Opór, miłość i zimne stopy.

Summer FeetW pewnym sensie niedawny temat jest nadal aktualny i chodzi mi po głowie. Parę dni temu miałam ciekawe doświadczenie wieczorem, tuż przed zaśnięciem. Położyłam się spać i miałam…zimne stópki 🙂 Jako że taki stan utrudnia rozluźnienie i jest dość nieprzyjemny, stwierdziłam, że chcę coś z tym zrobić – jakoś ogrzać stopy. Przypomniałam sobie o sile wizualizacji, więc ochoczo zabrałam się do roboty. Najpierw wyobraziłam sobie piękną ciepłą kulę energii w nogach. Nic. Im bardziej „podkręcałam” wizualizację, tym bardziej czułam chłód w ciele. Potem zaczęłam wyobrażać sobie, że mam na nogach skarpetki (może trzeba było po prostu ruszyć się i założyć takie prawdziwe 😉 ). Dalej nic. I nagle olśniło mnie. Wzbudziłam w sobie uczucie miłości i pomyślałam, że kocham moje stopy, tak po prostu, bez szczególnej intencji, że coś ma się zmienić. Po prostu je kocham, bo są częścią mnie. Po paru sekundach poczułam jak energia zaczyna się poruszać w ciele, a stopy się rozgrzewają… Było to niesamowite przeżycie i dające mi wiele do myślenia. Następnego dnia w podobny sposób „pozbyłam” się bólu gardła.

Wnioski?

Uparte dążenie do tego, żeby było inaczej niż jest, neguje stan obecny. Z jakiegoś powodu blokuje to zmianę. To taka miłość warunkowa. Jak jesteś grzeczny, to rodzice cię chwalą i kochają, ale jak jesteś niegrzeczny, to krzyczą i karcą. Jak stopy są ciepłe, to je lubisz, a jak są zimne, to już są do niczego. Wiemy jakie mogą być skutki warunkowej miłości w stosunku do dzieci (chwiejne poczucie wartości, silna potrzeba akceptacji), najwyraźniej podobna zasada odnosi się też do innych kawałków rzeczywistości. I znów wracam do stwierdzenia, że zmiana zachodzi pod wpływem akceptacji, a nie poprzez bunt. Na własnej skórze doświadczyłam tego, że bunt jedynie wzmacnia stan niepożądany, czy też w jakiś sposób niesprzyjający.

Drugi wniosek jest taki, że energia miłości i akceptacji jest potężna. I pewnie, że mój przykład zimnych stóp dotyczy banalnej i prostej sytuacji, ale mam nieodparte poczucie, że jest to mocny sygnał mówiący o tym jaki jest dobry kierunek. Jakiś tydzień temu miałam spore kłopoty z żołądkiem, ale nie wiedziałam skąd się wziął problem. Skonsultowałam się z panią, która zajmuje się medycyną chińską i innymi mądrymi rzeczami. Poza propozycją zmiany diety powiedziała mi wprost – kochaj bardziej siebie, to może być efekt zablokowanej energii miłości. Dzięki moim zimnym stopom poczułam co miała na myśli. To niesamowite, jak taki drobiazg potrafi przełączyć rozumienie logiczne na głębokie wewnętrzne zrozumienie.

Od tamtej pory codziennie wieczorem robię przegląd ciała i z miłością zwracam się do każdej części zwracającej moją uwagę. Może nie będą musiały już chorować, żeby się nimi zająć 🙂