Rozczarowania są nieodłączną częścią naszego życia, nadają mu lekkiej goryczki. Jedni przeżywają ich więcej, inni mniej, jedni nie mogą rozczarowań długo przetrawić, inni dość szybko się zbierają po bolesnym zderzeniu z rzeczywistością. Faktem jest, że każdy z nas, przynajmniej raz w życiu doznał jakiegoś rozczarowania. Można starać się przeżywać ich coraz mniej, redukując swoje oczekiwania w stosunku do życia i innych ludzi, można też wiele się o sobie dowiedzieć przyglądając się sytuacjom, które rozczarowania wywołały.

Któregoś razu, głodna jak przysłowiowy wilk, wracałam z pracy do domu. Zastanawiałam się czy zjeść coś szybko na mieście, czy ugotować sobie samej obiad. Pierwsza opcja była kusząca, bo bez większego wysiłku zaspokoiłabym głód. Zatrzymałam się przy pobliskiej restauracji i przejrzałam menu. Stwierdziłam jednak, że taniej i zdrowiej będzie ugotować coś w domu. Pamiętałam, że w lodówce leży kupiona dzień wcześniej pierś z kury. Szybko szłam do domu, rozgrywając w głowie kulinarne scenariusze. Weszłam w końcu do mieszkania, zajrzałam do lodówki, a tam po piersi ani śladu. Znalazłam ją dopiero w zamrażarce, zmrożoną na kość…nie wyobrażacie sobie jak wielką frustrację i złość to we mnie wywołało. Byłam tak wściekła, że nawet nie wzięłam pod uwagę tak prostego zabiegu, jakim jest rozmrożenie mięsa. Musiałam zrobić sobie coś zupełnie innego, coś co wcale mi tak świetnie nie smakowało. Właśnie wtedy wpadłam na pomysł napisania czegoś o rozczarowaniach 🙂

Czego mnie to doświadczenie nauczyło?

Po pierwsze, że łatwo przywiązuję się do wizji tego, co ma się według mnie zdarzyć. W związku z tym, cenię sobie stałość. Zresztą właśnie ta wartość w moim życiu wystawiana jest ostatnio na dużą próbę i to już w mniej niewinnych okolicznościach. Dzięki współpracy z moim przyjacielem doświadczam na własnej skórze, jak bardzo nieelastyczna bywam i jak wiele kosztują mnie zmiany różnych projektów. Tak, bywa to frustrujące. Ale dzięki temu uczę się spodziewać niespodziewanego i adekwatnie reagować na zmiany. Życie jest zmienne i dobitnie mi to ostatnio udowadnia.

Po drugie, zobaczyłam, a raczej poczułam, jak silne emocje może wbudzić rozczarowanie. Przywiązanie się do jakiegoś pomysłu na sztywno, powoduje, że jakakolwiek zmiana wywołuje złość. A w złości przestajemy reagować racjonalnie i adekwatnie do sytuacji. Z drugiej strony, silne emocje są informacją o tym, że jakaś ważna wartość została zagrożona. Sama sytuacja może wydawać się absurdalna, ale pod takim zdarzeniem ukryte są jakieś ważne elementy naszego życia, które zostały naruszone. Załóżmy, że dałam komuś prezent albo zrobiłam coś dla niego, a ta osoba nie podziękowała. Nie istotne z jakich powodów tego nie zrobiła, może nie zdążyła, zapomniała, była zajęta czymś innym, nie pomyślała albo nie ma tego w zwyczaju. Wyobraźmy sobie, że fakt ten wywołuje we mnie silne emocje, złość, smutek lub rozgoryczenie – elementy tworzące przeżycie, które nazywamy rozczarowaniem. Odczucia są silne i nie dają mi spokoju, do tego stopnia, że wydaje się to dziwne – przynajmniej dla postronnego obserwatora. W końcu nic takiego się nie stało. A jednak subiektywnie coś zostało mocno zaburzone. Co to mogło być? Potrzeba uznania i docenienia mojego wysiłku. Mogę mieć w głowie schemat, który mówi, że jeśli ktoś dziękuje to docenia to, co robię. W konsekwencji, jeśli nie dziękuje, znaczy, że nie docenia (choć przecież wcale jedno nie wynika logicznie z drugiego, w tym tkwi pułapka schematu) – a to boli. Wartością, która jest dla mnie ważna może też być wzajemność. Ja przekazuję ci jakąś energię (robiąc coś, dając coś) i ty mi jakąś przekazujesz (np. słowami podziękowania), w ten sposób zachowujemy równowagę. W związku z tym, brak podziękowania narusza moją wartość.

