Już kilka osób pytało się mnie – jak medytować, od czego zacząć? Technik, sposobów i pomysłów jest mnóstwo, to prawda, a początkującemu ciężko jest się na coś zdecydować. Postanowiłam więc co wtorek dzielić się z wami jakąś prostą techniką, którą najpierw wypróbuję na sobie. Przy okazji zdyscyplinuje mnie to do regularnego medytowania 🙂 Będę się też dzielić z wami moimi przemyśleniami, doświadczeniami i radami. I od razu uprzedzam – nie jestem żadnym super-ekspertem, nie medytuję od 30 lat, ani nie praktykuję żadnych skomplikowanych technik. Więc niech to będzie wspólne odkrywanie 🙂

Na początek kilka luźnych spostrzeżeń.

Moim zdaniem kluczem do dobrej praktyki jest znalezienie złotego środka między dyscypliną, a poczuciem, że robi się coś, bo się lubi. Nie ma sensu zmuszać się do praktyki, jeśli nie czujesz jej jako czegoś ważnego w swoim wnętrzu. Znam to z własnego doświadczenia – motywowanie się hasłami w rodzaju “należy medytować”, “medytacja wspomaga rozwój duchowy”, “medytacja jest niezbędna w rozwoju”, “zdrowo jest medytować” kończyło się dość szybkim zakończeniem praktyki i wyrzutami sumienia. Dlatego sama dla siebie mam zamiar znaleźć coś, co mi sprawia frajdę. Z drugiej strony, czasem medytacja może wzbudzić różne silne procesy, które spowodują “wierzganie ego” i poczucie wewnętrznego oporu. Trzeba się wtedy odwołać do swojej wewnętrznej mądrości i intuicji, czy też wyższego Ja aby odróżnić opornego ego od innych przyczyn trudności. Zresztą, jak czegoś nie chcemy robić, to zawsze jest to świetny materiał na wewnętrzną pracę 🙂

Do medytacji potrzebna jest cisza i spokój, ale tak naprawdę najważniejsze to nauczyć się wyciszenia w chaosie codziennego życia. To jest wg. mnie jeden z ważniejszych celów. Choć oczywiście, gdy biegacz rozpoczyna karierę, to najpierw biega na szkolnych zawodach, a dopiero później jedzie na olimpiadę. Więc, postaraj się mieć ciszę i spokój, ale obserwuj uważnie swoje reakcje gdy coś ci przeszkodzi. Ucz się uniezależniać od otoczenia, bo idealne warunki są mimo wszystko sztuczne. Jak się uniezależnisz od wpływów zewnętrznych, nic cię nie ruszy.

Drugim celem dla mnie jest wyciszenie gadającego umysłu. I tu mam największy problem. Bo mój umysł gada i gada, i ciężko jest mu się zamknąć (może dlatego, że generalnie jestem słuchowcem i prowadzę nieustanny wewnętrzny dialog). Dlatego dla mnie medytacje w rodzaju “patrz się na ścianę i nic nie myśl” są koszmarnymi katuszami. Zdecydowanie wolę zająć czymś mojego gadułę – czy to wizualizacją, czy mantrowaniem. Jak go trochę opanuję, to może będę mogła go powoli wyłączać.

I na początek jedna z prostszych technik uczących uważności oraz bycia tu i teraz. Technika ta pomaga się wyciszyć i zostawić myśli o przeszłości i przyszłości, a skupić się na najważniejszej czynności, dzięki której żyjemy – na oddechu.

Usiądź w wygodnej pozycji, może być na krześle, ważne jest by kręgosłup był prosty. Zamknij oczy i oddychaj swobodnie. Licz swoje oddechy: 1 na wdech, 2 na wydech, 3 na wdech, 4 na wydech i tak do 10. Po skończonym cyklu zacznij liczyć od nowa. Jeśli się zapędzisz, oznacza to, że włączył się automat i błądzisz gdzieś myślami. Gdy ci się to zdarzy zachowaj spokój i po prostu zacznij liczyć od nowa. Zobaczysz, że z czasem nabierzesz wprawy.

Jeśli macie jakieś spostrzeżenia czy pytania, zachęcam do komentowania.

