windowBadania psychologii społecznej pokazują, że lubimy to, co jest nam znane (do tego stopnia, że lubimy coś bardziej tylko dlatego, że to widzieliśmy – tzw. efekt ekspozycji). W konsekwencji budujemy tzw. strefę komfortu, czyli psychologiczną przestrzeń bezpieczeństwa. Co się na nią składa? Przede wszystkim nasze przyzwyczajenia, nawyki i przekonania, które są dla nas czymś znanym i oczywistym. I o ile posiadanie takiej przestrzeni bywa potrzebne dla utrzymania naszego dobrego samopoczucia, to warto ją poszerzać. A aby to zrobić, trzeba najpierw ją opuścić.

Zrób mały eksperyment. Skrzyżuj ręce na piersi (tak jakbyś chciał się „zamknąć”) i zobacz, który nadgarstek jest u góry. Skrzyżuj ręce ponownie, ale tym razem na odwrót. Poczujesz się trochę nieprzyjemnie, jakby nieswojo, a przecież zmienił się tak nieistotny detal. Zastanów się jak wiele mógłbyś zmienić w swoim życiu, a nie robisz tego właśnie ze względu na to poczucie „nieswojości”. Strefa komfortu jest bezpieczna, ponieważ wiemy czego się spodziewać w jej obrębie. Tworzy to paradoksalną sytuację, w której posiadanie zdrowego, dobrego i bogatego życia wzbudza lęk, bo jest czymś nieznanym, a podążanie utartymi, niezdrowymi i bolesnymi drogami daje poczucie bezpieczeństwa. Jest tak na przykład w przypadku osób, które dorastały w dysfunkcyjnej czy patologicznej rodzinie.

Wszystko co wiesz, umiesz, robisz, znasz tworzy twoją strefę komfortu. Wyobraź ją sobie jako niewielki okrąg. Wszystko czego możesz się nauczyć, robić inaczej, zdobywać, doświadczać leży poza tą strefą. Niech będzie to okrąg wokół strefy twojej komfortu. Nazwijmy go strefą zmiany. Pomiędzy nimi znajdują się różne uczucia, od poczucia niepewności, poprzez lęk aż do bólu. Na granicach strefy zmiany znajduje się strefa paniki, czyli przestrzeń tzw. rzucania się na głęboką wodę.

Opuszczanie swojej strefy komfortu wzbudza w nas nieprzyjemne emocje – i jest to normalne. Cały problem polega na tym, że poza strefą komfortu leżą również rzeczy których pragniemy, nasze marzenia, zmiany prowadzące ku lepszemu. Nowa relacja, nowa, twórcza i lepiej płatna praca, możliwość zamieszkania zagranicą, usamodzielnienie się i temu podobne. Stajemy więc w sytuacji, w której pojawienie się na horyzoncie realizacji naszych pragnień wywołuje nieprzyjemne i trudne uczucia, blokując tym samym nasz rozwój. Jak się przed tym zabezpieczyć? Jak nie dopuścić do sytuacji, w której odmówimy jakiejś wspaniałej okazji z lęku przed zmianą?

Odpowiedź brzmi – poszerzaj swoją strefę komfortu na co dzień. Rób rzeczy inaczej niż dotychczas. Stawiaj przed sobą malutkie, niewielkie a potem coraz większe wyzwania. Nie muszą one dotyczyć najważniejszych obszarów twojego życia, nawet lepiej jeśli nie będą, bo dzięki temu dokonasz zmian oswajając uczucia im towarzyszące, bez ryzyka wpadnięcia w strefę paniki.

Marshmallow Clouds in the SkyDzięki temu będziesz poszerzać swoją strefę komfortu, która jest również strefą wpływu. Innymi słowy, jest to przestrzeń w której masz kontrolę nad swoim działaniem i swoimi uczuciami. Im dalej będzie ona sięgać, tym bardziej zmniejszasz prawdopodobieństwo, że jakieś nieoczekiwane zdarzenie cię załamie albo wręcz złamie. Tutaj znalazłam sporo pomysłów na drobne zmiany i wyzwania. Pamiętaj, że jeśli coś wydaje ci się przysłowiową „bułką z masłem”, nadal tkwisz w strefie komfortu. Dla mnie na przykład pójście samej do kina nie jest żadnym problemem, robiłam to nie raz – więc nie widzę żadnego potencjału na rozwój. Ale już pójście na warsztaty z czegoś, czego nigdy nie robiłam, może być bardzo rozwojowym doświadczeniem. Oto moje 10 ulubionych przykładów (kolejność losowa):