Powyższy przykład pokazuje, że możemy próbować wejść głębiej w swoje reakcje i zrozumieć ich podłoże. Jeśli poznamy wartości, które są dla nas ważne, zyskujemy świadomość tego, co jest nam potrzebne. A to poszerza możliwości działania i reagowania, bo przecież daną wartość można zaspokoić na różne sposoby, nie tylko te, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Dodatkowo, zrozumienie swojej reakcji przyspiesza opadnięcie nieprzyjemnych emocji, które są niczym innym, jak informacją, która po odebraniu i zrozumieniu przestaje być w pewnym sensie przydatna.

I w końcu, rozczarowania są fantastycznym barometrem naszych oczekiwań w stosunku do świata i innych ludzi. A często oczekiwania te są zupełnie nierealistyczne i wręcz niemożliwe do spełnienia. Pytanie “dlaczego jestem rozczarowany” może przynieść odpowiedzi, które odkrywają irracjonalne przekonania zapisane w naszej psychice. Dlaczego czuję rozczarowanie gdy ktoś nie dziękuje za mój wysiłek? Bo uważam, że każdy powinien zawsze dziękować, gdy się coś dla niego zrobi. Każdy powinien zawsze. To wymaganie nie do zrealizowania. A nierealistyczne oczekiwania są prostą drogą do bólu emocjonalnego, warto więc je po kawałeczku identyfikować.

  1. Widzę tu jedno niebezpieczeństwo… Mam wątpliwość, czy należy się wyzbyć oczekiwania, że ktoś mi podziękuje, za coś, co dla niego robię… Oczywiście mogę brać pod uwagę, że ktoś mi nie podziękuje ale wtedy moja ocena takiego człowieka nie jest, w systemie moich wartości, pozytywna. Wchodzi tu kwestia tego, co wg mnie jest “kulturą osobistą” itd. Myślę, że “nie oczekiwanie” i “nie bycie rozczarowanym” dzięki temu, to jedno, a wewnętrzna ocena, która i tak pozostaje po takiej sytuacji, to drugie. Idąc dalej – można się z kolei rozczarować, oczekując, że ten ktoś zachowa się zgodnie z moimi normami “dobrego wychowania”… 😀

    1. @Paulina: a gdyby roz-czarowanie dotyczyło zaczarowania nas samych przez nasze wyobrażenia? A rzeczywistość je weryfikuje…
      @Magda: nie wiem czy należy, czy nie należy wyzbywać się oczekiwania czy ktoś mi podziękuje. Jak dla mnie przekształcenie tego przyniesie tylko więcej tak zwanego “luzu na bani” 😉 ale jeśli dla kogoś jest to bardzo ważne, to pewnie nie będzie chciał tego zmieniać i na pewno nie musi. Ale wewnętrzna ocena i poczucie rozczarowania wydaje mi się, że idą w parze. Rozczarowanie jest spowodowane przekonaniem, że ktoś coś powinien, a nie zrobił. Pytanie, czy w ogóle jest sens oczekiwać od ludzi czegoś, co jest w naszej głowie – bo w ten sposób nie akceptujemy ich takimi, jacy są. Ani rzeczywistości takiej, jaka jest. A to prowadzi do nieprzyjemnych odczuć.

  2. tak sobie myślę i wymyślam 😉 jakby rozłożyć to słowo na dwa czynniki: roz – czarowanie. Wynika z tego, że słowo dotyczy czegoś “magicznego”, może bardziej współcześnie czegoś ważnego dla nas. Dlatego tak boli i wywołuje tyle emocji. Wiem, że gadam bzdury ale mam gorączkę a wtedy wymyślam różne rzeczy 😀
    Jeśli chodzi o moje rozczarowania to owszem bywają o mocnym przebiegu. Klasycznie złość, smutek czasem łzy, ale za chwilę mam w sobie pustkę i obojętność. Przejście między tymi stanami nie stanowi dla mnie problemu, dlatego nie jestemw stanie sobie przypomnieć konkretnego przypadku gdzie miało miejsce moje rozczarowanie.

