Niezależnie od tego, co robimy w życiu, nieustannie podlegamy krytyce z jakiejś strony. O Krytyku, który męczy nas wewnętrznie już pisałam, przyszła pora na przyjrzenie się krytce z zewnątrz. Skupię się bardziej na tym jak możemy sensownie krytykować i po co to robić.


Jak pisałam w ostatnim poście w poprzednim roku, moją najnowszą (a raczej odkurzoną) pasją jest fotografia. Poza tym, że chodzę z aparatem w torbie i pstrykam, staram się pokazać światu to, co robię. Po co? Trochę by połechtać ego, trochę by na to ego popatrzeć, a trochę by zmotywować się do działania i rozwoju.


Założyłam fotobloga, a poza tym publikuję od czasu do czasu zdjęcia w serwisie TrekEarth (który polecam choćby dlatego, że można tam pooglądać różnie niesamowite zakątki świata). Jednym z nieodłącznych elementów takiej działalności są informacje zwrotne od reszty świata przed monitorami. Na blogu są komentarze, na innych serwisach można też wystawiać i otrzymywać oceny.
Trzy tygodnie obracania się w tych “sferach” pozwoliły mi na zgłębienie mechanizmów tam działających. Nie będę się zbytnio na ten temat rozpisywać – dla mnie to fascynujące, ale większość moich czytelników się tym nie zajmuje. Napiszę jednak o jednym ważnym wniosku: krytyka może być najlepszą i zarazem najgorszą rzeczą, jaką można zrobić czy nawet dać drugiemu człowiekowi. Innymi słowy, brak krytyki jest równie niedobry, jak jej nadmiar lub nieodpowiednia forma.


Większość komentarzy, jakie można przeczytać pod publikowanymi zdjęciami to pochwały. “Dobra kompozycja, ładne światło, niesamowity widok…”, itd. Niektórzy mają nawet swoje stałe formułki, które wyglądają jak kopiuj/wklej. Z punktu widzenia autora każdy wyraz zainteresowania jego pracą się liczy. Nawet, jeśli komentarz jest zdawkowy/płytki, to przecież ktoś się zatrzymał, spojrzał na zdjęcie i coś mu się spodobało. Nawet, jeśli komuś mocno zależy na reklamowaniu siebie (jak wystawię komentarz, to autor najprawdopodobniej zajrzy też do mnie), to komentować czegoś, co mu się nie podoba raczej nie będzie. Jest wystarczająco dużo dobrych zdjęć.


Z drugiej strony, gdy już ego zostanie zaspokojone (jak szybko dochodzi się do tego momentu, zależy pewnie od różnych czynników), pozostaje pewien niedosyt. No dobrze, ładnie wyszło mi to zdjęcie, wiem, ale co dalej? Jest tylu ludzi, którzy wiedzą więcej ode mnie, na pewno można coś ulepszyć? Zrobić inaczej? Może też się nie spodobać, a informacja dlaczego jest niezmiernie cenna. Tak, jest ładne, ale dlaczego konkretnie? Co jest w nim takiego szczególnego? Jeśli się dowiem, to będę mogła częściej to robić, a nie tylko przypadkiem. I tak dalej. Krytyka, tak zwana konstruktywna krytyka, jest niczym innym jak informacją zwrotną. Często niezbędną do tego, by podążać dobrą ścieżką i wprowadzać odpowiednie korekty.


Zauważyłam jednak, że większość osób pokazujących swoje zdjęcia nie przepada za krytyką, a już zdecydowanie nie wysila się by krytykować innych. No właśnie, konstruktywna krytyka wymaga wysiłku, a do tego jest przejawem szczerości i traktowania drugiej osoby serio. Może dlatego jest tak bardzo ceniona przez tych, którzy chcą czegoś więcej niż tylko połechtania ego. Dziś napisałam na fotoblogu kolegi, pod dziesięcioma komentarzami typu “super”, że mi się zdjęcie nie podoba (uzasadniając to odpowiednio), choć bardzo cenię sobie jego umiejętności. Odpisał, że ceni sobie moją szczerość.


Mam wrażenie, że w życiu codziennym ludzie mają tendencję do przesadzania w jedną albo drugą stronę. Albo krytykują tak, że nie zostaje na delikwencie sucha nitka albo w ogóle nie potrafią wyrazić krytycznego zdania. Jedni uważają, że chwalenie nie wnosi nic pożytecznego, drudzy boją się kogoś zranić i urazić. A optymalne rozwiązanie jest banalnie proste, wymaga jedynie (albo aż) uważności i zmiany swoich nawykowych reakcji.