  1. Uśmiechaj się do obcych ludzi w sklepie, na ulicy, w środkach komunikacji miejskiej
  2. Pierwszy powiedz „kocham cię”
  3. Pójdź sam do restauracji
  4. Otwórz swoją firmę
  5. Wyłącz Internet na tydzień
  6. Zrób z siebie durnia z premedytacją
  7. Zamień się stronami w łóżku z partnerem/partnerką
  8. Ubierz się bardzo dziwnie lub inaczej niż zwykle
  9. Zagadaj do kogoś w sklepie
  10. Przeprowadź się do innego miasta/kraju
  11. Czytaj teksty/książki osób o poglądach innych niż twoje
  12. Czytaj teksty/książki na tematy, które są ci nieznane
  13. Próbuj egzotycznych i nieznanych ci kuchni
  14. Idź/jedź inną trasą do szkoły/pracy
  15. Posłuchaj muzyki, jakiej nigdy nie słuchałeś

Ważne jest, by zdawać sobie sprawę z tego, że na początku zmiana będzie budziła w nas opór. Musimy znaleźć w sobie wystarczająco dużo siły, by przejść przez ten niełatwy etap. Rób małe kroczki i ciesz się z każdego postępu. Daj sobie przestrzeń na niepewność i zaakceptuj swój strach. Jeśli będziesz wiedzieć po co opuszczasz strefę komfortu, znajdziesz w sobie motywację by wytrwać. Później okaże się, że było warto i coraz chętniej będziesz stawiać sobie nowe wyzwania. Początek może być trudny, ale strach w końcu mija, a osiągnięcie czegoś nowego daje ogromną satysfakcję i wynagradza niewygody.

Im dalej w przestrzeń rozwoju, tym więcej miejsca na to, czego pragniesz w życiu.

Odwaga nie polega na nie odczuwaniu strachu, lecz na uznaniu, że coś jest ważniejsze niż lęk. Ambrose Redmoon

23 komentarzy
  1. Witam 🙂
    Myślę sobie ,że takie uporczywe trzymanie się utartych ścieżek to między innymi “wyuczona bezradność” stąd te powiedzenia “ja to mam zawsze pecha” itp. Dokładnie tak jest jak w powyższym tekście lęk przed zmianą, przed innym,nowym.Należy zdać sobie sprawę z tego iż sam tok rozumowania może pchać nas w tego przysłowiowego pecha , myślę że tu dużą rolę odgrywa podświadomość.Na pewnych zajęciach 🙂 dowiedziałem się ,że myśląc o tym żeby się nie przewrócić podświadomie angażujemy swój umysł i jego potencjał w to zadanie i paradoks polega na tym ,że byliśmy tak skupieni na tym żeby się nie przewrócić ,że wywijamy pięknego ,klasycznego orła i już :-). Matematycznie ujął bym to w następujący sposób: jest to potencjał naszego umysłu podzielony przez ilość zadań do wykonania(tudzież myśli) w danym czasie (tu i teraz).I na logikę 100% podzielone przez 1 daje 100% , 100% przez 4 zadania daje 25% czyli już nie za ciekawie (nic mi się nie udaje, nic mi nie wychodzi, zaczynam zadanie a nie kończę go itd.).Nie bez przyczyny doktryną podejścia Gestalt i nie tylko Gestaltu jest “tu i teraz” z w miarę możliwym wykluczeniem przeszłości(przepracowanej jeśli jest taka potrzeba) i przyszłości gdyż nic one nie wnoszą, a zajmują umysł i utrudniają bycie “tu i teraz”. Jest fajne powiedzenie myślę jak znalazł do tego artykułu “Słowa męczą – myśli dręczą”. Jeśli nasz umysł zajęty jest roztrząsaniem przeszłości i obawą o przyszłość to ile nam pozostaje na teraz?, niech nawet 33% to trochę mało :-), a myślę, że to jest dużo mniej niż 33%.Drugą kwestią ,która według mnie utrudnia zdjęcie kajdan pozornego komfortu to obsesyjny brak czasu i wykonywanie rzeczy w tak zwanym międzyczasie.Zadaję sobie czasami pytanie co to jest międzyczas? , jedna milisekunda między jedną rzeczą a drugą ? nie kumam tego toku rozumowania niestety 🙂 i nasuwa się pytanie jak taki człowieczek ma zagadać do kogoś w sklepie jak jest na zakupach w międzyczasie myśląc jednocześnie o tym ,że jeszcze pięć lat takiej orki ,a potem odpoczynek 🙂 Bardzo mi się podoba te 15 punktów ,niektóre z nich już towarzyszą mi od jakiegoś czasu i powiem, że jest fajna jazda bez trzymanki 🙂

