Od pewnego czasu popularne i mocno propagowane jest “pozytywne myślenie”. Filmy typu Sekret, różnego rodzaju książki, artykuł, blogi mające pomóc w realizowaniu swoich marzeń i celów, niosą ze sobą (czasem między innymi, a czasem głównie) taką oto myśl: musisz myśleć pozytywnie i musisz czuć się dobrze po to, by cokolwiek udało ci się w życiu.

Kilka dni temu rozmawiałam z pewną kobietą, która przechodzi przez trudny czas w swoim życiu. Zapytała mnie, co ma robić gdy czuje się źle i przychodzą do niej negatywne myśli. Próbuje myśleć pozytywnie, mówić, że wszystko będzie dobrze, będzie szczęśliwa, bogata i spotka mężczyznę swojego życia, ale na niewiele te myśli się zdają. Dlaczego tak się dzieje, przecież Sekret i inne książki wyraźnie mówią: pozbądź się negatywnych myśli, zostaw tylko pozytywne, a będziesz szczęśliwy.

Podam jeszcze jeden przykład. Wracamy z przyjaciółką z zakupów, obładowane, zmarznięte, do tego pada deszcz i jest błoto. Słyszę jak ona coś do siebie mruczy, pytam o co chodzi, ona na to: “Wmawiam sobie, że jest fajnie iść w deszczu”. Kierunek dobry, nie ma sensu denerwować się czymś, na co nie mamy wpływu (chyba, że ktoś posiadł szamańskie zdolności wyłączania deszczu 😉 ). Ale pod “wmawiam sobie” kryje się “tak naprawdę nie lubię moknąć”. I o ile w tym przypadku takie małe oszustwo nie niesie za sobą wielkich konsekwencji, a może na moment dodać energii akurat na tyle, by dojść do domu, to w przypadku większych spraw może już być gorzej.

Tak, jak pisze Zenforest, komentując przekaz filmu i książki Sekret:

Każdy z nas miał chwile gdy doznawał bardzo przykrych uczuć, czasem rozpaczy, załamania nerwowego, wrażenia że nasze życie się zawaliło.
Jeśli ktoś, będąc w takim stanie zaczyna na siłę wywoływać w sobie wesołość i radość… To co się wtedy dzieje, tak naprawdę?
Na wielu poziomach zaczyna zachodzić tłumienie i wypieranie.
Zamiast ZROZUMIEĆ co naprawdę się stało, na spokojnie przeanalizować i wyciągnąć wnioski, oraz uświadomić sobie co spowodowało te sytuację – my na silę przestawiamy nasze emocje i  bezrefleksyjnie czekamy na to, co się stanie dalej.

Wszystko sprowadza się do harmonii i równowagi. Jeśli wypieramy negatywne aspekty swojego życia polewając je lukrem pozytywnego myślenia i wzbudzania w sobie tylko i wyłącznie pozytywnych emocji, wpadamy z jednej skrajności (życie w negatywizmie) w drugą (jak to dowcipnie określił Jonathan, przechodzimy na mono-dietę szczęścia). Problem nie znika. Gdy czuję się źle, mogę sobie wmówić, że czuję się dobrze, ale sedno sprawy nie zostanie poznane ani tym bardziej zmienione. By osiągnąć “prawdziwe” i stabilne poczucie szczęścia, trzeba często dokonać głębokich wewnętrznych zmian, a to nie zawsze jest takie przyjemne i kolorowe. Złe samopoczucie, problemy, brak sukcesu, z czegoś wynikają, najczęściej z głębokich, często nieuświadamianych przekonań dotyczących siebie, zasad kierujących życiem, tego na co zasługujemy, itp. Wyciągnięcie tych przekonań na powierzchnie i praca z nimi prowadzą do transformacji, inaczej zmiana jest pozorna. To tak jak po Prozacu, na początku świat nagle nabiera tęczowych barw, czasem aż absurdalnie intensywnych, ale po jakimś czasie umysł wraca na stare tory. Funkcjonowanie jest ułatwione, ale zmiana wewnętrzna nie zachodzi, zmienia się jedynie intensywność reagowania. Pewnie, można na Prozacu jechać przez całe życie, ale nie o to chyba chodzi.

