Tak jak obiecałam tydzień temu, wtorek poświęcam rozważaniom na temat medytacji oraz konkretnym praktykom. Pierwszy raz z różnymi technikami medytacji i wyjaśnieniem co to jest, spotkałam się w książkach Osho. Dlatego chciałam się z Wami podzielić kilkoma jego myślami. Z książki Techniki Medytacji:

Medytacja to stan nie-umysłu. Medytacja to stan czystej świadomości bez żadnej zawartości. Zazwyczaj świadomość jest zapełniona śmieciami, przypomina lustro okryte kurzem. Umysł to ciągły ruch – poruszają sie myśli, poruszają się pragnienia, poruszają sie wspomnienia, poruszają sie ambicje – nieprzerwany ruch! Dzień po dniu. Umysł funkcjonuje nawet gdy śpisz – śni. Wciąż myśli, wciąż jest w zmartwieniach i niepokojach.
To nie jest stan medytacji. Medytacją jest coś dokładnie odwrotnego. Gdy nie ma ruchu i myślenie ustało, nie porusza sie żadna myśl, nie wzbudza sie żadne pragnienie, gdy jesteś całkowicie wyciszony – to wyciszenie jest medytacją, i w tym wyciszeniu poznaje sie prawdę, nigdy inaczej. Medytacja to stan nie-umysłu.

BambusChoć wiele różnych technik medytacyjnych opiera się na skupianiu się na jakimś obiekcie, Osho twierdzi, że koncentracja to nie medytacja, bo ta powinna być rozluźnieniem i odprężeniem, a nie wysiłkiem. Mamy przebywać w stanie medytacji, a nie medytować, chodzi o to by być w stanie bez wysiłku, nic nie robiąc tylko po prostu będąc.
Osho pisze też, że dlatego też mamy wybrać taką medytację, jaka nam pasuje, w jakiej czujemy się dobrze. Medytacja ma być stanem naturalnym, a nie wynikającym z przymusu. Twierdzi też, że jedna metoda nie zaprowadzi nas do samego końca, pozwoli nam jedynie osiągnąć pewien stan, konkretny kawałek. Dlatego nie ma nic złego w rezygnowaniu z jakiejś metody jeśli czujemy, że już nam nie odpowiada, nie daje radości.

Sposobów medytacji jest bardzo wiele. Ja osobiście lubię te bardziej skomplikowane, jeśli jest ktoś kto może mnie poprowadzić albo pracuję w grupie. Sama wolę praktykować rzeczy proste, choć bardzo często okazuje się, że te najprostsze są najtrudniejsze, a jednocześnie dają najmocniejsze efekty.

Oto, co proponuje Osho:

Idąc ulica – nagle przypomnij sobie. Zatrzymaj się, zatrzymaj się całkowicie, bez żadnego ruchu. Przez pół minuty tylko bądź obecny. Bez względu na sytuację zatrzymaj się całkowicie i tylko bądź obecny dla tego wszystkiego, co sie dzieje. Potem znów zacznij iść. Sześć razy dziennie. Możesz robić więcej, ale nie mniej – to spowoduje silne otwarcie. Trzeba to robić nagle. (…) Jeśli nagle staniesz sie po prostu obecny, zmieni sie cała energia. Ustanie ciągłość, która trwała w umyśle, i jest to tak nagłe, że umysł nie zdoła tak szybko wytworzyć jakiejś nowej myśli.

Przyznam, że jeszcze nie próbowałam tego sposobu, ale mam zamiar poćwiczyć, bo wygląda to na bardzo ciekawe doświadczenie, a nie wymaga od nas zbyt wiele.

