Problemy komunikacyjne są jednym z ważnych aspektów konfliktów między ludźmi. Gdy obie strony mają dobre intencje i chcą rozwiązania, ale nie potrafią wyjść z plątaniny wzajemnych oskarżeń i poczucia niezrozumienia, warto przyjrzeć się komunikacji. W tym artykule zajmiemy się wyrażaniem potrzeb i tak zwanym “komunikatem ja”.

Czym są “komunikaty ja” i do czego służą? 

Komunikaty “ja” służą wyrażeniu swoich odczuć w związku z jakąś sytuacją oraz, jeśli jest to potrzebne, wyrażeniu swoich oczekiwań co do tej sytuacji. Zbyt często stosujemy w naszych codziennych rozmowach komunikaty, które odnoszą się jedynie do drugiej osoby, a na dodatek zawierają oceny i etykietki.

zamiast: “Wkurzasz mnie” lepiej “Jestem wkurzona”

albo:

zamiast: “Wkurza mnie, że jesteś taki leniwy, ciągle siedzisz na kanapie i nic nie robisz!”

można tak: “Jestem wkurzona, gdy widzę jak siedzisz na kanapie, a ja cały czas pracuję. Chciałabym otrzymać od ciebie więcej wsparcia.”

Elementy komunikatu ja (czyli kluczowe punkty porozumienia bez przemocy Marshalla Rosenberga) to:

1. Wyrażenie swoich uczuć i emocji (Jestem zły/szczęśliwy/smutny/rozczarowany)

2. Opis faktów do których się odnosimy. Ważne jest by dotyczył on określonych zachowań i sytuacji, a nie sprowadzał się do oceny ich dotyczących.

3. Wyrażenie swoich potrzeb, wyjaśniające dlaczego dana sytuacja wywołała takie a nie inne uczucia.

4. Przekazanie swoich oczekiwań/próśb w związku z zaistniałą sytuacją. (jeśli jest taka konieczność)

Jako ściągawkę można zastosować taki prosty schemat:

[aux_quote type=”blockquote-normal” text_align=”left” quote_symbol=”1″ title=”title” extra_classes=””]Kiedy ty (zachowanie), ja (uczucie), ponieważ (potrzeba). Chciałabym (konkretna prośba).[/aux_quote]

Stosowanie tego rodzaju komunikatów pozwala uniknąć oskarżania i eskalacji konfliktów. Przechodzimy od oceniania i zrzucania winy na drugą osobę do wyrażania swoich emocji i brania za nie odpowiedzialności. Nie dajemy też przestrzeni na to, by druga osoba broniąc się lub atakując nas powiedziała “nieprawda”. Jeśli mówię, że coś czuję, taki argument staje się absurdalny.

Dobrze jest pamiętać, że istnieją fałszywe komunikaty ja, czyli takie, które pozornie odnoszą się do uczuć, a są jedynie ocenami. Np. “Czuję, że się w ogóle nie starasz” albo “Czuję, że to zadanie mnie przerasta”. Te zdania tylko wyglądają na wyrażające emocje, dzięki zastosowaniu słowa “czuję”, jednak reszta nie mówi nic o uczuciach osoby wypowiadającej się. Emocji można się jedynie domyślać, a nie o to chodzi w jasnej i klarownej komunikacji.

Często automatycznie posługujemy się ocenami opisując rzeczywistość, warto więc przysłuchać się temu, co mówimy. Miewamy skłonność do uznawania za fakt tego, co jest jedynie naszą oceną. I niezależnie od naszej inteligencji czy rozeznania w sytuacji, najczęściej swoimi zmysłami obejmujemy tylko wycinek rzeczywistości – dobrze jest, jeśli nie traktujemy tego wycinka jako całości i nie ulegamy iluzji “oczywistości”.

Ułomność ludzkiej pamięci

Ostatnio usłyszałam cenną uwagę na ten temat: fakty, które nie zostały udokumentowane, przestają być faktami. Czyli coś, co tylko pamiętamy, nie jest już faktem, nie jest czymś, co można obiektywnie zweryfikować. Jest jedynie wspomnieniem.

Ludzka pamięć ma jedną bardzo ważną cechę – nie zapisuje wydarzeń w całości, takimi jakie są, a jedynie pewne ich elementy – najczęściej te, które są ważne dla podmiotu. Proces przypominania sobie polega więc na rekonstrukcji na podstawie najważniejszych elementów i wniosków opartych o przekonania.