Z drugiej strony, nie uważam, że pozytywne myślenie samo w sobie nie ma sensu. Jak najbardziej ma, dodaje nam energii, ułatwia realizować zadania, powoduje, że życie ma więcej słońca i radości. Ale dobrze jest, jeśli pozytywne myśli wypływają z naszego wnętrza, a nie są narzucaniem jakiegoś schematu i wypieraniem tego, co nieprzyjemne. Czasem zdrowsze jest zaakceptowanie negatywnego stanu, niż pozbywanie się go na siłę. Każda negatywna myśl, każde nieprzyjemne uczucie może być dla nas cenną informacją na temat tego, co się dzieje wewnątrz nas. Warto przyjrzeć się im i powiedzieć “dzięki za informację, wezmę to pod uwagę”, może nie będą musiały się więcej pojawiać.

Powtarzam to często i będę powtarzać do znudzenia: zmiana powinna wychodzić z akceptacji stanu niepożądanego, a nie z buntu przeciwko niemu, czy udawaniu, że go nie ma. Zbyt wiele energii tracimy na miotanie się, blokowanie i wierzganie gdy brak nam akceptacji. Niewiele energii pozostaje na dokonanie zmian. I nie chodzi tu o poddawanie się. Chodzi raczej o powiedzenie “tak, jest źle, widzę to”, a następnie jeśli jest taka potrzeba “chcę i mogę to zmienić”. Zarówno wrogość, jak i iluzoryczna pozytywność są przejawem braku akceptacji stanu obecnego. Ignorowanie tych kawałków życia, które są za przeproszeniem do d… nie spowoduje, że nagle znikną. Skonfrontowanie się z nimi wymaga siły, ale paradoksalnie daje też siłę, dzięki poczuciu, że coś można zrobić i przekształcić.

A czasem…czasem wielka zmiana nie jest potrzebna, bo akceptacja sama w sobie pozwala na osiągnięcie spokoju. Czasem negatywne doświadczenie po prostu się wypala, a my jesteśmy bogatsi o nową wiedzę na swój temat.

Co jednak zrobić, gdy negatywne myśli męczą i dręczą? Powiedzmy, że mam mało pieniędzy i to mnie niepokoi. Samo pomyślenie “mam pieniądze” czy nawet bardziej uduchowione “wszechświat jest pełen obfitości” niestety nie pomoże, jakby to mogło się niektórym zdawać. “Mogę mieć pieniądze” jest już lepszym rozwiązaniem, bo daje poczucie, że sytuacja jest do rozwiązania. Może się jednak w tym miejscu okazać, że mam głębokie przekonanie, że ja właśnie nie mogę mieć pieniędzy, bo nie zasługuję na nie, bo pieniądze zarabiają ludzie nieuczciwi, a ja jestem uczciwa, bo mam wykształcenie humanistyczne, a mama mi zawsze powtarzała, że humaniści nie radzą sobie finansowo w życiu, itd, itp. Nie ma innego wyjścia, jak przyjrzeć się tym przekonaniom i starać się je zmienić. I nie oszukujmy się, to raczej nie dzieje się w weekend ani nawet w dwa tygodnie. To wymaga pracy oraz dużej dozy cierpliwości i samoświadomości. (Jest to też element o którym często zapominają adepci praktykowania afirmacji. To nie sama afirmacja jest istotna, ale to, co się przeciwko niej buntuje)