  2. Haha. ;P
    Ciekawe, ale np. mi będzie bardzo trudno ubrać się inaczej.
    Bo ja mam swój oryginalny styl tzn, noszę wszystko.
    Ale w sumie jakbym się ubrała jak laleczka barbie i zaczęła słuchać techno to to by była jakaś zmiana. ^^

  3. Mogę podzielić się swoim doświadczeniem. Kilka lat temu zauważyłem jak bardzo lękam się zmian, nowości i nieznanego zwłaszcza. Postanowiłem robić sobie na przekór i zabierać się za każdą rzecz, którą lokalizowałem jako źródło strachu. Czasami prowadzi to w niezwykłych kierunkach, ale skłamałbym gdybym powiedział, że to zła strategia. Trzymam się jej od kilku lat i przyniosła mi ona wiele ciekawych owoców, które w sumie spowodowały że dziś czuję się szczęśliwszym i bardziej spełnionym człowiekiem niż kilka lat temu.

  4. @Gosia: może spróbuj choć na jeden dzień, zobaczyć jak to jest 😉

    @Jonaszek: fajnie, że masz takie doświadczenia. Kiedyś rozmawiałam ze znajomym, pytając go o radę co wybrać, w jakim kierunku pójść. Powiedział przekornie, ale bardzo słusznie (cytując chyba kogoś jeszcze, już nie pamiętam) – idź tam, gdzie czujesz największy strach. To dobra rada, pod warunkiem oczywiście, że jest się świadomym swoich kroków i zna się swoją odporność psychiczną.

    @psychika & @shadow: cieszę się bardzo, wiem jakie to fajne uczucie trafić na coś we właściwym momencie. Mam nadzieję Shadow, że za poczuciem poszło jakieś działanie 🙂

  5. “To dobra rada, pod warunkiem oczywiście, że jest się świadomym swoich kroków i zna się swoją odporność psychiczną.”

    Myślę, że to też jest ważne, żeby nie porywać się na coś bezmyślnie, że np: “ja to teraz będę góry przenosić i do wszystkiego jestem zdolny i jak zechcę, to będę latać – i skoczę z wieżowca 🙂
    nie popadajmy w skrajności.

  6. Niezwykla strona! Gratuluje.
    Ja wlasnie wkraczam na moja sciezke duchowej odnowy. Jak tylko pojawia sie pierwsze sukcesy, dam znac 🙂

  7. Bardzo ciekawy artykuł. Ostatnio zrealizowałem 10 punkt z listy – wyprowadziłem się do innego miasta – ups. na wieś. Ciekawe przeżycie i nowe wyzwania tym bardziej że na akceptacje społeczności trzeba zapracować nie tak jak w blokowisku gdzie nikt nikogo nie zna.

  8. Czasem przychodzi do mnie wizja/marzenie mieszkania pod/za miastem, a może nawet na wsi. Jeszcze nie teraz, ale kiedyś tak, przede wszystkim po to, by być bliżej natury i ciszy. Z drugiej strony lubię miasto i dobrze się tu czuję, wiem też że taka zmiana pewnie do łatwych nie należy…

  9. może warto ten tekst podczepić pod forum 30 dni zmiany razem z tym tekstem o tygrysku?

  10. Bardzo istotną kwestią w poszerzaniu strefy komfortu jest zrozumienie, żeby nie przejmować się porażkami i błędami, bo one uczą nas bardzo wiele. Nie może tu mieć miejsce takie zjawisko jak rozpamiętywanie i analizowanie co zrobiliśmy nie tak jak trzeba. Jeśli przyłapiemy się na tym, to zakodujmy sobie w umyśle raz na zawsze, że po dwóch sekundach przestajemy o tym myśleć i uśmiechamy się do siebie, np. z wykorzystaniem lustra i wypowiedzeniem do siebie kilku afirmacji typu: “mam prawo popełniać błędy, dzięki temu staję się lepszym człowiekiem”, “to dobrze, że popełniłam/em ten błąd, dzięki niemu będę wiedziała(ał), czego unikać w przyszłości”. Nigdy nie oglądajmy się w przeszłość. Tak samo jak nigdy nie przejmujmy się tym co inni ludzie o nas mogą pomyśleć. Jeśli popełniasz zbrodnię w postaci bardzo niezdrowego myślenia typu “a co oni mogli sobie o mnie w tamtej chwili pomyśleć”, to natychmiast stosuj zasadę dwóch sekund i afirmacje przed lustrem (ułóż dowolną, która Ci w tym pomoże), tak jak w poprzednim przypadku.