Rozwiązanie nosi w niektórych kręgach nazwę “kanapka” i jest elementem bardzo wielu szkoleń z zakresu komunikacji interpersonalnej, prowadzenia szkoleń, itd. A powinno się tego uczyć już dzieci. Dlaczego kanapka? Mianowicie dlatego, że informacja negatywna (co zostało zrobione nieprawidłowo), jest elegancko opakowana w dwie informacje pozytywne (co zostało zrobione prawidłowo). Powstaje nam z tego strawna kanapka, którą osoba krytykowana jest w stanie przełknąć i, co ważne, strawić – czyli przyswoić informację.

Ważne jest to, żeby informacje pozytywne były wiarygodne, istotne i dotyczyły zachowania, a nie cech, czyli zamiast “byłeś super”, lepiej powiedzieć  “skutecznie przekonałeś klienta/wybrałeś świetny kadr”.  Podobnie oczywiście z elementem negatywnym, czyli tym, który wymaga jakieś korekty, powinien być konkretny i dotyczyć zachowania/wykonania, a nie cechy człowieka. A najlepiej byłoby, żeby krytyka zawierała informację co należy zmienić, a nie tylko, że coś jest źle (“następnym razem skróć rozmowę” zamiast “dałeś się wciągnąć w zbyt długą rozmowę”).

Konstruując krytyczny komunikat w ten sposób, zmniejszamy szansę, że osoba krytykowana zareaguje oporem i zablokuje się, zezłości lub zasmuci. Owszem, reakcja w dużym stopniu zależy od drugiej osoby (są tacy, co nie są w stanie przyjąć żadnej krytyki), ale my możemy zrobić to, co w naszej mocy, by komunikacja miała konstruktywny charakter.


Chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do chwalenia. Rosenberg (ten od porozumienia bez przemocy) bardzo mocno podkreśla, że najbardziej wartościową pochwałą jest powiedzenie drugiej osobie, co pozytywnego dało nam to, co zrobiła. Jak wzbogaciło nasze życie, co konkretnie spowodowało. W ten sposób dajemy chwalonej osobie o wiele więcej, niż tylko ocenę w rodzaju “jesteś fantastyczny”.

Traktowanie krytyki jako informacji jest ważnym elementem wzrastania i rozwijania się, nauczyć się trzeba działania po obu stronach. Nie zawsze ten, kto nas krytykuje będzie potrafił sformułować odpowiednio pokojowy komunikat. Bywa to bolesne, ale dla własnego spokoju lepiej ćwiczyć się w przyjmowaniu nawet takiej “szorstkiej” krytyki. Trzeba tylko (aż…) załatwić sprawę ze swoim ego – odfiltrować bolesny komunikat osobisty, a wyciągnąć dla siebie to, co najlepsze – informację, co można ulepszyć. Bo przecież dzięki temu się rozwijamy.

Mam poczucie, że na ten temat można by jeszcze dużo napisać, może macie jakieś pytania albo spostrzeżenia? 🙂

  1. Bardzo dobry artykuł, ponieważ odważnie mówisz o krytyce i jej konstruktywnym aspekcie. Dzisiejszy świat w znacznej mierze zdaje się faworyzować podejście typu: “jest oki”, “naprawdę super” i na tym koniec. Krótkie zdawkowe komunikaty będące jak smak nutelli lizanej przez ekran telewizyjny w czasie emisji reklamy zdominowały w znacznej mierze współczesny przekaz i wymianę myśli. Wielu ludzi tak uwierzyło w ten obłędny marketingowy paradygmat, że traktuje go jak jedyna prawdziwą rzeczywistość, rzeczywistość plastikowych kontaktów

  2. Witam!

    Jacenty dał pozytywny spód “kanapki”, czas więc na negatywne wnętrzne 😉 Choć na siłę bym chciał coś znaleźć, to nie ma do czego się przyczepić.
    Poruszasz ciekawe psychologiczne tematy i strawnie jest przedkładasz… przyjemnie się czyta i dają ciekawy ogląd na dane zagadnienie.