  3. Hmm… W zasadzie rozczarowuję się regularnie, kiedy pomimo moich działań, coś nie idzie tak jak tego oczekiwałem. Z tym, że nauczyłem się nie łączyć ze sobą faktu porażki oraz towarzyszących jej emocji. Po prostu idę spać (sen to najlepszy lekarz – działa zawsze), a następnego dnia wyciągam odpowiednie wnioski, biorę się do pracy nad kolejnym rozwiązaniem. Zawsze staram się wyciągnąć jak najwięcej pozytywnych stron zaistniałej sytuacji, co zwykle prowadzi to do rozwiązań, które wcześniej jakoś nie przychodziły do głowy. 🙂

    Natomiast nigdy nie oczekiwałem niczego od ślepego losu… no może wtedy kiedy wysyłałem totolotka na 40mln. 🙂

    Poza tym wielkie oczekiwania, nie muszą wcale oznaczać wielkich rozczarowań (rozmiar tych drugich zależy już wyłącznie od nas samych). Należy wręcz mieć olbrzymie oczekiwania względem drugiego człowieka, bo stanowi to bardzo często istotny bodziec jego wzrostu, szczególnie w relacjach mistrz-uczeń, szef-pracownik, rodzic-dziecko. “Ludzi należy traktować tak, jakimi chcemy aby się stali.” To pozwala im urosnąć. Jeśli nie ma się wobec innych ludzi żadnych oczekiwań to tym bardziej oni nie będą mieć żadnych oczekiwań względem siebie.

    Oczywiście w drugą stronę również nie należy przesadzić (vide rodzice 4-latków wysyłających pociechy jednocześnie na taniec, angielski, pływanie, jazdę konną, karate… itd.). Równowaga musi być.

    Pozdrawiam! 🙂

    1. Bartek, ja bym uważała z tymi olbrzymimi oczekiwaniami wobec innych. Można tym wyrządzić sporą krzywdę, jeśli ktoś ma słabą samoocenę. Stawiać wyzwania i wspierać w rozwoju, to dla mnie jest podstawa relacji mistrz-uczeń. Myślę, że balans między zbyt małymi oczekiwaniami (stagnacja) a zbyt wielkimi (zmiażdżenie) jest wielką sztuką, zarówno wobec siebie jak i wobec innych. Jak dotychczas spotkałam wielu ludzi nieszczęśliwych i zaharowujących się strasznie właśnie “dzięki” ogromnym oczekiwaniom stawianym przez otoczenie.
      pozdrawiam też 🙂

  4. Szczególną i jednak nadal rzadką umiejętnością jest unikanie wpadania w pułapki własnego umysłu, by unikać stereotypów i istnieć poza schematami.
    Fakt, spełnianie (się) oczekiwań uruchamia w nas zwykle przyjemne emocje, nie wzbudza flustracji, ale tylko od nas zależy jak zareagujemy na konkretną sytuację.
    Emocje są nieodłącznenaszym reakcjom i zazwyczaj niewiele czynimy i niewile potrafimy (przynajmniej ja 🙂 , by je okiełznać. Analiza naszych zachowań po jakimś dłuższym czasie od tego szczególnego momentu jest znaczbie łatwiejsza i czasem konieczna, by zdystansować się do konkrestnej sytuacji i naszej reakcji. Zwie się to chyba racjonalizacją?
    Czego mnie twoje doświadczenie nauczyło?
    Utwierdziło przekonanie, że jednak oczekujemy w swoim świecie pewnej stałość, przewidywalności dla zapewniania bezpiecznego poziomu indywidualnych doznań emocjonalnych, chćby na widok piersi (zgodnie z wcześniejszymi oczekiwaniami)…
    Przyjemnych świąt i pomyślnego Nowego Roku 🙂
    Emocje

    1. Piotr, jasne, że oczekujemy jakiejś stałości w życiu. Myślę sobie jednak, że to oczekiwanie może mieć różne natężenie. Jak jest zbyt duże, to boli…

  5. Jestem rozczarowany swoimi decyzjami życiowymi, stale sobie wyrzucam, że mogłem postąpić lepiej albo inaczej. Dotyczy to choćby tego, że nie mamy własnego mieszkania bo nie miałem odwagi na kredyt.Te myśli mnie dręczą tak, że nie śpię po nocach.