  1. “Do medytacji potrzebna jest cisza i spokój, ale tak naprawdę najważniejsze to nauczyć się wyciszenia w chaosie codziennego życia.” Wielka sztuka jest odnalezc w sobie tyle sily aby umiec “wylaczyc” sie z tego co nas otacza i skupic na wewnetrznym “ja”. Ale nic cennego nie przychodzi latwo, a skoro poznanie siebie i wlasnych reakcji zalezne jest od umiejetnosci sluchania siebie i zglebiania jestestwa, to warto sprobowac siegnac po umiejetnosc sztuki medytacji.

  2. “Dlatego dla mnie medytacje w rodzaju “patrz się na ścianę i nic nie myśl” są koszmarnymi katuszami. Zdecydowanie wolę zająć czymś mojego gadułę – czy to wizualizacją, czy mantrowaniem.”

    Ja staram się medytować codziennie, przynajmniej po 15 minut, już od kilku lat, ale szczerze powiem, że dla osoby wychowanej w kulturze zachodniej, przebywanie choć przez chwilę w ciszy, sam na sam ze sobą i swoim wnętrzem często bywa koszmarem.
    Kontrast między codziennym hałasem a nagła “sztuczną” i “wymuszoną” ciszą bywa barierą nie do przejścia. Stąd tak wiele osób pisze mi, że się zniechęciło po kilku próbach zatrzymania myśli.

    Ja uczyłam się medytacji w następujący sposób:
    – zaczęłam od medytacji typu vipassana, koncentrowałam się na oddechu, potem na odliczaniu oddechów, potem na samym odliczaniu do 12. (nie więcej, by nie wpaść w bezmyślny trans)
    – próbowałam medytacji z mantrami, ale niestety miałam tendencję do wpadania w trans raczej niż stan podniesionej uważności i świadomości, więc u mnie ta metoda niestety nie zadziałała.
    – potem stopniowo zaczynałam wstrzymywać proces myślenia, zaczynałam od kilku sekund (na początku nawet 3 sekundy to był sukces!), trwało to miesiącami i było dość żmudne. Na szczęście wytrwałości zaczęły towarzyszyć sukcesy – poszerzyło się rozumienie rzeczywistości, wzmocniły znacznie zdolności jasnowidzące astralne i przyczynowe,
    wzmocniły górne czakramy.
    Z czasem udawało mi sie utrzymać umysł w całkowitej ciszy na kilkanaście, kilkadziesiąt sekund, obecnie są to już minuty.
    towarzyszy temu niezwykłe uczucie wykraczania poza fizyczne ciało, widzenia w promieniu 360′, odczucie bycia wszechświatem, superświadomością kosmiczną, niesamowity spokój, cisza i pogoda ducha. Rezultaty w życiu codziennym to praktycznie całkowite zaniknięcie odczuwania dłuższego przygnębienia, fiksacji myślowych na problemie, zadręczania się, depresji, stresu.
    A przy tym nie towarzyszy temu wycofanie się z emocji czy życia, ale głębsze w nie ‘wejście’ świadomością i pełniejsze rozumienie, wielka uważność. Oczywiście, wciąż mam momenty gdy doznaję sprzecznych uczuć ale na pewno szybciej niż kiedyś udaje mi się z tym radzić.
    Gorąco polecam medytację 🙂
    Proces nauki jest długi, ale rezultaty naprawdę konkretne.

    Pozdrawiam
    ZenForest

  3. Bardzo dziękuję za to, co napisałeś, ZenForest :), szczególnie o rezultatach w życiu codziennym. Pozdrawiam. Szczerze powiem, że w tej chwili brzmi to jeszcze dla mnie bardzo odlegle i obco ale wierzę, że kiedyś mi się uda 🙂

  4. Nigdy wcześniej nie medytowałam, ale Wasze wpisy przekonują mnie, żeby zacząć… Mam jednak problem nawet z wyobrażeniem sobie jak można wyłączyć proces myślenia choćby na sekundę. Może początki z oddechami są właśnie dobrą metodą.
    Pozdrawiam

  5. nita,
    ja także miałam niełatwo, starałam sie skupić myśli na wizualizacji przepływającej jedynki, potem dwójki, widziałam je oczyma wyobrażni, kanciaste brzegi, cienie na wypukłych kształtach cyferek, etc – powoli – wyłączanie myśli stawało się łatwiejsze o tyle że nauczyłam się mieć tylko _jeden_ bardzo spokojny proces myślowy.
    Pozbyć się jednego było mi łatwiej niż całego strumienia “mówiących” coś myśli, epatujących obrazami i emocjami.