No dobrze, czy to znaczy, że póki mamy negatywne przekonania, jesteśmy skazani na udrękę? Niekoniecznie. Jak już pisałam wcześniej, jestem całym sercem za pozytywnym myśleniem i odnajdywaniem radości w każdym momencie życia. Nie mam pieniędzy? Ale jestem zdrowa, słońce wstaje niezależnie od stanu mojego konta, pies merda ogonem czy jem łososia czy chleb z masłem, a ja jestem po prostu na kolejnym etapie mojego życia. Chodzi o to, by znaleźć powody do radości, w które uwierzy nasz umysł, powody realne, związane z tu i teraz a nie z fantazjami jak to będzie, jak już wszystko wyjdzie. Nie zmuszajmy się, by cieszyć się z braku pieniędzy, ale cieszmy się pomimo tego. Choć pewnie znajdą się tacy, których uraduje kryzys finansowy, bo będzie to kolejne wyzwanie i zmierzenie się ze swoimi lękami. Ale w to trzeba autentycznie wierzyć, a nie “pocieszać się”. Oszustwo wewnętrzne prędzej czy później wyjdzie na wierzch. A wtedy dopiero zrobi się bałagan…

A na koniec tak trochę filozoficznie…aby poznać życie we wszystkich smakach, trzeba przyjąć wszystko, co ze sobą niesie, tak negatywne, jak i pozytywne. Bez oceniania, że coś jest złe, a co innego dobre, choć mamy to głęboko zakorzenione.

  1. “zmiana powinna wychodzić z akceptacji stanu niepożądanego, a nie z buntu przeciwko niemu, czy udawaniu, że go nie ma”

    Asiu, genialnie powiedziane 🙂
    W ogóle cały artykuł – świetny! podpisuję się pod jego przesłaniem wszystkimi łapkami 🙂

  2. Akceptacja stanu obecnego (jakikolwiek by on nie był) to bardzo dobry pierwszy krok do poprawienia tego stanu. Wmawianie sobie rzeczywiście jest słabym sposobem. Po takim zaakceptowaniu warto jest zadać sobie pytanie “co mogę teraz zrobić, aby poczuć się lepiej?” Zadane pytanie od razu daje odpowiedzi, więc na pewno będziemy wiedzieć co zrobić dalej.

    Dorbym sposobem na zmianę samopoczucia na lepsze gdy czujemy się źle jest zmiana perspektywy. Pomyśl sobie- “czy to jest naprawdę aż takie ważne? Ludzie na świecie mają tysiąc razy poważniejsze problemy, a ja się czymś takim zamartwiam?” I w tym miejscu można zrobić sobie w głowie listę dziękczynną za to co posiadamy w życiu. Taka prawdziwa wdzięczność to cudowne uczucie i potrafi bardzo wiele zdziałać. Każdy z nas ma wystarczająco wspaniałe życie aby być szczęśliwym, jednak 99% nie potrafi. Dziękowanie (takie prawdziwe, szczere) na pewno sprawi, że się lepiej poczujemy 🙂

    pozdrawiam,
    Michał Pasterski

  3. Chodzi raczej o powiedzenie “tak, jest źle, widzę to”, a następnie jeśli jest taka potrzeba “chcę i mogę to zmienić”. Tak jest, najpierw trzeba zobaczyć że to jest złe aby później móc to zmienić lecz nie żyć iluzją że jest dobrze a zmienić -czyli dokonać pewnych czynności (w tym i myślowych) które dokonają taką zmianę. Tutaj jest właśnie najwięcej nieporozumień dlatego też przeciwnicy medytacji i innych technik twierdzą (i mają czasami rację) że ludzie namawiani są do życia w wizji (iluzji) która nigdy się nie dokona. Śnią na jawie. Twoje słowa “A czasem…czasem wielka zmiana nie jest potrzebna, bo akceptacja sama w sobie pozwala na osiągnięcie spokoju” Nic dodać nic ująć. Pozdrawiam
    Ps. świetnie @Michał “Dobrym sposobem na zmianę samopoczucia na lepsze gdy czujemy się źle jest zmiana perspektywy”

