zadręczanie się błędami przeszłości nie jest dalszym traceniem czasu? Właśnie teraz mamy wpływ na to, co jest i to, co będzie. Możemy też wpłynąć na postrzeganie swojej przeszłości, jeśli to i tak tylko obraz, który nie jest rzeczywistością, a pewnego rodzaju zapisem naszej percepcji, przefiltrowanym przez przekonania, schematy, stan emocjonalny, itd, to równie dobrze można ten zapis modyfikować. Ale to tylko jakaś sztuczka, z której można skorzystać.

Najważniejsze, to docenić swoją przeszłość i doświadczenia w niej zawarte. Gdyby nie one, bylibyśmy kim innym, gdzie indziej. Jeśli zaś nasuwa się pytanie, czy może nie byłoby to ktoś lepszy i lepsze miejsce, to znaczy, że problemem tak naprawdę jest zaakceptowanie siebie i życia w chwili obecnej. A to już trochę inna bajka…

p.s. Skupiłam się tutaj na takiej przeszłości, która wzbudza pretensje do samego siebie, a świadomie pominęłam temat akceptacji przeszłości, w której ktoś był ofiarą jakiegoś traumatycznego zdarzenia (np. będąc dzieckiem). To o wiele bardziej delikatne i skomplikowane sytuacje, w których bezrefleksyjne zastosowanie podejścia “pogódź się i zobacz czego Cię to nauczyło” może wyrządzić więcej szkody, niż pożytku. Jak poradzić sobie z przeszłością, która była naprawdę trudna to pewnie dobry temat na inny artykuł.

p.s.2 – Robiąc przegląd starych tekstów natrafiłam na ten, bardzo w temacie.

  1. Joasiu piszesz,

    “Skupiłam się tutaj na takiej przeszłości, która wzbudza pretensje do samego siebie, a świadomie pominęłam temat akceptacji przeszłości, w której ktoś był ofiarą jakiegoś traumatycznego zdarzenia (np. będąc dzieckiem)”.
    Jak rozdzielić te sytuacje? Poziom traumy pewnie też dla każdego osobnika różnie wygląda, niezależnie od wieku. W tym wypadku “pogódź się i zobacz czego Cię to nauczyło” jest dla mnie pewną propozycją, i zapewne dla każdego koniecznością po pewnym czasie.
    Element “nauczki” ma w sobie już pewien bagaż, że czegoś nie umiało sie wcześniej. A życie jest tak różnorodne, że nie możemy wysnuwać ogólnych wniosków na podstawie określonej sytuacji.

  2. Temat przeszłości, tak jak temat radości (poprzedni artykuł), jest mi ostatnio szczególnie bliski. Zresztą oba tematy bardzo się ze sobą wiążą. Tak sobie myślę, że nie mogłabym się cieszyć dniem dzisiejszym, gdyby nie przeszłość. Zdanie, które chodzi za mną od pewnego czasu: “Życie można zrozumieć tylko wstecz, ale przeżywać je trzeba naprzód!”. Przeszłość to pula doświadczeń… mamy do niej dostęp, możemy z niej korzystać, nawet jeśli są to doświadczenia traumatyczne. Chociażby po to, żeby mów powiedzieć: dzisiaj jestem, żyję tu i teraz, mimo tego, co spotkało mnie wczoraj. Wczoraj było ciężko, ale dzisiaj mogę wypić kubek pysznej gorącej herbaty…
    Przeszłości nie można zmienić, banał. Ale można ją wziąć, popatrzeć na nią i na siebie w teraźniejszości, porównać, wyciągnąć wnioski, z którymi można wkroczyć w jutro…
    A czasami może najlepiej pogodzić się z niewiadomą, puścić, rozluźnić ciało w miejscu, gdzie czujemy spięcie myśląc o przeszłości…bo już jej nie ma. Tak, nie wiem co będzie jutro, ale ok…Lubię te momenty, kiedy odnajduję w sobie zgodę na rzeczywistość.

  3. Wydaje mi się, że łatwiejsze jest wybaczenie przeżyć związanych z traumą z dzieciństwa niż błędy popełnione już w wieku dojrzałym, które napawają wstydem, zażenowaniem.
    Kiedy świadomość wyłącznej odpowiedzialności za własne wybory zwalnia z wygodniejszej opcji obciążania za popełnione błędy partnera, losu, okoliczności, te wspomnienia uwierają i obciążają.
    Fakt, że ich doświadczenie przekonuje boleśnie, że nie tędy droga do wolności, samorealizacji i spełnienia lecz chciałoby się wymazać pewne fakty z życia.