  6. Praktykowałem kiedyś regularnie coś, co załapałem od wschodnich mistrzów, to znaczy rodzaj medytacji, który polegał na skupianiu świadomości nie tyle na oddechu, co również na oddechu ale i krwiobiegu, na każdej komórce ciała i każdej jego części. Zapewne to rodzaj wizualizacji o którym mówi Zen. Poza w sumie dośc oczywistym efektem relaksacji, pogłębiało to we mnie coś, co buddyzm nazywa postawą współczucia do całego świata. Praktykowane regularnie otwiera niesamowicie na świat i ludzi.
    Trochę to zaniedbałem ostatnio, ale wracam kiedy w głowie zapala mi się światełko alarmowe, że gdzieś w życiowych sytuacjach brnę w ślepą uliczkę.

    Drugi sposób podają chrześcijańscy mistrzowie: Jan od Krzyża i Teresa z Avila. Dla mnie, okropnego racjonalisty, konkretne wskazówki tych XVI wiecznych zakonników miały nieocenioną wartość. Zwłaszcza “Droga na Górę Karmel” i “Twierdza duchowna”. Da się to czytać nawet z mojego agnostycznego punktu widzenia.

    Przyznam jednak, że bez szukania chociaż chwilowej samotności i ciszy, żadna z tych technik i dróg nie działała. Nauka czerpania radości z ciszy i samotności to wielka sprawa i każdemu polecam cho trochę ją skubnąc

  7. Pytanie do tych bardziej zaawansowanych czy jadąc np zatłoczonym autobusem jesteście w stanie pozbyć sie denerwujących i uporczywych myśli?? Pytam bo ogólnie jestem osobą zestresowaną i dosyć często nachodzą mnie takie myśli, których po prostu nie mogę sie pozbyć.

  8. Odliczanie od 1 do 10 przyspiesza rytm fal mozgowych, dlatego ja osobiscie zalecalabym odliczanie od 10 do 1, by zwolnic rytm i osiagnac zdecydowanie szybciej poziom 10.5 fal Alfa, na tym poziomie mozg pracuje wolniej, umysl szybciej sie wycisza, mozan wtedy wprowadzic wizualizacje, jezeli juz umiemy koncentrowac sie tylko na jdnej mysli.

  9. Czy przypadkiem z tym odliczaniem nie jest tak, ze w niektorych metodach po prostu organizm uczy sie rozluzniania przy odliczaniu wstecz? Że odliczanie samo w sobie nie ma tu nic do rzeczy? Ale może się mylę, co o tym sądzicie?

  10. czesc czy mogla bys mi powiedziec czy to jest mozliwe, ze mozna uniesc sie w góre?? odpowiedz

  11. Czy medytacja jest dobra dla każdego? Czy może być szkodliwa? Czy osoba cierpiąca na nerwicę i stany lękowe może spróbować medytacji?

  12. Z tego, co wiem, to medytacji nie poleca się osobom, które cierpią na psychozy – czyli różnego rodzaju urojenia, paranoje, itd. Medytacją zaś leczy się między innymi fobie społeczną i innego rodzaju nerwice, więc myślę, że nie ma przeciwwskazań. Medytacja wycisza i uspokaja, przy stanach lękowych ja bym polecała jakieś dobre (w sensie pozytywne) wizualizacje, żeby te stany złagodzić.

  13. P P P – zapoznaj się z medytacją zen, w szkole w której ja praktykuję są osoby które są chore np. na schizofrenie i sobie radzą, lecz takie osoby powinny praktykować pod okiem jakiegoś nauczyciela. Medytacja to nie lekarstwo, ale gdy ktoś to robi żeby się zrelaksować, bez jakiś specjalnych oczekiwań to nie będzie problemów.

  14. Ciesze sie ze poruszmay podobne tamaty:) Wiadomo, ze ja sam nie jestem w stanie dotnac sedna tego, co istotne. Co wiecej – nawet MY RAZEM nie jestesmy w stanie tego dotknac.