  4. Nie lubię określenia ‘pozytywne myślenie’. I nie wierzę, żeby samo pozytywne myślenie przynosiło jakieś wymierne efekty. Są rzeczy, które możemy zaakceptować, a są takie które chcemy zmienić. Jeśli chcemy coś zmienić to mamy do wykonania konkretną pracę na ‘duchowej działce’, stosując metodę, która się u nas sprawdza. Ale nie warto wykonywać tej pracy, tylko po to, żeby sobie wmówić, że lubimy, jak nam pada na głowę. Prościej jest zaopatrzyć się w parasol :). Akceptacja tak, jeśli nie wiąże się z rezygnacją. Prawdziwe szczęście to odczuwać je bez żadnych bodźców zewnętrznych (nawet merdania ogonem), również kiedy nie czujemy się komfortowo w świecie, ale gdzieś w środku mamy takie miejsce, gdzie jest ciepło, przytulnie i bezpiecznie i nikt ani nic nas tam nie dosięgnie, a skąd możemy przychylnym i pobłażliwym okiem spoglądać na świat i siebie w tym świecie. Pozdrawiam

  5. Za każdym razem gdy uważam że to co mnie obecnie spotyka (to co jest teraz) powinno, lub mogłoby być lepsze, po prostu cierpię.
    Tak, pełna akceptacja tego co jest teraz to klucz do spokoju, spełnienia i szczęścia.
    Dopiero gdy jesteśmy spokojni i szcześliwi (bez względu na okoliczności) możemy spojrzeć na kompas, zobaczyć “gdzie jest północ” i obrać ten kierunek.

  6. No cóż, jest nawet książka o szkodliwości pozytywnego myślenia;) Stanowi zagrożenie zwłaszcza dla osób neurotycznych, unikających, które chętnie sięgają po proste rozwiązania w trudnych sytuacjach. Wszak łatwiej jest “afirmować” z nadzieją, że problem sam się rozwiąże niż po prostu zmierzyć się z nim. Czyż Jung nie pisał, że nerwica jest “substytutem uzasadnionego cierpienia”?
    Niestety trzeba się z tym cierpieniem zmierzyć, a myślenie pozytywne raczej odwodzi nas od działania, podsuwa proste, magiczne niekiedy metody. Zamiast pozytywnego proponuję racjonalne, dużo zdrowsze.

  7. @finerbijkl: pięknie napisane, szczególnie podoba mi się to o przytulnym miejscu wewnątrz 🙂 Mam też wrażenie, że poza tym, że myślenie jest pozytywne, jeszcze liczy się jego jakość.

  8. Joanna, jesteś prawdziwym psychologiem, ogromny szacunek z mojej strony za Twoją wypowiedź. Uważam, że to jest automanipulacja z Tym pozytywnym myśleniem na siłę. Więcej szkód niż pożytku, nie widzę w tym nic dobrego. Poza tym jakie życie miało by sens gdyby wszystko przychodziło nam bez wysiłku, samym myśleniem? Nic tak nie uszlachetnia człowieka, jak dobre wnioski wyciągnięte z popełnionych przez siebie błędów. Człowiek może wzrastać tylko poprzez własne doświadczanie tego, co ofiarowuje mu życie. Inaczej bylibyśmy już zupełnie puści i pozbawieni jakichkolwiek wartości i współczucia dla drugiego człowieka. To jest właśnie moim pozytywnym myśleniem – fakt, że zawsze mogę żyć i zrobić coś dobrego dla siebie i innych. To jest właśnie moim sensem i celem, nie potrzeba mi więcej. Pozdrawiam was!

  9. Praktykuje medytacje TAO i przeczytałem sekret a takze bardziej szczególowe ksiazki na temat prawa przyciagania. i chcialem sie sprzeciwic z tym cytatem.