Wspomnienie to najbardziej prawdopodobna wersja zdarzeń – dla danej osoby. Stąd biorą się wszystkie konflikty dotyczące tego co kto powiedział – każdy jest przekonany o prawdziwości swoich wspomnień, bo są one bardzo żywe, trudno nie traktować ich jako coś rzeczywistego. Jednak świadomość, że wspomnienia to nie rzeczywistość bardzo pomaga nie wchodzić w tego rodzaju kłótnie.

Różnica między oceną a spostrzeżeniem

Wracając do spostrzeżeń i ocen, podam kilka przykładów. “Nie umiesz gospodarować pieniędzmi” – ocena; “Wydałeś całą pensję w ciągu trzech tygodni” – fakt. “Przy tobie nie wiem na czym stoję” – ocena; “Nigdy nie oddzwaniasz do mnie” – ocena; “W zeszłym tygodniu trzy razy prosiłam o telefon, ale nie oddzwoniłeś” – fakt. Warto poćwiczyć wyrażanie “czystych” spostrzeżeń, ponieważ oceny bywają zapalnikiem konfliktów, szczególnie w napiętych sytuacjach. Ryzykujemy, że w interpretacjach i ocenach, nasz rozmówca dopatrzy się krytyki i odpowie kontratakiem.

Oceny związane są również ze stosowaniem kwantyfikatorów ogólnych, czyli słów “zawsze”, “nigdy”, “wszyscy”, itd. Takie zwroty rzadko odnoszą się do rzeczywistości, a są jedynie uogólnieniem jakiegoś jej wycinka. Bywają stosowane też w celu podkreślenia swoich odczuć, niestety skutek bywa odwrotny od zamierzonego. Zresztą, mówiąc “zawsze” robimy miejsce na odbijanie piłeczki: “nieprawda, nie zawsze, daj mi spokój”. Jeśli odniesiemy się do konkretów, trudno będzie im zaprzeczyć i bawić się w gry słowne.

Branie odpowiedzialności za swoje potrzeby

Wyrażanie swoich potrzeb jest istotą stosowania porozumienia bez przemocy Rosenberga. Jest to kluczowy element, ponieważ dzięki niemu bierzemy odpowiedzialność za to, jak się czujemy, zamiast zrzucać winę na świat zewnętrzny. Jeśli przyczyna moich uczuć leży we mnie, to mogę coś z tym zrobić.

“Im wyraźniej w trudnej sytuacji dasz do zrozumienia, że twoje nieprzyjemne odczucia wiążą się z twoimi własnymi potrzebami, tym łatwiej przyjdzie twojemu rozmówcy wczucie się w twoją sytuację i odpowiednie zareagowanie.” – Ingrid Holler

Zdanie “Jestem sfrustrowana, bo mnie odrzucasz” jest zrzucaniem odpowiedzialności, “Jestem sfrustrowana, ponieważ potrzebuję akceptacji” jest wzięciem odpowiedzialności. Czytając te zdania możemy zaobserwować własną reakcję w stosunku do hipotetycznego nadawcy. Pierwsze zdanie powoduje u mnie chęć wycofania się, drugie wzbudza empatię i chęć zrozumienia sytuacji tej osoby.

Skupienie się na swoich potrzebach ma jeszcze jedną zaletę. Zaczynamy rozumieć motywy swoich działań i przyczyny takiego a nie innego reagowania. Często nie rozumiemy swoich nagłych reakcji, a niezaspokojone potrzeby i niezrealizowane wartości nierzadko stanowią trafne ich wyjaśnienie. Co jeśli trudno nam poznać swoje (albo czyjeś) potrzeby?

Jak rozpoznać swoje potrzeby?

Ingrid Holler podaje prostą technikę. Na przykład jakieś zachowanie wywołuje moją ocenę: “Lekceważysz mnie”. Odwracam to stwierdzenie, znajdując jego przeciwieństwo: “Szanujesz mnie; Bierzesz mnie pod uwagę”. Od razu widać, że kryje się za tym potrzeba szacunku lub/i uwagi. Nie każdy ma odwagę powiedzieć wprost, że potrzebuje więcej uwagi, jednak zdanie sobie sprawy ze swojej potrzeby jest ważnym krokiem w kierunku lepszego rozumienia siebie. 

Powyższe zasady warto ćwiczyć i wprowadzać w życie, bo sama wiedza teoretyczna nie wystarczy. Na co dzień czasem brak nam uważności i rozmawiamy w automatyczny sposób, nie słysząc tego jak zwracamy się do innych. 