  4. @Romana: Chodziło mi o to, że takie podejście nie może być jedynym sposobem radzenia sobie z traumatycznymi sytuacjami, szczególnie jeśli pewne emocje nie zostały przepracowane. Dzieci mają tendencję do brania na siebie zbytniej odpowiedzialności, więc tutaj praca jest o wiele bardziej złożona. Sygnalizuję to, żeby nie popaść w skrajność i nie dokonać jakiegoś nadużycia, bo czasem pogodzenie się może zostać pomylone z pozostaniem w polu ofiary. I oczywiście każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie, choć pewne uogólnienia są niezbędne jeśli mamy mieć o czym tutaj pisać 🙂

    @Elena: wydaje mi się, że wzięcie całkowitej odpowiedzialności za własne błędy bywa trudne, bolesne, wymaga odwagi, ale ostatecznie jest drogą do uwolnienia się i skierowania swojej energii na to, co teraz, a nie to, co było. A czy łatwiejsze jest pogodzenie się z traumami z dzieciństwa to nie wiem, znów, pewnie kwestia indywidualna.

  5. 🙂 mówię Wam gdy kochasz siebie, energia wie jak płynąć:) słonecznie jadę spotkać słońce w pochmurny dzień:)))
    trzymajcie się

  6. W słynnej obecnie, w kręgach Istot Przebudzających się do Nowej Świadomości Życia, modlitwie-dekrecie afirmacyjnym pt. “Cicha Modlitwa Tobiasza”, moją szczególną radość I spokój wywołują słowa:

    “Uznaję, że wszystkie wydarzenia tworzące moją przeszłość pochodziły z Miłości.
    Uznaję, że wszystko, co dzieje się Tu i Teraz pochodzi z Miłości.
    Uznaję, że wszystko, co utworzy przyszłość, będzie rezultatem działania Miłości…”

    I niech te słowa i tylko one będą moim głosem w sprawie poruszonego wyżej zagadnienia stosunku do przeszłości.

    W swojej wędrówce pod Gwiazdami Wszechświata, z każdą chwilą zanurzam się coraz bardziej w Radości Istnienia, cichej, świętej przestrzeni Wyższego Ja. Przyglądam się milknięciu zgiełku wytwarzanego przez umysł, a prześwietlone światłem czystej świadomości wyobrażenia roztapiają się w Bezruchu I Poznaniu, gdzie nie istnieje już żaden obszar przeszły czy przyszły. Tylko święte Tutaj i Teraz.

    “Nie jestem moimi myślami, emocjami i postrzeganiem zmysłowym ani doświadczeniami. Nie jestem treścią mojego życia. Jestem Życiem. Jestem przestrzenią, w której wszystko się wydarza. Jestem świadomością. Jestem TERAZ. Jestem…” (Eckhart Tolle)

    Przesyłam promienie Światła z mojego Miejsca we Wszechświecie:)

    Olga,
    spełniająca swoją Misję najczęściej jako Lady Lotos:)

  7. czucie jest bardzo intymne, jak mówimy o nim z piedestału, wywołuje refleksję, czy czujemy, czy myślimy o tym że czujemy:)
    Taka myśl dla Lady Lotos.
    Jedno mnie dziwi jak mnie znalzałaś, gdyż mogę być tym który rozumie ups;) czuje.

    z pozdrowieniem wyższej świadomości
    tcooolt
    ( lubię średniowieczny obyczaj skromności)

  8. Co mnie dziś uderzyło w tej notce to metafora o uczącym się chodzić dziecku o tym, że dziecko się przewraca, a my, otoczenie zachęcamy go do dalszych prób nie zwracając uwagi na błędy które popełnia i zastanawia mnie fakt, co się stało po drodze z nami, ludźmi, dlaczego nie potrafimy nadal się cieszyć z SAMEGO faktu tego procesu…jeżeli to ktoś dorosły popełnia błąd dlaczego go tłamsimy, obrzucamy błotem za to, że popełnił błąd…?

    Co jest z nami nie tak? Co utraciliśmy w całej tej drodze? A może tylko do któregoś roku życia jesteśmy tym ‘dzieckiem’ i mamy prawo do błędów?

    Ale skoro całe życie się uczymy… dlaczego nie pozwala się nam popełniać błędów?

