Medytacja miłującej dobroci.

BeDość często dostaję zapytania na temat tego jak medytować. Chciałabym się dziś podzielić pewną medytacją buddyjską, której forma i przekaz bardzo przypadły mi do gustu. Jest to mettā, czyli medytacja miłującej dobroci (ang. loving-kindness meditation).

Praktyka jest prosta i przyjemna. Usiądź w najwygodniejszej pozycji, tak, by kręgosłup był prosty, a ciało zrelaksowane. Weź kilka długich oddechów, uwalniając się od bieżących zmartwień. Przez kilka minut koncentruj się na tym, jak oddech porusza się w centrum klatki piersiowej, w okolicy twojego serca. Możesz pomóc sobie wizualizacją lub skupić się na doznaniach fizycznych.

Na początku mettā skierowana jest na samego siebie, ponieważ często trudno jest kochać innych nie kochając siebie. Siedząc w ciszy, spokojnie i powoli powtarzaj w umyśle następujące (lub podobne) zdania:

Niech będę szczęśliwy.
Niech będę zdrowa.
Niech będę bezpieczny.
Niech będę spokojna.

Mówiąc te słowa, pozwól sobie zatopić się w intencjach, które wyrażają. Medytacja miłującej dobroci polega głównie na zjednoczeniu się z życzeniem sobie i innym szczęścia. Jeśli jednak pojawią się inne uczucia, takie jak serdeczność, przyjaźń, miłość, połącz się z nimi, pozwalając rosnąć w miarę powtarzania powyższych zdań. Pomocne w tej medytacji może być też utrzymywanie mentalnego obrazu samego siebie.

Po pewnym czasie praktykowania miłującej dobroci w stosunku do siebie, przywołaj obraz przyjaciela lub kogoś bardzo ci bliskiego, kto troszczy się o ciebie. Powoli powtarzaj kolejne zdania:

Bądź szczęśliwy.
Bądź zdrowy.
Bądź bezpieczny.
Bądź spokojny.

Podobnie jak poprzednio, wczuj się w znaczenie tych słów i intencji, która za nimi stoi.

W kolejnych etapach medytacji możesz przywoływać innych przyjaciół, znajomych, sąsiadów, obcych, zwierzęta i w końcu, osoby z którymi masz jakiś problem. Osobiście to ostatnie polecam po pewnym czasie praktykowania, ponieważ negatywne emocje mogą skutecznie zablokować dostęp do płynącej z serca pozytywnej intencji. Jest to jednak bardzo wartościowe doświadczenie i można się wiele nauczyć obserwując swoje reakcje. Słowa jakie wypowiadasz wewnętrznie mogą być zawsze takie same, ale można też je modyfikować zgodnie ze swoim wewnętrznym poczuciem i potrzebami. Istnieje bardzo systematyczne klasyczne podejście do te praktyki, ale ze względu na jego złożoność, realizowane jest najczęściej na dłuższych odosobnieniach. Bez względu na to, ta bardziej osobista wersja mettā jest niezmiernie wartościowa.

Czasem podczas praktyki pojawiają się pozornie sprzeczne z miłującą dobrocią uczucia, takie jak złość, smutek czy żal. Należy potraktować je jako sygnał, że serce medytującego otwiera się, ukazując co jest wewnątrz. W takiej sytuacji możesz włączyć uważność i obserwować to, co się pojawia bez oceny lub skierować miłującą dobroć na te uczucia. Pamiętaj przede wszystkim, że masz prawo do takich odczuć i nie musisz się negatywnie oceniać z tego powodu.

Gdy dojdziesz do pewnej wprawy w praktykowaniu miłującej dobroci w trakcie medytacji, możesz zacząć używać jej w swoim codziennym życiu. Jadąc samochodem, będąc na ulicy, w pracy czy gdziekolwiek indziej, wewnętrznie praktykuj metta w stosunku do ludzi wokół ciebie. Ogromną przyjemność może przynieść poczucie serdecznego połączenia z tymi, których spotykamy, zarówno znajomych, jak i nieznajomych.

Chcę jeszcze podzielić się moim osobistym doświadczeniem związanym z tą częścią medytacji, która dotyczy nas samych. Mianowicie, w pewnym momencie pojawiły się w moim umyśle myśli, będące przekonaniami na temat tego, dlaczego nie zasługuję na rozwój, spokój, itd. Bardzo mnie to zaskoczyło, ale teraz myślę sobie, że jest całkiem prawdopodobne, że takie myśli będą się pojawiać. Ja w tamtym momencie zmieniłam tekst na „zasługuję na…”, co pozwoliło odblokować przepływ pozytywnych wewnętrznych uczuć. Myślę, że regularna praktyka może pomóc rozpuścić takie blokujące własną miłość przekonania.

Pisząc powyższy tekst intensywnie czerpałam z artykułu z The Issue at Hand.

A na koniec, w ramach dalszych inspiracji:

Sutra Dobroci

Sutrę Dobroci uznaje się za słowa Buddy, pochodzi ona z kanonu buddyzmu Theravada.

Oto te dobre czyny pozwalają osiągnąć stan spokoju:
bycie dostępnym, uczciwym, prostolinijnym, uprzejmym, delikatnym i niezarozumiałym. Łatwym do zadowolenia, skromnym w utrzymaniu, łagodnym, mającym niewiele obowiązków do spełnienia, oraz oszczędnym. Dzięki uspokojeniu umysłu – przenikliwym. Ani zbyt śmiałym, ani desperacko przywiązanym do rodziny. Traktującym wszystkie niewłaściwe uczynki tak jak inni mędrcy.

Niech szczęście i łagodność trwają, niechaj wszystkie istoty osiągną pomyślność.
Niechaj wszystkie istoty które żyją; niedołężne, silne czy jakiekolwiek inne,
długie i duże, średnie, krótkie i małe, widzialne i niewidzialne, żyjące daleko i tuż obok,
narodzone czy mające przyjść na świat – niechaj wszystkie istoty będą szczęśliwe i mają się dobrze.

Niech się nie umniejsza niczyjej wartości i bez powodu uważa kogoś za gorszego.
Niech się nie sprawia przykrości innym będąc prowokowanym przez gniewne i awersyjne usposobienie.
Niczym matka troszcząca się o życie swojego jedynego syna, takie samo nastawienie należy rozwijać wobec wszystkich istot, bez wyróżniania.
Rozwijaj pełną miłości dobroć względem wszystkich istot, bez rozróżniania, czy to w górze, czy u dołu, czy w środku. Bez przeszkód, nienawiści, czy wrogości. Czy to stojąc, siedząc czy idąc, a nawet leżąc, lecz nie śpiąc. Wzbudzaj w sobie tę wolę i nastawienie, to jest nazywane domeną najwyższych bogów. Nie tkwiąc w jakichkolwiek poglądach, lecz postępując etycznie i dochodząc do właściwych poglądów, żądze zmysłowości wyciszą się i nie będzie się już nigdy więcej poczętym w łonie.

(Metta Sutta, Khp 9, Sn 1:8.)