    W temacie: mam wrażenie, że przywykliśmy zbytnio do negatywnego znaczenia słowa “krytyka”. Pozytywna informacja to pochwała a negatywna to wojna, zarzut – negatywnie, więc krytukujemy. Dlatego też wolę “wymieniać spostrzeżenia” którymi mogą być pochwały i zarzuty. A jeszcze ważniejsze jest nastawienie do takiej wymiany spostrzeżeń, gdyż sam bardzo lubię jak ktoś podważy moje szalone teorie, bo raz że zadał sobie trud (zwrócił uwagę), dwa, że czegoś mnie nauczy, trzy… i można wymieniać długo. Masa korzyści.

    Pozdrowienia z wakacji,
    Orest

  3. Orest
    zwróciłeś uwagę na “podważanie teorii”, “szalonych teorii” 🙂 – to ważna sprawa. Dyskusja, szukanie dziury w całym to w moim głębokim przekonaniu jedna z najważniejszych rzeczy jaką możemy robić dla rozwoju – własnego, naukowego i cywilizacyjnego. To jak znajdywanie dziur w oprogramowaniu 🙂 potem przychodzi SERVICE PACK i wskakujemy na wyższy poziom. Zastyganie w bezruchu uwielbienia przywodzi mi na myśl Ducha Lenina, który podobno “jest” wiecznie żywy 🙂 Krytyka, która nie wpływa na praktyczne zmiany kojarzy mi się z kolei z planami odnowy Partii – zdawały się one wiecznie pozostawać niespełnionym marzeniem w umysłach Towarzyszy 🙂

  4. Jacenty:
    Bez dziur nie istaniałby ser szwajcarski 😉

    Świetnie zauważyłeś, że szukanie takich dziur jest podstawą rozwoju. I czy komuś się podoba czy nie to właśnie obnażanie słabych stron, tego co robimy źle jest bardzo pomocne w rozwijaniu się i rozwijaniu tego co robimy (np. lepsze zdjęcia, gdy ktoś obnaża naszą tendecję do prześwietlania). Więc jeśli ktoś się obraża na słowa krytyki to wtedy trzeba gimnastykować się z “kanapką” co bardzo zaciemnia nasz komunikat. Umiejętność przyjęcia krytyki jest cenna, więc warto zmienić swoje nastawienie do niej. Należy jednak pamiętać, że z motywacyjnego punktu widzenia co jakiś czas należy wykazać pozytywne strony, cechy, działania. Jako “ludzie” tego połechtania ego po prostu potrzebujemy 🙂

    Pozdrowienia z wakacji,
    Orest

    1. Orest, myślę, że aby się rozwijać potrzebna jest i jedna i druga strona – informacja co robimy źle, ale też co dobrze, i wcale nie chodzi tu jedynie o połechtanie ego. Kanapka wcale nie musi zaciemniać obrazu, jeśli jest szczerym wyrazem naszego punktu widzenia. Jeśli traktujemy je jako narzędzie, żeby mieć spokój i uniknąć konfliktu, to owszem, może wydawać się toporna i zaciemniająca. Ale przecież chodzi o to, by doceniać innych, niezależnie od tego jak sobie radzą. Nie mówiąc o tym, że dobrze jest by tłem wszystkiego była bezwarunkowa akceptacja, która oczywiście nie wyklucza krytyki (to szczególnie w relacji z bliskimi).
      pozdrawiam 🙂

  5. Myślę, że można spojrzeć na to jeszcze z jednego, jak mi się zdaje, dość istotnego punktu widzenia. Jednemu łatwiej, innemu trudniej przyjąć jest krytykę. Czasem w danym obszarze przyjmujemy krytykę bez problemu a w innym nie dajemy sobie z tym rady. Wydaje się to być związane ze wszystkimi naszymi wcześniejszymi doświadczeniami – pozytywnymi i negatywnymi, z kompleksami, lękami i nadziejami. Dotykając tego problemu, jak mi się wydaje, zawsze odzywa się echo naszej osobistej historii z całym jej bagażem. Jak sobie z nim razić? To już można uznać za kolejny obszar, który w moim przekonaniu warto powałkować 🙂

  6. Joanna:
    Według mnie najlepiej to gdy jest dobrze, mówić, że jest dobrze, a gdy źle, że źle. Bez kanapek czy skupiania się tylko na pozytywnej krytyce czy tylko negatywnej. “Kanapka” ma służyć “przemyceniu” negatywnej krytyki w gąszczu pozytywnej – zbędna gimnastyka, choć jako narzędzie jest skuteczna w sytuacji osób wrażliwych.