  6. Przeczytawszy post i komentarze, przyszła mi na myśl kwestia tolerancji (łac. tolerantia – “cierpliwa wytrwałość”; od łac. czasownika tolerare – “wytrzymywać”, “znosić”, “przecierpieć”) Przede wszystkim tolerancji w odniesieniu do drugiego człowieka. Lecz nie tylko, również względem sytauacji, które nas w życiu spotykają. Nie jestem pewna czy to właściwy trop, jednakże wydaje mi się, że im większa jest nasza tolerancja, rozłożona całościowo na podejście do życia (a nie w rozumieniu: jestem tolerancyjna bo nie mam nic przeciwko gejom – przykładowo), z tym większym spokojem jesteśmy w stanie ustosunkować się do sytaucji, które nas spotykają. A co do rozczarowań, porażek – do wszystkiego warto podchodzić z należytym dystansem. Przykładowo – nie mogę zjeść tego co bym dokładnie chciała lecz nie umieram przecież z głodu, jak to się zdarza milionom na świecie.. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  7. Nasuwa mi się na myśl teoria wymiany, o której to pilnie dzisiaj czytałam;)

    Zysk=Nagroda-Koszt

    Jeżeli zysk wychodzi zerowy lub minusowy to wtedy jest frustracja i rozczarowanie:) Np. Twoją nagrodą miał być pyszny kurak, poświęciłaś dla niego czas (zamiast zjeść sobie coś w restauracji od razu), przymierałaś głodem (zamiast zjeść sobie coś od razu), powzięłaś wysiłek oszczędności zdrowia i pieniędzy (zamiast…;))i co…?
    A jego nie było;)

  8. a jak poradzic sobie z rozczarowaniem soba?
    nie mam pracy, pieniedzy, a facet , na ktorego czekalam rok,po dlugim milczeniu, pisze ze zaryzykowal z kims innym? jestem kobieta zawiedziona, zawiodlam siebie,,

  9. Jest kompletnie sama, bez przeszłości, bez przyszłości, bez żadnego pomysłu na tę sytuację – oprócz panicznego:co dalej?

  10. Oczywiście, że takie mam takie przekonanie, że “ktoś coś powinien lub nie” np. mam przekonanie: “ktoś nie powinien mnie bić” i wcale nie chcę z takiego przekonania rezygnować. Uważam, że wyzbycie się wszelkich przekonań i co za tym idzie – oczekiwań, jest niebezpieczne, przynajmniej na tym poziomie świadomości i w naszej kulturze. Więc nie ma szans na brak rozczarowań. Można jedynie chyba brać pod uwagę, że ludzie są różni i każdy nagle może mnie zacząć bić ale to już graniczy z utratą wiary w ludzi chyba.

  11. Wydaje mi się, że wiem o co Ci chodzi, Asia – i to byłoby idealne gdyby każdy każdego akceptował, cokolwiek by tamten nie wyczyniał – ale jakoś nie wierzę, że to może się sprawdzić. I jeszcze jedno: jeśli będziesz akceptować ludzi, jakimi są i nie pokażesz im, że wg Ciebie robią źle i Cię ranią, to uczysz ich, że tak można. Odwieczne pytanie: czy życie bez zasad nie jest utopią? (trochę odbiegłam od tematu)

  12. Ja rozczarowuję się na każdym kroku…Odkąd poszłam na studia zawodzili mnie kolejno moi znajomi, przyjaciele, czasem rodzina. Nie wiem dlaczego akurat właśnie w tym okresie mojego życia, może po prostu zaczęłam ich bardziej potrzebować…
    Nauczyłam się podchodzić z dystansem do zachowania ludzi inaczej moje ciągłe rozczarowania wywoływałyby wciąż smutek i żal. Staram się też być tolerancyjna i akceptować ludzi jakimi są, ale gdy ograniczają moją wolność i naruszają prywatność interweniuję.
    O tym jak duże spotka mnie rozczarowanie w większości przypadków decyduję ja sama chociaż zdarza mi się, że tracę nad tym kontrolę, nastawiam się na coś, napędzam a potem gdy nie wychodzi dopada mnie złość i wpadam w szał.
    Oczywiście to przechodzi a tuż po tym zadaję sobie różne pytania: Dlaczego tak się dzieje?Dlaczego mnie to spotyka?…żeby nie zwariować obrałam sobie pewną myśl, która zawsze pomaga mi w sytuacjach rozczarowania.
    Po pierwsze nic nie dzieje się przypadkowo- być może coś mnie złego spotyka by potem wynikło z tego coś dobrego:) Po drugie ludzie nie są doskonali, a niektórzy są jeszcze młodymi duszami, które mają przed sobą wiele żyć na to aby dorosnąć i się rozwijać…