    Nad istota tego wszystkiego musi pracowac kazdy z nas. Indywidualnie.

    Przeciez kazdy z nas jest wyjatkowy:)

  15. Tuż przed moimi czternastymi urodzinami(ok 13,5 godz.) ktore byly 20 lipca wydarzylo sie cos dziwnego. Bylam na obozie i akurat był apel a ja nieświadomie zrobiłam 3 kroki do tyłu i spadłam na ziemię na nieugietych nogach,sztywno odbilam sie nad ziemie na okolo 15 cm i powieziałam “GoooRaaaAnnnGaaa”, spadajac czulam co dzieje sie w rzeczywistosci(ból głowy po zdereniu sie z ziemią) i jenoczesnie relaks i przyjemnosc…bylam jednoczesnie na ziemi i zupelnie gdzie indziej…tego sie nieda opisac.Sprawdzilam w internecie i okazało sie że “GoooRaaaAnnnGaaa” uzywa sie w medytacji oddechowej…ja wogole nie wiedzialam ze cos takiego mowie.A moze to znak od Boga 🙂
    Pozdrawiam…

  16. medytacja daje mi poczucie bezpieczeństwa, dosłownie czuje, że żyje dzięki niej. chwile gdy wykraczam poza własną świadomość i umysł są nieocenione. czuje jakbym mogła czynić cuda. spokój ducha, który mi dala jest nieoceniony.:)

  17. Bardzo dziekuje. Jak mi sie uda na chwile zatrzymac moja gadajaca glowe to dam znac natychmiast. Powodzenia zycze sobie i czytelnikom tego ciekawego miejsca w internecie.

  18. Prosze powiedzcie jak mam medytowac co zrobic by wejsc poza wlasna swiadomosc nie wiem jak to zrobic…a cierpie na fobie spoleczna jest coraz gorzej probuje wszystkiego..:(

  19. Medytuje od 4lat w miare systematycznie, na poczatku gdzies czytalem o utrzymywaniu pustki, powstrzymywaniu myslenia, kiedy chcialem powstrzymywac myslenie umysl wydawal sie nadawac jeszcze wiecej.
    Meczylem sie tak mniej wiecej 1.5 roku, po takiej medytacyjnej bitwie z umyslem bylem bardziej zmeczony i sfrustrowany niz przed i w najlepszym wypadku bylem w stanie zatrzymac myslenie na doslownie pare minut, jednak w moim przypadku nic to nie dawalo taka sztuka dla sztuki.
    Postanowilem obserowac oddech i bylo znacznie lepiej, jesli chodzi o mysli to postanowilem nie walczyc z nimi tylko obserowac jak plyna jak gdyby stojac obok, staralem sie nie “przyklejac sie” do zadnej, nie skupiac sie na zadnej z nich tylko obserwowac i z czasem gadanina umyslu ustawala.
    Swietnie sie czuje, nie ma problemu z ktorym bym nie mogl sobie poradzic, brak stresu, doskonale wplynelo na rozwoj zdolnosci jak wyzej wspomniane jasnowidzenie, rozumienie, gleboka samoswiadomosc, uczucie polaczenia z absolutem, intuicja.
    Podobno (sam tego nie sprawdzilem) dobrym rozwiazaniem sa medytacje oparte na koncentracji tzw w ruchu jak joga czy Tai Chi.
    Pozdrawiam.

  20. ja to najbardziej chcial bym sie dowiedziec w czym taka medytacja pomaga, co mozna przez nia uzyskac i jakie sa jej ewentualne skutki uboczne i konsekwencje

    1. @Sebastian: hm, o pozytywnych skutkach można by wiele napisać – chyba się skuszę na osobny artykuł. W skrócie – obniża stres, co poprawia stan zdrowia, pomaga w koncentracji, obniża reakcje lękowe, pomaga poznać i zrozumieć siebie, wycisza. O skutkach ubocznych, poza oświeceniem, nie słyszałam. Nie zaleca się medytacji przy zaburzeniach w rodzaju psychozy i schizofrenii, a przynajmniej nie bez opieki specjalisty.