    “Podam jeszcze jeden przykład. Wracamy wczoraj z przyjaciółką z zakupów, obładowane, zmarznięte, do tego pada deszcz i jest błoto. Słyszę jak ona coś do siebie mruczy, pytam o co chodzi, ona na to: “Wmawiam sobie, że jest fajnie iść w deszczu”. Kierunek dobry, nie ma sensu denerwować się czymś, na co nie mamy wpływu (chyba, że ktoś posiadł szamańskie zdolności wyłączania deszczu 😉 ). Ale pod “wmawiam sobie” kryje się “tak naprawdę nie lubię moknąć”. I o ile w tym przypadku takie małe oszustwo nie niesie za sobą wielkich konsekwencji, a może na moment dodać energii akurat na tyle, by dojść do domu, to w przypadku większych spraw może już być gorzej.”

    wg.mnie SAmemu decydyjuesz jakiej wielkosci jest ta sprawa. to zalezy od twoich przekonan. a przekonania zawsze mozna zmienic nawet te zakorzenione z czasow dziecinstwa. PROSTE.

  10. Trudno jest pozbyć się zmartwień ponieważ przez całe życie się czymś martwię, dawne zmartwienia są już nie ważne ale mam obecne, które nie dają mi żyć sam sobie nieraz je funduję ponieważ boję się zmian w swoim życiu. A później tego żałuję i to jest nieustannie rozpamiętywane na różne sposoby w stylu co byłoby gdyby. Proszę o radę.

  11. Miałem swoje niezbyt ciekawe zdanie na temat psychologów, ale jak przeczytałem ten artykuł to zmieniłem zdanie! Teraz wiem że są psychologowie którzy mogą dużo zaoferować swoją osobą!!! Pozdrawiam i czapki z głów za Twoje przemyślenia i wiedzę!

    1. Paweł, dzięki 🙂 jak w każdej profesji, są przedstawiciele tacy i owacy, nie ma co się uprzedzać. Choć ja też spotkałam psychologów, których wolałabym nie spotkać; to spotkałam też wspaniałe i mądre osoby. Staram się ustawiać kompas na tych drugich 🙂

  12. Chciałam napisać komentarz do artykułu, bo jestem pod ogromnym jego wrażeniem, ale …. zabrakło mi słów. Moje odczucia są takie same. Nie umiem jeszcze się odnaleźć i przekonać do zmian.

    Joanno, podpisuję się pod każdym Twoim słowem.

    Odwiedziłam wiele stron internetowych i bloogów w poszukiwaniu słowa pociechy, recepty na szczęście, itp. Przedstawiały różny poziom fachowości i nie miały w sobie wystarczającej wiarygodności aby mnie do siebie przekonać.
    Tutaj czuję się jak w gronie starych dobrych znajomych. Czuję że mogę znaleźć tutaj oparcie.
    Dziękuję

  13. Ja mam przetestowane wszystkie sposoby związane z poztywnym mysleniem, medytacja i kontemplacja(aktywnosc duchowa). Sporo ludzi nie dostrzga jednego ważnego elementu, nawet autor artykulu nie podkreślil tego jak poztywne myslenie sie łaczy z akceptacja, ktróre są tym samym tylko maja innej ujecie. Prosze pozytac fragmenty z biblii, albo cytaty uzyte w ksiązakch psychologicznych mówiac wyraźnie że np. “wszystko moge w chrystusie, czy w Bogu wszsytko jest możlwie” Chodzi o to żeby przyjmować każda chwilę taka jaka jest bez żalu wtedy jest szansa na pełna harmonie. To daje poztywne myslenie, ktrore wypływa naturalnie z wnetrza. Na paoczatku robimy afirmacje poztywnym myslenie, az przekonamy swoje mysli ze istnieje siła wyższa od nas i my nie mamy wpływu na siebie tylko ta siła(Bóg, pozywtywna energia). Także jak wiemy ze ta siła moze zostac uruchomiona jezeli zaakaceptujemy siebie, albo mówiac inaczej(prosze sie nie pogubic) poddamy sie to organizm sam po pewnym czasie sie przestawi bo jakakolwiek walka ze soba nie ma sensu. Faktycznie wszystko możemy w Bogu czyli jak nie słuchamy złych mysli, które mówia ze nie mamy mocy bo to kłamstwo, wyszystko jest możlwe ale tylko jak jestesmy w harmoni, Bogu wtedy mysli sa poztywne i wszsytko sie spełnia jak mówi np film sekret, to wszsytko prawda, ale trzba sie nie lada napracowac zeby zroumiec sens i przesłanie. Wszystko musi sie wam ułozyc w jedna całosc wtedy można uzdrowic sie, odniesc sukces na dowolnej płaszczyźnie.:)

