jeden dzień życia

Co byś zrobił, gdybyś miał przed sobą tydzień lub miesiąc życia?

Tytułowe pytanie padło już kiedyś tutaj na blogu, ale wczoraj wróciło do mnie ze zwielokrotnioną siłą pod postacią filmu „Tylko tydzień„. Szczegółów fabuły nie będę zdradzać, bo film jest niezły, powiem tylko, że całość obraca się wokół właśnie tego ważnego pytania.

Co byś zrobił/a, gdybyś miał/a przed sobą tydzień lub miesiąc życia?

Pytanie to nie jest aż tak banalne, jakby mogło się wydawać. Tak naprawdę dotyczy ono tego, jakie życie sobie zbudowaliśmy, czy jesteśmy szczęśliwi, czy robimy to, czego pragnie najgłębsza część nas. Czy wychodzimy poza utarte sposoby działania, czy też może utknęliśmy w łańcuchu kolejnych decyzji i ich konsekwencji, decyzji, które podjęły się niejako „same”, bo były tym, co wydawało się w danym momencie „słuszne”.

W filmie pojawia się postać, która na zadane pytanie odpowiada, że nie zrobiłaby nic innego, od tego, co już robi. Dla mnie jest to deklaracja spełnionego życia.

Jeśli jest wiele rzeczy, które chciałbyś/chciałabyś zrobić zanim umrzesz, to fantastycznie. Dzięki temu życie jest bogate w możliwości, masz szansę doświadczyć tysiąca różnych historii. Jeśli jednak lista rzeczy do zrobienia w razie zbliżającej się śmierci jest radykalnie różna od tego, jak wygląda twoje życie obecnie… dla mnie oznacza to, że czas wprowadzić poważne zmiany, bo coś w tobie ma wiele niezrealizowanych tęsknot. I nie ma co czekać na „później”, bo później może już nie być czasu. Ani się obejrzysz, a będziesz stary i zmęczony, z niezrealizowanymi marzeniami.

Oczywiście takie zmiany często wymagają bardzo odważnych decyzji i zdecydowania. Nie wszyscy są na to gotowi.

Czasem lista rzeczy, które chcielibyśmy zrobić wiedząc, że nadchodzi koniec, jest prozaicznie prosta. Spacer po lesie, wyjazd nad morze, czas spędzony z bliskimi. Jest to sygnał, że tych elementów brakuje nam na co dzień. To taka lista spraw najważniejszych, które często bardzo dobrze odzwierciedlają nasze wartości. A własne wartości to najlepszy życiowy kompas jaki mamy. Warto od czasu do czasu na niego zerknąć i sprawdzić, czy jesteśmy na dobrym kursie i jakie wartości realizujemy.

Między innymi dlatego polecam ten film i refleksję nad tytułowym pytaniem. Jestem ciekawa waszych rozważań.

p.s. To była chyba pierwsza tak długa przerwa na blogu. Mam w głowie dłuższy tekst, ale na razie pomyślałam, że napiszę coś krótszego – na rozgrzewkę. Z utęsknieniem wypatruję wakacyjnego wyjazdu w lipcu, ale na szczęście „procesowe” egzaminy w ogromnej części już za mną. Teraz nadrabiam zaległości. Dzięki za cierpliwość, kochani Czytelnicy 🙂

Photo by frank mckenna on Unsplash