  21. Witam.
    Hmm..
    Medytacją zainteresowałam się w szkole.. Na religii czasem chodzimy do pokoju medytacyjnego.
    Wtedy nauczyciel włącza cichą muzykę relaksacyjną i bredzi coś tam typu “wyobraź sobie, że idziesz do strumyka. Dochodzisz do źródła, blabla, łapiesz spadające liście i na każdym zostawiasz jakiś ze swoich problemów, blablabla” i tak pomału mówi spokojnym głosem
    Czy, jeśli podczas tego jego ględzenia się jakby wyłączam, zatapiam we własnych myślach i go nie słyszę (przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo), to mogę to uznać za postęp w medytacji?
    Pozdrawiam.

  22. Celem medytacji jest uspokojenie umyslu, wyciszenie wtedy po takiej medytacji jestes bardziej zrelaksowana, wypoczeta, czujesz sie dobrze, masz jasniejszy umysl, latwiej podejmowac decyzje itd. Jesli nie potrafisz sie skoncentrowac i podazac za instrukcjami osoby, ktora pomaga w relaksacji to nie jest to postep w medytacji, bo pozwalasz by Twoja wyobraznia Cie zdominowala, jesli Ty bedziesz decydowac na czym wyboraznia ma sie koncentrowac to bedziesz mogla wykonywac na przyklad wizualizacje. Dopoki Twoj umysl sie nie wyciszy i bedziesz miala “skaczace mysli” nie mozesz mowic o postepie.

  23. Ze tak sie zapytam co daje taka medytacj abo mi konkretnie chodzi bo wierze w to ze potrafie uwolnic moc z mojego cialal ktora czuje a nie potrafie jej wyswolic .. czy przez medytacje co moge osiagnac

  24. Medytacja jest trudną sztuką. Nie myśleć nad czymś to 2 trudna rzecz. Aby nauczyć się medytować musimy nauczyć się cierpliwości i zapału do takiego zadania. A przez medytacją można osiągnąć wiele efektów Np. maksymalne skupienie na jakimś sprawdzianie. A co do opisywanie jak to robić to powinniście spytać się najlepiej mnicha. On wam pomoże.

  25. chcialbym sie dowiedziec czy jak przez miesiac medytacji bendzie mi nauka szybciej wchodzic do głowy

  26. Tak czytam sobie te wasze opowieści i jestem pod wrażeniem. Właśnie zaczynam się interesować medytacją, znam więc na razie jedynie teorię. Z praktyką gorzej, mam zamiar pójść na spotkania organizwane przez http://www.mantra.pl – może tam dowiem się czegoś interesującego.
    Jedno wiem na pewno – ilość badań (ponad 600) przeprowadzanych na najlepszych uniwersytetach na świecie potwierdza, że medytacja przynosi ogromne korzyści – proponuję poszukać.

  27. Tych, co szukają w medytacji lewitowania odsyłam lepiej do… no np. szkół bioenergoterapeutów – może nauczą się jak strzelać ognistymi kulami….

  28. Przeczytalem Wasze wszystkie opinie na temat medytaci. I powiem ze mi sie do tej pory nie udalo tego zrobic , jak mysle jest to winikiem mojej slabosci harakteru hociaz inni mowia mi ze jestem uparty. Zaczelo sie to tak: Mialem 23 lata wydawalo mi sie ze wszystko jest dlamnie obce, niemoglem nawiazac kontaktu ze swiatem , ze samym soba. Prubowalem znalesc cos co pozwoli mi sie poczuc znowus soba, kims ktory rozumie problemy innych i odwrotnie . Tak zaczely sie moje pierwsze przygody z medytacja. Przeczytalem jakies pismo niewiem czy to w prasie czy moze to byla jakas ksiazka ale zrobilem tak…Siadnolem na kanapie w pozyci pol lotosu zamknolem oczy skupilem sie na oddechui zaczelo sie…poczulem sie wolny jak nigdy w zyciu bylem wolny!!!!to czego doswiatczylem tej chwili nie potrafie opisac ale bylo cos wspanialego ,poczulem sie tak jak by moje ja wyszlo ze mnie stanelo obok ,widzialem sam siebie oczami kogos innego . Pierwszy raz w zyciu widzialem siebie ,nie bylem soba. To bylo piekne uczucie nigdy tego nie zapomne, bylem taki wolny ,odprezony, nie czulen strahu , bulu , gniewu tylko tylko to cos ,nie potrafie tego opisac…… Ale niestety do tej pory to bylo pierwszy i ostatni raz. Puzniej czytalem wiele ksiazek na temat medytacji . Przez dwa lata poglebialem yoge, regularnie medytowalem ale to juz nie bylo to,walka z umyslem ,nieustannym tokiem mysli , skupianiem sie na oddechu nie daly rezultatu . Tak wiec po okolo trzech czterech latach dalem sobie spokuj .Poglebilem assany, i to wszystko. Dzisiaj mam o dwanascie lat wiecej i wspomnienie po czyms co nawet niewiem dokladnie jak sie nazywa. Ale mam jaszcze nadzieje ze kiedys do tego wruce . Pozdrawiam wszystkich i zycze wiecej uporu w poznawaniu samego siebie niz ja mialem…… [email protected]