  1. To bardzo fajna praktyka tak zwanej medytacji codziennego życia.
    Na dłuższą metę uczy umiejętności wyłączania wpadania w przymus “gorączkowego myślenia”.
    Np coś się stało w pracy – szef mówi że nasza praca jest do niczego. W ciele zachodzi natychmiast reakcja niemal taka jak wobec sytuacji zagrożenia życia, napięcie, adrenalina, zalew gorąca.
    Potem pojawiają się gorączkowe myśli: “co teraz?” “ale debil, niech więcej wymaga od siebie!” ” o ja biedny” “co inni pomyślą?”, “zwolni mnie..”. Obsesja myślenia, wałkowania scenariusza “co by było gdyby” naprzemienna złość z poczuciem krzywdy, oraz noce “obracania się z boku na bok” – to wszystko jest częstą “panoramą po wojnie”, po tym gdy ktoś nas zaatakuje, obrazi, uchybi, zagroźi.
    Jak medytacja dnia codziennego może pomóc?
    Przede wszystkim – napięcie nawet jeśli się pojawi – ustępuje szybko. – Ciało się rozluźnia, bo zna już stan braku napięcia mięsni, nauczyło się go dzięki codziennej praktyce odprężenia.
    – Obsesyjne myśli – znikają. Pojawia się spokój
    – i koncentracja na bieżącym działaniu. Zamiast na myśli “i co ja teraz zrobie?”, pojawi się skupienie na robieniu rzeczy na dany moment. Wstaję, idę, pracuję. Teraz.
    – Znika poczucie bycia ofiarą
    – Znika lęk, bo lęk możliwy jest w stanie myśli o przyszłości w “odniesieniu do czegoś, utraty czegoś”, skupienie na teraźniejszości, wyłącza go.
    Zalet z medytacji codziennego życia jest bardzo wiele. Daje spokój i zrównoważenie.
    Uczy się jej powoli, ale stosunkowo łatwiej niż tradycyjnej medytacji. A skutki są podobne 🙂

  2. ZenForest, dzięki bardzo za świetne uwagi i uzupełnienie 🙂 Tym bardziej jestem zachęcona do podjęcia tej praktyki. Jednocześnie mam wrażenie, że zdarzało mi się coś takiego spontanicznie robić, nagle włączać obecność i zostawiać wszystkie myśli – i co ciekawe, zdarzało mi się to właśnie na ulicy. Miałam wtedy takie poczucie, że dostrzegam świat, że w nim jestem, tak jakbym na powrót odzyskała kontakt z rzeczywistością, po powrocie z jakiejś podróży. Niesamowite uczucie. Chętnie będę do niego wracać.

  3. Pamiętam, że pierwszy raz przeczytałem jakieś 6, 7 lat temu o praktyce, o której piszecie bodajże w “Siedmiopiętrowej górze” Mertona, albo w jakiejś innej jego książce…. Thomas Merton przez wiele lat praktykował tę medytację i doszedł do ciekawych rezultatów. Ja z kolei, zacząłem naśladować jego wskazówki w samochodzie, zatrzymując go na poboczu ale i w tłumie na ulicy. Nauczyło mnie to osiągania odprężenia w bardzo prosty i dostępny sposób. Któregoś dnia przeżyłem jakieś niezwykłe poczucie rozumienia świata i do dziś nie bardzo potrafię opowiedzieć co właściwie się wtedy stało….
    Niemniej proste sposoby cytowane przez Zen i Asię już po kilku tygodniach i miesiącach przynoszą owoce warte zachodu…;-)

  4. Jonasz…w tym jednym momencie zycia byles soba..prawdziwym soba. Ja tez doswiadczylam czegos podobnego..lezalam na lozku i nagle poczulam swiadomosc jakiej nigdy wczesniej nie czulam..nie czulam nic i nie myslalam nic, a jednak czulam, ze jestem swiadoma wszystkiego co mnie otacza..poczulam spokoj wewnetrzny i cisze jakiej nigdy wczesniej nie doswiadczylam..poczulam, ze to co czuje jest prawdziwe, a reszta dookola jakby byla iluzja (matrix doslownie hihi)..widzialam wszystko i bylam wszystkim, bylam swiadoma tego czym to wszystko jest, a jednak zadna mysl nie przeszla mi przez glowe, zadne uczucie…poczulam, ze stalam sie jakby jednoscia ze wszystkim co mnie otacza..to jest tzw. stan nie-umyslu, jednosci ze swiatem, przeblysk swiadomosci…poczulam blogosc. sprawe z tego czego doswiadczylam zdalam sobie pare godzin pozniej..po prostu cos robilam i nagle do mnie dotarlo czego doswiadczylam.. stan nie-umyslu udalo mi sie osignac juz duzo wczesniej i wciaz go osiagm co co jakis czas, ale nigdy na tym poziomie..osho pisze o tym w swoich ksiazkach..rzecz w tym, ze ja tez nie wiedzialabym “co mi bylo”, ale dziele sie moimi doswiadczeniami z partnerem. on z kolei intetesuje sie tym i ma wiedze teoretyczna, no i uswiadmia mnie. dzieki niemu zaczelam czytac osho (eckhart tolle tez o tym pisze) i on dokladnie opisuje przerozne stany, jakich mozemy doswiadczac w swoim zyciu, nie zdajac sobie w ogole sprawy z tego czego tak naprawde doswiadczamy. stan nie-umyslu kazdy moze osiagnac..trzeba tylko wiedziec jak nad tym pracowac. w ksiazce osho “swiadomosc klucz do zycia” jest to opisane.. w sumie w kazdej jego ksiazce jest cos na ten temat…pozdrawiam