  9. @nerwoska: mam wrażenie, że zarówno inni jak i my sami nie pozwalamy sobie na błędy. Dlaczego? A chociażby dlatego, że w szkole nagradzane są prawidłowe odpowiedzi, a nie proces dochodzenia do nich, nawet za cenę popełnionych błędów. Nie zwraca się uwagi na proces nauki, a na jej rezultaty. Efekty są najważniejsze, test taki, test inny, egzamin tu, egzamin kolejny. Nie ma miejsca na błędy. A dlaczego tak jest? Dlaczego jesteśmy zorientowani na osiągnięcia i sukces, a nie na proces uczenia się? Mam wrażenie, że to kwestia kulturowa, jednak jakie jest jej źródło – na to nie mam odpowiedzi.
    Może najpierw sami powinniśmy zacząć dawać sobie przyzwolenie na popełnianie błędów?

  10. Tak o tym nie myślałam przyznam szczerze i coś w tym jest.

    a co do tego:Może najpierw sami powinniśmy zacząć dawać sobie przyzwolenie na popełnianie błędów? ja sobie daję te przyzwolenie co jeśli inni nam go nie dają? Jeśli ja pozwolę sobie popełnić błąd i załóżmy oblać egzamin…inni mnie za to stłamszą lub uznają za nie wiem ‘gorszą’ ???

  11. Ale co to znaczy, że Cię stłamszą? Będą o Tobie “źle” myśleć? Powiedzą Ci, żę jesteś gorsza albo głupia?

    A co Cię obchodzi, co myślą inni – cytując tytuł książki jednego z najgenialniejszych fizyków naszych czasów, Richarda Feymana 🙂

    Pomyśl o tym, dlaczego tak bardzo Cię boli negatywna opinia innych (bo faktycznie, to może bardzo boleć) i co możesz zrobić, żeby się od niej trochę uniezależnić?

    A czy nie jest tak, że jeśli naprawdę w głębi siebie dasz sobie pozwolenie na błędy, to opinia innych powinna po Tobie spłynąć? Czy przejmowanie się tłamszeniem innych nie jest przyznawaniem im racji?

    Oczywiście – o uniezależnianiu się od opinii innych łatwo się tylko mówi (sama dobrze o tym wiem), szczególnie jeśli ktoś jest wrażliwy i ma delikatną samoocenę. W temacie o którym mówimy, presja jest dodatkowo ogromna, więc trzeba nie lada siły i stabilności wewnętrznej by się pod nią nie uginać i robić swoje. Ale można nad tym po kawałku pracować…

  12. No właśnie chyba, że uznają mnie za gorszą i głupią lub LEKCEWAŻĄCĄ TO CO MAM i to co mi zostało dane . Tzn. jeśli trzymalibyśmy się kwestii oblania egzaminu, co się tu łączy z studiami, za które płaci mój brat. Ta myśl, że jestem mu WINNA bycie najlepszą bo włożył w to swoje ciężko zarobione pieniądze. Niby nic mnie nie obchodzi co inni myślą ale tak na prawdę może boję się zawieść i teraz tylko nie wiem czy boję się tak na prawdę zawieść samą siebie czy ich…i boję się odpowiedzi na to pytanie, bo jeśli wyjdzie, że to ICH nie chcę zawieść? ;/
    Ale przecież to nie powinno tak być. Powinnam (w granicach dopuszczalnego rozsądku) myśleć o samej sobie. Nie egoistycznie ale o tym na co mnie stać i jak chcę to robić, a nie potrafię bo ‘tłamsi’ bądź narzuca mi presję myśl o tym, że jestem to winna im…w tym wypadku mojemu bratu…i w tym konkretnym przykładzie NIE MAM prawa oblać egzaminu bo jak spojrzę w oczy mojemu bratu… choć gdyby to nie on płacił za studia mogła bym dać sobie te przyzwolenie na błąd….
    rozumiesz o co mi chodzi ?:)
    Pozdrawiam i dziękuję za to, że odpisujesz.

  13. Zobacz, myśl, że jesteś mu coś winna jest Twoja i tylko Twoja…
    Oczywiście, że sytuacja jest trudna, bo jesteś zależna od kogoś innego, a to z założenia sytuacja nierówna.
    Ale ze swoimi myślami coś zrobić możesz tylko Ty…

  14. Uważasz, że mój brat tak nie uważa? Że nie czułby, że niepotrzebnie płacił za moje studia jeśli ja bym miała ”olewczy” stosunek do nauki? Nie wiem, może powinnam o to go spytać…ale teraz to już nie ma znaczenia…praktycznie kończę studia ale mimo wszystko jestem ‘więźniem’ tej sytuacji. Tak wiem, to moja myśl i to ja powinnam coś z nią robić, tylko nie wiem co…czasami czuję, że oswobodzę się dopiero gdy oddam mu te pieniądze i nic nie będzie mnie z nim łączyć pod tym względem, że nie będę mu nic winna… ale narazie nie mogę sobie na to pozwolić.

