Medytacja w kuchni i na spacerze.

Aby medytować nie trzeba robić sobie odcisków na tzw. czterech literach 🙂 Dziś chcę przedstawić dwa całkiem przyjemne sposoby wchodzenia w „tu i teraz”, oba przy okazji bardzo pożyteczne.

W kuchni, przy zlewie…

W zlewieNiewiele znam osób, które lubią zmywać, ale można wykorzystać tę, mimo wszystko niezbędną, czynność do praktykowania uważności. Polega to na tym, by zmywając naczynia… zmywać naczynia. Tylko i wyłącznie. Po prostu bądź świadomy tego co robisz, tego co odczuwasz, jak woda płynie ci po rękach, jakie są w dotyku talerze, jakie dźwięki wydają. Ignoruj wszelkie myśli dotyczące przeszłości lub przyszłości. Jedynie odbieraj wszystkie doświadczenia zmysłowe, jakie do Ciebie przychodzą, bez oceniania ich. Co to znaczy bez oceniania? Bez stwierdzania czy coś jest fajne, nieprzyjemne czy kojarzy się z czymś innym. Zauważ, co robi twój umysł. Na pewno zdarzy się, że na przykład jakiś dźwięk przypomni ci pewne zdarzenie z przeszłości, pójdziesz za tym wspomnieniem i…już nie będziesz zmywać naczyń, jedynie twoje ciało będzie wykonywać tę czynność. Po pewnym czasie poznasz różne sztuczki, które wykonuje nasz gadatliwy umysł. Jeśli się zapomnisz, spokojnie wróć do stanu uważności i obserwowania siebie, nie ma co się złościć czy wpędzać w poczucie winy.

Na spacerze…

Na spacerzeDo tego, że spacery są zdrowe, nie muszę chyba nikogo przekonywać, ale może odnajdziecie kolejną motywację, by to robić częściej. Medytacja, o której chcę opowiedzieć może być wykonywana w każdych okolicznościach, na niedzielnym spacerze, w drodze do pracy, czy do sklepu. Polega na tym, by po prostu iść i być uważnym na wszystko co się dzieje z naszym ciałem. Zacznij od tego jak stawiasz kroki, obserwuj je. Co czujesz w stopie, gdy wysuwasz nogę do przodu, co czujesz gdy stawiasz na ziemi, w jaki sposób styka się z podłożem? Jak przenosisz ciężar ciała z jednej strony na drugą? Jaka jest twoja postawa, co czujesz w kręgosłupie? Jak poruszasz ramionami…i tak dalej. Obserwuj uważnie, ale znów – nie oceniaj, nie chodzi o to byś się zaczął martwić tym, że się garbisz, bo twój umysł znów zacznie wybiegać w przyszłość albo grzebać w przeszłości. Bądź tu i teraz, w chwili obecnej, idź przed siebie i bądź całym sobą w tej czynności, w procesie poruszania się.

A na koniec moje wrażenia z poprzedniej medytacji. Niestety nie udaje mi się jeszcze pamiętać o zatrzymaniu 6 razy dziennie, jak to zaleca Osho, ale tak czy inaczej te krótkie momenty samej obecności są bardzo przyjemne i wnoszą bardzo dużo spokoju do zabieganego życia. Oczywiście czasem nie udaje mi się do końca uciszyć natłoku myśli, ale praktyka czyni mistrza, więc nie rezygnuję.