Na szczęście, jak każdy nawyk, nawyki językowe też można przekształcać i usprawniać. Czasem wystarczy zmienić jedno słowo, aby nadać całkowicie odmienną jakość temu, co komunikujemy drugiej osobie. Warto więc ćwiczyć, nawet jeśli na początku jakoś “dziwnie to brzmi”. Polecam książkę cytowanej już przeze mnie Ingrid Holler “Porozumienie bez przemocy. Ćwiczenia” – jest to bardzo praktyczny przewodnik pokazujący jak skutecznie zmieniać swoje wzorce językowe na takie, które sprzyjają pokojowemu porozumiewaniu się.

  1. Artykuł doskonale oddaje to, o czym przez ostatnie dni rozmyślałem.

    Czasami mam takie jakby tematy, o których myślę wszędzie, w pracy, na uczelni, w sklepie.

    Trafiłaś 🙂

  2. ciekawy artykuł, będę próbował wdrożyć tę metodę sprawnej komunikacji w życie, pozdrawiam Autorkę strony;p

  3. Artykuł super!
    W końcu zaczynam rozkminiać jak wyrażać swoje uczucia.
    ps. czy będzie w przyszłości artykuł jak skutecznie rzucić fajki?:P

  4. @Wojtek: ja również pozdrawiam 🙂
    @r: hm, nigdy nie byłam nałogowym palaczem, więc nie mam doświadczenia z rzucaniem fajek, ale pomyślę co mogłabym na ten temat napisać. Skutecznych przepisów krok po kroku jednak raczej nie będzie 🙂

  5. Taka poprawna komunikacja jest znacznie utrudniona kiedy ktoś daje nam chociaż jeden poważny powód do racjonalnego niezadowolenia lub krytyki. Stwierdziłem ostatnio, że nie lubię kiedy włącza się mi taki ‘racjonalny, surowy sędzia’. Łapię się wtedy na tym, że odbieram ‘hurtem’ drugiej osobie prawo do uczciwej komunikacji. Wyrozumiałość i cierpliwość jest naprawdę cenną cnotą . 🙂

  6. Fajnym sposobem na oczyszczenie organizmu ze złych emocji jest przelanie wszystkiego co się czuje na papier lub opisanie to na jakiej stronie skupiajacej ludzi o podobnych problemach np.www.jestem-wkurzona.pl Takie podzielenie się swoimi odczuciami naprawdę mi pomogło

  7. Witam, polecono mi ten artykuł, jako podsumowanie wymiany zdań, w której poprosiłam, by opierać się na faktach. Na co padła odpowiedź, że to, że ktoś coś pamięta nie jest faktem i fakty wymagają dowodów. Autorka artykułu wytłuszcza analogiczną wypowiedź. Jednak pozostaje pytanie, co to znaczy UDOKUMENTOWANE? W jaki sposób można udokumentować, że 3 razy w zeszłym tygodniu prosiłam o telefon lub, że widziałam, jak ktoś siedział na kanapie? Będę wdzięczna za odpowiedź. Pozdrawiam.

    1. No więc problem polega na tym, że nie można udokumentować. W związku z tym, przerzucanie się argumentami jak było traci swój sens. Za to może stawać się polem do manipulacji lub nadużyć. Mimo, że nie udokumentowane, ja wiem, że prosiłam, a ktoś bez przerwy zaprzecza i powoduje, że juz nie wiem sama, może faktycznie coś wymyśliłam?
      Ale też, ja mogę z różnych powodów pamiętać zniekształconą rzeczywistość, słyszeć wybiórczo to, co się do mnie mówi, itd.
      Nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi i lekarstwa, ale mam wrażenie, że ważniejsze jest to, co się dzieje w relacji między panią a tą drugą osobą, że się kłócicie o “fakty” – może to jest wątek w pewnym sensie poboczny?

  8. Dziękuję bardzo za szybką odpowiedź. Zdecydowanie kłótnia o fakty to sprawa poboczna i temat zastępczy 🙂 Zapomniałam wczoraj napisać, że oczywiście zgadzam się z tym, że pamięć jest wybiórcza i przekształca rzeczywistość. Dyskusja na temat dowodów dotyczących codziennych zdarzeń odbieram z kolei jako sprowadzanie rozmowy do absurdu, a właściwie odmowę rozmowy. Wydaje mi się, że można podeprzeć się poza pamięcią okolicznościami, zdarzeniami towarzyszącymi, fajnie jeśli są one “materialne”, do których uczestnicy konfliktu się zgadzają i na tej podstawie odtworzyć wydarzenia lub dojść do tego, czego wyrazem, jakich potrzeb jest pamięć każdej z osób. Jeszcze raz dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
4
Share