  29. Medytacją zaczołem interesować się dzięki przeczytaniu wywiadu z gitarzystą Red Hot Chilli Peppers John’em Fusciante i tak chciałem poczytać o medytacji. Doszedłem do tych komentarzy przeczytałem wszystkie te ciekawe komentarze. Ale jak próbowałem się dzisiaj skupić na samym sobie na oddechu to mi nie wychodzi nic raczej zaraz jakaś melodia wpada do głowy i nie daje rady jej wyrzucić lub jakaś myśli nie rozumiem tego. Mogę to robić 2 lata ale nie wiem czy robię to dobrze. Powiedzcie jak medytuje się najlepiej bo ja nie wiem… Coś mi nie idzie wiem że to pewnie przyjdzię z czasem ale jak już mówiłem nie wiem czy dobrze medytuję.

    P.S mam 15lat nie wiem czy wiek coś znaczy…

  30. Krzysztof, przeczytaj przede wszystkim to, co w komentarzu napisała Zen Forest. To, że przy pierwszym podejściu nie możesz się skupić jest absolutnie normalne. To może być długi proces. Najważniejsze to nie zniechęcać się i próbować po trochu. Jak pojawiają się myśli, to zostaw je w spokoju, nie staraj się “usunąć” ani “wywalić”, tylko raczej przenieś swoją uwage, swoje skupienie z powrotem na oddech. Jak to mówią mistrzowie, umysł bywa jak małpa 🙂 należy podchodzić do niego z miłością i akceptacją, ale realizować konsekwentnie swoje zamierzenie, czyli w tym przypadku obserwację oddechu. A wiek nie ma znaczenia jeśli masz wystarczająco cierpliwości 🙂 pozdrawiam

  31. Jeszcze mam jedno pytanie liczy się ilość czy jakość?? lepiej medytować 15 minut co dziennie czy raz na jakiś czas po 2h?? i czy to kościół akceptuje bo jeśli nie to mama morze mi zakazać medytować. Teraz cały czas próbowałem i w jednym momencie zdarzyło mi się policzyć do 11 zamiast do 10 i tak myślę czy to już było to (trwało to mniej niż 2sekundy) ale cały czas będę próbował zobaczymy co będzie po roku lub 2latach bardzo chciałbym przeżyć taki duchowy spokój jak inni.
    P.S. W sumie to ja mam mnóstwo pytań

  32. @Krzysztof: lepiej codziennie 15 minut. Kościół…wiesz, jak ktoś chce to do wszystkiego może się przyczepić. Ale nie robisz nic “złego”, siedzisz w ciszy i się odprężasz. Medytacja sama w sobie nie ma nic wspólnego z żadnym wyznaniem, a w chrześcijaństwie istnieje też kontemplacja. Poza tym, czy tak naprawdę ktoś może ci zabronić skupić się na swoim oddechu? 🙂 choć oczywiście rozumiem Twoją sytuację, to tak naprawdę musisz dojść do tego, że w środku, w sobie, jesteś wolny.
    A jeśli ci się zdarzyło policzyć do 11 zamiast do 10, to znaczy, że wpadłeś w lekki trans, i pojechałeś na automacie. A tu nie o to chodzi, chodzi o to byś cały czas był świadomy oddechu i nie gubił się w liczeniu. Jak się rozpędzasz, to znaczy, że wędrujesz myślami gdzieś indziej.