  15. Hej nerwoska,
    Jedna sprawa to olewczy stosunek a druga to to że każdy może oblac egzamin i spróbowac go zdac jeszcze raz. Prowadzę zajęcia ze studentami i jeszcze nigdy nie pomyślałam o żadnym studencie że jest głupi ponieważ nie zdał egzaminu. Zazwyczaj to oni sami mają większą tremę i mnie przepraszają jeśli muszą kilka razy podejśc do kolokwium zaliczeniowego albo je przekładają. Dla mnie to nie jest problem, ale widzę jak oni sami się z tym męczą i im bardziej odwlekają tym im z tym gorzej więc tak naprawdę myślę że olewactwo bierze się z tego, że nie dają sobie prawo do błędu, bo jakby za pierwszym razem spróbowali się nauczyc tyle ile mogą i przyszli zdawac to albo by zdali od razu albo za drugim razem, a tak nie uczą się bo myślą sobie- i tak się teraz nie nauczę… nie dam rady a potem jest coraz gorzej. A sprawa z bratem który płaci… hm myślę sama o sobie też że muszę się całe życie uczyc bardziej brac niż dawac. Dawanie jest stosunkowo proste, ale branie nie. Jeśli cos daję to ta druga osoba moze zrobic z tym co chce. Kiedys dalam jednej kobiecie jogurt, a ona wyrzucila go do kosza, miala prawo to juz byl jej jogurt, skonczyła się moja nad nim władza. Dawca tak myśli, tak mi się wydaje. Na tym polega dar. Nikt z nas nie chce popełniac błędów, ale czasem one są dla nas cenniejsze niż triumfy i mądry dawca też o tym wie. Trzymaj się

  16. wstydzę się swojej przeszłości…
    mam 25 lat, mgr wpisane w CV i brak pracy…….męczą mnie obrazy z przeszłości ……. co gorsza analizuje jakies akcje sprzed lat [min. z podstawówki; ze studiów], ze mogłam powiedziec coś mądrego a gadałam jakieś głupoty, że zbyt emocjonalnie reagowałam na jakieś informacje, jestem nastawiona do siebie krytycznie , dąże do ideału , którego nie ma……..nie potrafię sobie wybaczyć swojej głupoty chyba, myśle, ze to wszystko spowodowane jest moja niska samoocena ….. tzn uważam,że jestem głupia ……….mam problemy interpersonalne, i mimo tej świadomosci nie potrafie zakceptować swoich błędów , ………. w ogole zle sie czuje w nowym towarzystwie, nei potrafie sie wyluzowac wydaje mi sie,ze cokolwiek bym powiedziała jest malo madre, malo inreseujace, nei smieszne itp czasem mi wychodiz czasem nie ……….jestem w zwiazku od 3 lat – i boje sie ,,.,, z eon w końcu zauwazy ,ze nie jstem taka super ……..nie wiem czemu tak krytycznie na siebie patrze ……… ?!
    proszę o rade

  17. bello
    “Nasze niedoskonałości maja przyczyny, dlatego jesteśmy doskonali.”- to dostałem dziś, razem z Twoim, ważnymi pięknymi słowami. Myśl napisał Piotr Szreniawski, -myślę ze myślał o Tobie, gdy układał swój aforyzm.

    Mam 47 lat, i wiele błędów za sobą, one są po to by się rozwijać, ja za każdy błąd dziękuję i idę dalej, mądrzejszy:) wiec jak Ty popełniłaś już mega ich dużo, to naprawdę jesteś blisko oświecenia:)
    Droga bello, Twoje słowa były jedne z mądrzejszych jakie czytałem sobie od bardzo dawna, dziękuję
    za Twoją historię.