  13. Dokładnie, zbyt wysokie oczekiwania wobec innych ludzi są często źródłem bardzo negatywnych i niepotrzebnych emocji. Może to stanowić spory problem w relacjach damsko-męskich. Czasem jedna osoba tworzy sobie idealną wersję drugiej osoby, i nawet jeśli ta osoba jest wspaniała, nigdy prawdopodobnie do sprosta tej wysokiej, idealnej poprzeczce. I w tym momencie jak zrobi cokolwiek co nie pasuje do tego idealnego obrazu, jest zonk.

    Wyzbycie się nadmiernych oczekiwań daje ogromną wolność i spokój. Warto.

    Pozdrawiam,
    Michał

  14. Dziękuję Ci Asieńko za czas jaki poświęcasz nam tutaj. Odzywam się rzadko, ale lubię tu zaglądać. Czuję, że pomagasz mi spoglądać na różne sprawy od innej strony. Poszerzasz horyzonty i perspektywy.
    Jestem Ci bardzo wdzięczna.

    Dziękuję Ci za to;-)
    Ciumki!

  15. Rozczarowania – ewidentnie kojarzy mi się to z naszym nastawieniem i oczekiwaniami,
    czasami też potrzebami (np. sprawiedliwości- kiedy czuję, że nie zostałam potraktowana tak jak bym oczekiwała/niesprawiedliwie czy też widzę, że inni coś dostają -np. podwyżkę a ja nie, choć się więcej narobiłam i bardziej dbam o moje miejsce pracy itp).
    Ale z drugiej strony mi pomaga jak się zastanawiam z jakich powodów mogę się cieszyć, co dostałam dobrego od losu, lub co mogę zrobić by sobie jakoś to wyrównać/ poczuć się lepiej/zadbać o siebie w tej sytuacji(co mi się opłaca zrobić- awantura do szefowej to raczej kiepski pomysł).
    Czasami wystarczy buziak od Kogoś ważnego, przytulenie, miłe słowo- i ogólnie mi przechodzi złość i jest miejsce na planowania działania( co mogę zrobić by w przyszłości tego uniknąć).

    Najgorsze to się nakręcać i dokładać sobie czy generalizować (jakby ta jedna sytuacja była w centrum mojego świata).
    Nakręcanie jest najgorsze.

  16. Przypomniała mi się przyjaciółka która wiecznie narzeka na swojego faceta. Ma z nim 3 dzieci (on sam ich nie “zrobił”) i od początku to wyglądało fatalnie.
    Typ narcyza i człowieka zakłamanego.
    Jest wiecznie rozczarowana, że jest taki jaki jest. Ona potrzebuje bliskości, on najwyraźniej niekoniecznie i zawsze jest rozczarowana tym jaki on JEST. Może też rozczarowania wynikają czasami z tego, że patrzymy “ze swojego” i nie widzimy prawdy obiektywnej. Widzimy to tak jakbyśmy chcieli zobaczyć.
    Posłużyłam się przyjaciółką ale też takiego narcyza zaliczyłam i dopiero z perspektywy czasu zobaczyłam jak bardzo widziałam go tak jak chciałam go widzieć (wrażliwy bo muzyk) a tym czasem niewiele go obchodziło poza czubkiem własnego nosa.
    Ależ byłam rozczarowana rozżalona i wściekła jak spadłam z różowej chmurki.

    teraz widzę, że ta lekcja była dobrą lekcją.
    I jestem wdzięczna losowi;-)
    Kiedyś ogólnie żyłam na chmurce;-)

  17. Jeśli rozczarowuje cię twój partner, to oznacza,że nie akceptujesz go takim, jaki jest. Nie kochasz go. Jeśli nie kochasz, to albo nie potrafisz albo nie jest tym-jedynym dla ciebie.
    Jeśli tak, to możesz odblokować czakram serca, albo skończyć związek. Życie ma wtedy sens, kiedy kochasz w pełni. Wszysko ma wtedy swoje nasycenie, smak i kolor.
    Życzę tego sobie i tobie. Wiesia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share