  14. Każda niegatywna myśl przeżywana wynika z nieakceptacji siebie lub czegos co nam nie pasuje. Trzeba naczyć się akceptacji wszsytkiego co nas otacza, bez wzgledu jak źle układają się sprawy. Przyjmować każdą chwile bez żalu i zamartwiania się . Jak tego dokonać? Trzeba nauczyc sie powierzać swoje życie, siebie, to co robie własnie tej sile, która drzemie w każdym bez wyjątku(ta siła daje idealna harmonie). jest tu cytat….”powierz Panu swą drogę, zaufaj mu a on sam będzie działał” trzba na poczatku powtarzać te formułki zeby mysli otwarły sie na zmiane zeby zaakceptowały taką ewentualnośc, że jednak sila mieszka w nas i sami nic nie mozemy zrobic na siłe, tylko ustapic miejsca dla “tego czegos”. Im bardziej nasze mysli beda otwarte na taka zmiane tym bardziej bedziemy zdawac sobie sprawę z tego ze mamy moc, której mozna używac. osobiscie wiem ze jeżeli “pierwsza myśl ta najgłebsza bedzie przekonana ze możesz wszytko osiagnać wtedy życzenia sie spełniaja jak w “sekrecie”. sam sie o tym przekonałem, mam juz te rzeczy przepracowane od, 7 lat sie tym zajmuje. Po pewnym czasie tych ćwiczen ze wiara w poztywne mysli urzeczywistnia sie, tak sie faktycznie staje. To fakt. “Gdyby tak nie było to bym wam powiedział”. To też chciał nam przekazać Jezus, sa tam cytaty biblijne, “jezlei bedziesz miał wiare, ale prawdzia tak mu sie stanie” to nie żart, mozeny wytworzyc w sobie ogromna siłe, która da nam wszsytko. Takze reasumując zacznij przyjmowac chwile taka jaka jest i wierz że to spowoduje stopniowy postep doskonalszej harmonii, staraj sie zarazem jak najmniej mysliec o “złym”(wg bibli to jest ten diabeł, czyli zła mysl, ktora jest nieprawdziwa) po pewnym czasie jak wytrwasz w tym działaniu zaczna dziac sie cuda w Twoim życiu..to Ci uświadomi dalej jak ważne jest poztywne myslenie o wszsytkim..Ludzie maja wiele blokad spowodowanych nieakceptacja siebie, musisz przełamac sie zaczac sie akceptowac jak chcesz poznac co to szczescie i akceptacja własnych słabosci nie oznacza ze taki bedziesz to poczatek wielkiej transformacji Ciebie. Pamietaj mądrość jest w pokorze, skrusze, nie dochodzeniu do czegos za wszelka cene, bez ambicji..to jest dar od Boga tak naprawde. Musisz zerezygnowac ze wszsytkiego co Cie popychac do :chcenia czego” wtedy masz szanse poznac co to prawdziwa mądrosc(tu chodzi o ogromna harmonie z soba). Zawsze akceptacje sie zaczynac nalezy poztywnym mysleniem, zeby wzmocnic swoje poczucie wartosci, któe zostało naruszone.

  15. Akceptacja to najgłębsze spotkanie się myśli pozytywnej z negatywną, scaleniu i przekształceniu w jedność=siłę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share