  11. Pierwszą rzeczą jaką trzeba zmienić jest nastawienie, pozytywne nastawienie może przynieść same pozytywne nastawienie choć jak wielu osobom wydaje się, że te właśnie pozytywne nastawienie w konsekwencji czegoś – myśląc pozytywnie coś mi się nie udało myśli o negatywach – porażkach, ja jednak staram wybieram się z tego plusy w postaci nie wyszło, bo zrobiłem tak i tak, następnym razem do tego nie dopuszczam, robię inaczej – pójdę inną drogą. Zrobimy coś raz źle i zniechęcamy się, zamiast dalej próbować. Od czasu kiedy interesuję się rozwojem osobistym czuję się lepiej, psychicznie i fizycznie poprzez wiele aktywności i co najważniejsze z dnia na dzień jestem co raz szczęśliwszym człowiekiem. Ciekawy artykuł, dający do myślenia nad naszym zachowaniem i innymi codziennymi sprawami. W sumie to trochę odbiegłem od tematu. Ogólnie rzecz mówiąc, dla wielu wyjście ze strefy komfortu jest trudne bo trzeba zrobić coś czego nigdy się nie robiło, mam jedno i to jest dobre, to jest najlepsze.
    Zmieniajmy się a może przypadkowo odkryjemy coś, co lubimy robić.
    Pozdrawiam i miłego dnia każdemu czytającemu to – życzę! :):)

  12. Zmiana najczęściej bywa trudna. Najbardziej boli pierwszy krok, ale jeśli już się go zrobi, to następny dużo łatwiej postawić. Poza tym, w momencie kiedy uda nam się pokonać swój lęk i obawy poczujemy się szczęśliwi i bardziej dowartościowani.

  13. A jak poradzić sobie ze sprawami typu wykonanie telefonu, załatwienie jakiejś sprawy urzędowej, znalezienie nowej pracy. Niby proste ale wymaga potężnego wysiłku by się przełamać. Zawsze znajduję sobie jakieś wymówki, zajęcia zastępcze żeby czegoś nie robić, odkładam w nieskończoność, na później a w konsekwencji tworzę natłok spraw, które muszę i tak załatwić. Miałem toksycznego ojca, który mnie krytykował za wszystko co robiłem a nawet zanim coś zrobiłem, kiedy coś nie było zrobione dokładnie według jego pomysłu. Często więc nic nie robię bo wiem z góry, podświadomie, że i tak zepsuję i zrobię to źle, popełnię błąd, więc po co w ogóle coś robić narażając się na wyśmianie lub krytykę-nawet własną. Od pięciu lat jestem na terapii i jest wiele pozytywnych efektów, znam wiele mechanizmów ale tego jeszcze nie mogę w sobie przełamać. Ciągnie mnie to w dół jak kotwica przez co nie mogę się rozwijać i iść do przodu, tkwię w stanie, którego nie lubię. Jakieś sugestie, porady??? Z góry dziękuję i pozdrawiam.

    1. Maćku,
      z tego co mówisz, potrzebna by była praca nad Twoimi doświadczeniami z ojcem i nad mocnym wewnętrznym krytykiem, który Ci uprzykrza życie. Bez tego możesz się zmuszać ile wlezie, a i tak się będziesz czuł niedobrze – nie mówiąc o tym, że takie zmuszanie się jest kolejnym nadużyciem. Zaproponowałabym terapię, ale piszesz, że już na niej jesteś. Czy pracujecie nad tym tematem? Trzeba też brać pod uwagę, że pewne procesy zajmują jakiś czas i nie zawsze jest łatwo wszystko zmienić.

  14. no tak ale czy ktoś kiedykolwiek zadał sobie pytanie jakie szkody może powodować takie działanie? Z pewnością osoby bardziej strachliwe i słabsze psychicznie powinny sobie to dobrze rozplanowac stopniowo bo niestety ale nasza psychika też ma swoje granice wytrzymałości. Jak każdy miesień można zerwać i powrócić do formy może być trudno. Poszerzanie strefy komfortu jest dobre ale jak zazczniemy to powinnysmy to kontynuowac do konca zycia bo ja np poszerzyłem ja ogromnie a potem przestałem i nagle któregoś dnia zaczęły mnie przerażać te rzeczy które robiłem i moja psychika sie pogorszyla. I nagle stałem się bardzo lękliwy! ale spokojnie teraz wiem że właśnie tego potrzebuje robić szalone rzeczy sam dla siebie to dodaje mi ogromnej sily :)) to uzaleznia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
1
Share