  5. Witam.Te ćwiczenie z zatrzymaniem praktykowałem i faktycznie następuje zatrzymanie przepływu myśli.A można to wykorzystać do praktyki jaką proponuje Chopra tzn. umieszczania intencji między myślami.Ja mam też osobiste przemyślenia i praktykę w tym temacie a mianowicie wykonanie tego ćwiczenia w sposób mentalny.W moim przypadku skutkuje tak jak ćwiczenie wykonywane w rzeczywistości.A swoją drogą przydarza się nam to w rzyciu(“codziennym”)na co zwrócił mi uwagę znajomy podczas rozmowy o tej kwestii a mianowicie w czasie oczekiwania na zapalenie się świateł na przejściu lub skrzyżowaniu i to często.Pozdrawiam

  6. Asiu.Proponuję abyś poszperała w internecie na temat osoby która nazywa się Jiddu Krisznamurti to ciekawa tematyka i myślę że Cię zainteresuje.

  7. Mirku, dziękuję za polecenie, ale tego pana juz od dawna znam 🙂 choć może to znak, że czas wrócic do którejś z jego książek? czytałam bodajże Wolność od znanego na samym początku mojej “ścieżki”. pozdrawiam 🙂

  8. Kropla drąży skałę. Im dłużej stosuję tą technikę, tym jest ona głębsza. Osho zaczerpnął tą metodę z pism hinduskich.

    Technika STOP jest bardzo dobra dla ludzi znerwicowanych, nerwowych, roztrzepanych, e tam, poleciłbym ją każdemu człowiekowi XXI wieku.

    STOP – i tylko patrzę, i tylko słucham, i tylko czuję, i tylko wącham, i tylko smakuję.

  9. Stałam na plaży, przyglądałam się chmurom, nie myślałam o niczym, tylko patrzyłam. Nade mną krążyła mewa, obserwowałam jej lot, byłam jedynie oczami śledzącymi lot mewy. To trwało dłuższą chwilę – lot mewy, chmury nad mewą, niebo nad chmurami. Nagle w najprostszy z możliwych sposób wszystko stało się właśnie takie – trójwymiarowe. To było prawdziwe tu i teraz 🙂

  10. bylem na placu, obserwowalem ludzi, tak mialem taki moment jak opis kolezanki anny wyzej o nieograniczonym spokoju, radosci. mam pytanie czy jest mozliwe utrzymac tem stan badz rozwinac go? chodzi mi o to czy na codzien romawiajac z ludzmi jestmozliwe byc w tym stanie.

    1. To się dzieje wprost proporcjonalnie do poszerzania świadomości. Dość dobrze wyjaśnia to Eckhart Tolle gdy mówi o swoim przebudzeniu. Świat wygląda wówczas niby tak samo ale jednak inaczej… powietrze jest czyste, kolory żywe, przestrzeń jakby szersza, a wszystko bardziej wyostrzone. Najbardziej lubię przyglądać się reflektorom samochodów i sygnalizacji świetlnej – tak jakby ktoś przed chwilą wymienił wszystkie żarówki i umył szkło 🙂

  11. idea filmow wideo z eckhartem tollem jest masowo przesadzona bo on nie jest fucking god i to ze osiagnal stan nieumyslu nie oznacza ze zna odpowiedz na kazde pyt.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy
Total
1
Share