  18. dziękuje za dobre słowa:)
    najgorsze jest to, że ja się czasem po prostu katuje przeszzłością [czasem i tym co ma nastąpić !:)wniosek nie jestem tu i teraz ] … wspominam kompromitujące akcje, których może nikt nie pamięta…… mam świadomość, że to do niczego nie prowadzi a jednak to robię ?! [np. prezentacja projektu w firmie, w której zresztą już nie pracuje – perfekcyjnie przygotowana i co z tego – zjadła mnie trema, drżący głos, czerwona twarz i patrząc na zdziwionych słuchaczy rozpływam się wściekle, że znów nie dałam radyy!!……… i dlaczego tak ciężko mi mówić w towarzystwie o książkach, które przeczytałam , o filmach , które widziałam , o tym co mnie fascynuje……….itp???
    a będąc u psychologa – pewna siebie nawijam jak szalona o tym kim jestem, co robię, jakie mam plany na przyszłość – wspominając o problemie, który we mnie siedzi…… diagnoza .,,. jestem super dziewczyną i przede wszystkim człowiekiem i tak jak inni mam prawo do popełniania błędów ??!!

    boje się odrzucenia ………. chce sobie dać szanse ale czasem wydaje mi się, że na nią nie zasługuje [w dzieciństwie byłam zawsze krytykowana przez najbliższych i do tej pory jestem] ,,,,, chce się uwolnić od tych myśli, chce żyć normalnie!!

  19. 🙂 nie ma za co dobra kobieto:)))
    Ja z psychologia mam tyle wspólnego co mysz , która zjadła psychologię, lecz gdy czytam Twoje słowa , widzę siebie.
    Zawsze chciałem wszystko przewidzieć, zaplanować , nie lubiłem niespodzianek, walczyłem aby ich nie było, a one i tak przychodzą kiedy chcą. Więc nie kop się z Losem, Bogiem, Karmą, czy czymkolwiek to jest, żyj najlepiej jak umiesz:) a jak ktoś nie doceni Ciebie to kiep! Ja mówiłem gdy odchodził ktoś z mojego zycią, idź , sam nie wiesz co tracisz. Pamięta Bello , nie ma takiej drugiej jak Ty!!:))) jestem cudem nie powtarzalnym, wyjątkowym, jesteś sobą. Myślę że lepiej z dopasowaną koszulą chodzić niż w pięknej nie wygodnej.:)

    Mój Ojciec pił, mama ciagle była smutna lub zła, a ja się ciągle bałem odrzucenia, do dzisiaj mam posmaki tego, ale przypuszczam ze na “traumy z czasów” dorastania, to może być ze trzeba spotkać się z psychologiem:)
    wiesz ja zastosowałem kiedyś, oczywiście pod okiem trenera “Metodę zintegrowanego oddychania ” wg C. Sisonna, czy jakoś tak, dla mnie to było ciekawe doświadczenie.

  20. hmm.. . czytam trochę na temat tejże metody i powiem Ci, że bardzo interesujące to wszytko. A czy mógłbyś mi ciut więcej napisać o tym co doświadczyłeś? i oczywiście najważniejsze pytanie ile kosztuje owa terapia? wiem, że powinnam coś z sobą zrobić….psychologa na razie omijam, myślę też o uczestnictwie w warsztatach rozwoju osobistego….chociaż wolałabym na początek spotkać się z kimś osobiście i pogadać [patrz:)psycholog].

    mój ojciec jest alkoholikiem – trzeźwy od 5 miesięcy, matka podobnie jak Twoja była smutna, zła, niezadowolona, która do tej pory przyrównuje mnie do innych osób itp.
    powinnam się odciąć od toksycznych relacji, wyprowadzić się z domu [sytuacja finansowa zmusiła mnie do powrotu] bo nie chce tutaj być!!!

  21. Bello
    Twoje doświadczenie, porusza moje emocje, co do moich doświadczeń z ta metodą, miałem “mistyczne” odczucia, dotarłem do wielu swoich lęków oporów, ale myślę ze nie ma wzorców na temat reakcji i doświadczeń, wychodziło ze mnie co chciało, a ja czasami we łzach sobie wybaczałem:)
    co do kosztów, robiłem to 5 lat temu? nie wiem, powinaś spytać praktyków, trenerów tej metody:) ja wieżę że są to oświeceni ludzie i pomogą 🙂 bez interesownie, albo względnie tanio:)
    -uczymy się chodzić by szukac drogi, wiec nie jesteś bezradna, dobrze ze mówisz o sobie że rozmawiasz, poszukaj ludzi oddających się duchowość, ale nie szukaj mistrza, nie zamieniaj jednego “uwarunkowania” na inne..
    nie bedzie mnie cały tydzień, gadaj z ludkami, słuchaj, czytaj,
    dasz radę,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
1
Share