    W kwestii “bezwarunkowej akceptacji”, nawet w stosunku do bliskich, mam nieco inne zdanie 🙂

    Pozdrawiam,
    Orest

  7. Orest
    wiesz jak to z kanapkami bywa…niektóre mogą powodować mdłości, ale jak człowiek głodny to może łyknąć wszystko 😉

  8. No to w takim razie się nie rozwijam, ale dopiero się przymierzam do prawdziwego rozwoju, gdyż kompletnie nie radzę sobie z żadną krytyką. Może za wiele ich w życiu nie miałam, i tych dobrych i złych. Mimo wszystko wolę, jak ludzie nie wypowiadają się na temat mojej pracy czy potencjału. Na tzw. konstruktywną krytykę reaguję nerwowo i zazwyczaj mówię coś w stylu: nie znacie się. Chyba muszę nad sobą popracować… -,-

  9. Paulina
    głowa do góry. W tej sytuacji możesz zastosować bardzo proste rozwiązanie. Gdy otrzymasz kanapkę po prostu wywal wierz i zjedz spód, lub jeśli wolisz zrób odwrotnie. Odżywiaj się zdrowo, jedząc to co ci smakuje 😉

  10. Paulina:
    Ludzie nieproszeni dają przeważnie negatywną krytykę – czyli gdy zrobisz coś nie tak to wchodzą emocje. Gdy sama poprosisz to najpewniej dostaniesz wiele pozytywnych słów o Twojej pracy czy potencjale. Czasem za dużo pozytywnych słów, lecz odpowiedni ludzie dadzą Tobie znać gdzie masz szerokie pole do rozwoju 🙂

    PS: Problem rozpoznany to problem w połowie rozwiązany 🙂

    Pozdrawiam radośnie,
    Orest

  11. Ha! Wszak nie wszystko z kanapki musi być zjadliwe :> Jestem bardzo wybredna jeśli chodzi o jedzenie (kanapek szczególnie :>)
    Orest: chodzi o to, że ja nie chcę żadnej krytyki otrzymywać. O żadną nie proszę, a więc na tą nieproszoną reaguję zbyt nerwowo. Ale jak to ładnie ująłeś, wiem co mi dolega więc mogę już znaleźć drogę do rozwiązania.

    pozdrawiam wszystkich nie śpiących! 😉

  12. Paulina
    Drogą rozwiązania być może okaże się oswojenie podniebienia ze smakami, które wcześniej budziły w Tobie wielki niesmak 🙂 Jeśli to by się udało, to kto wie 😉 na początku to co kojarzyłaś z ohydą może stać się jedynie wyzwaniem, ale z biegiem czasu wyzwanie może przerodzić się w pasję, aż w końcu trzeba uważać by nie przerodziło się w obsesję. Być może gdy uczynisz z krytyki zabawę stanie się nieco bardziej zjadliwa 😉

  13. Osobiście używam techniki kanapki w ocenie pracowników. To naprawdę działa, odpowiedni feedback motywuje pracownika do zmiany swoich nawyków i daje mu większą kontrolę nad swoją pracą (możliwość reakcji i wyznaczenie kierunku rozwoju).

  14. Michał,
    jeśli taka kanapka zawiera odpowiednio dobrane składniki, w tym troszkę mięska, nieco warzywek i sosik do smaku, to… działać musi 😉 ale istotnym wydaje się, żeby mieć zróżnicowane menu, coby ten biedak nie padł ofiarą rutyny 😉

  15. Oczywiście że krytyka tak jak pochwała jest potrzebna ponieważ są one motorem do dalszego działania lub też poprawy działań już podjętych. Niemniej jednak wspomniana przez was kanapka jest skuteczniejsza niż kubeł zimnej wody lecz – hm ten właśnie kubeł jest najczęściej używany. Odpowiedni feedback motywuje każdego i zbliża. Bardzo dobry artykuł.

  16. obejrzałam Twoje zdjęcia a po przeczytaniu tego co napisałas odwaze sie na drobna krtyke. Myśle ze masz talent do fotografii ale na niektórych Twoich zdjęciach brakuje czegos co przykuło by uwagę. moze powinnas robic zdjecia z innej strony? moze w innym swietle? bardzo podoba mi sie zdjęcie z zamkiem. jest swietne!! robiąc zdjęcia postaraj sie zrobic je tak aby było inne od wszystkich poprzednich fotografii;) a co do Twojego artykułu. jest ciekawy daje do myslenia. Ale wiem z doswiadczenia Ze na ktytyke trzeba miec odwage. a poprzez pochwały wzrasta poczucie własnej wartości. Cenie osoby szczere;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share