  33. Gdy zaczynałam medytowac byłam kompletnie szalona, niespokojna i niepanowałam nad swoim umysłem…
    Najpierw chciał się wyciszyc, zapomniec o wszystkim. Zaczełam od relaksującej muzyki i wygodnej pozycji. Najpiier wyobrażałam sobie kule która faluje, lecz z początku te fale były bardzo, bardzo szybkie, a ja nad tym niepanowałam. po 4 miesiącach siły woli kula zwolniła i po prostu przeistoczyła się w lekki spokój. Całośc i odprężenie trwało dobre 11 miesięcy. ale już teraz siadam i na 20 min. “odpływam” zapominają c o wszystkich dolegliwość dolegliwośćach…

  34. Zaczynam medytować i modlić się, odciąga mnie od tego strach czyli moje ego szatan. Zamiast bezinteresownie rozmawiać z bogiem czy modlić się za chorych moje własne dobro dla ego jest ważniejsze… Ego nawet działa przez myślenie zauważ non stop musisz o czymś myśleć bo jak nie to odczuwasz strach!!!! Jesteśmy niewolnikami grzechu!!! i trzeba się uwolnić poprzez życie bez grzechu i modlitwie medytacji!!!! To nas wybawi od chorego egoizmu!!!!! miłość zaleje nas bo będziemy czynić i myśleć jak Pan Bóg nam nakazał!!!! 😀 Praktykujcie!! i wyprzyjcie diabły!! to dla was dla nas i dla wielu jest wydane (jakoś mi się wpasowało O_o intuicyjnie)

  35. Twoje ego szatan? Litosci… brzmi jak opowiesc ksiedza masochisty wiazacego sobie f… i powtarzajacego “ty szatanie, ty szatanie!”. Egoizm to nie samo ego, ego co najwyzej moze zachowywac sie egoistycznie. Ego to centrum Twojej jednostki, jako jednostki:) pozbadz sie go az nikniesz… ale nie na tym Ci chyba zalezy? Pragnienie jest naturalne i ego jest naturalne i potrzebne. Niezrozumienie jest burzace i jedynie to powoduje, ze ego dziala samowolnie, a wlasciwie Ty wtedy dzialasz po prostu egoistycznie nie majac jasnosci tego co jest czym… . Nie ma TY i EGO, i TY i EGO jestescie jednym, tak samo jak jestes jednym z wszechswiatem, ktory po prostu manifestuje sie tu i teraz, w osobie i wszystko tu jest na miejscu wiec z czym chcesz walczyc, od czego uciec? Poprostu to zrozum, zniknie jakis konflikt dualistyczny pojawi sie ciekawe doswiadczenie… nie uwolnienia, bo od niczego sie nie uwalniasz gdyz nigdy nie bylas/byles zniewolony/zniewolona, jedynie stworzylas takowa iluzje i to wszystko.

    1. czlowieku jak piszesz ze ty jestes jednoscia z ego to oznacza ze juz przegrales walke z samym soba glownym zadaniem ego czyli szatana w tobie jest przekonanie cie ze jest z toba jednoscia jezeli w to uwierzysz to nigdy sie nie pozbedziesz zla w sobie bo bedziesz myslal ze ego i ty to jednosc a jezeli myslisz ze ty i zlo to jednosc to juz przegrales w walce ze zlem obejrzyj sobie film Revolver tam masz pokazaną walke czlowieka z jego ego

      1. przestan sie unosic i poszukaj co na ten temat mowia mistycy… ego chce cie przekonac? A czym to ego niby jest? Czyms oddzielnym od ciebie? Znajz je zatem prosze i pokaz mi i innym “oto moje ego-szatan i teraz je wyrzuce”. W ten sposob nigdy niczego nie ugrasz wiesz dlaczego? Bo nie ma czegos takiego jak ego… jestes tylko TY ktory sobie to ego wymyslil, a wszystko co sobie wymysliles jest z toba naturalnie polaczone, no chyba ze “jakies ego” istnieje niezaleznie od ciebie, wtedy nie masz z czym walczyc – jestes przeciez od ego niezalezny? Walczyc z samym soba A co Ty masochista? Sam system pojec ktorego uzywasz juz swiadczy o tym ze kompletnie nie wiesz o czym piszesz. Ego – to mechanizm, jak oprogramowanie komputera tkwiacy w umysle i poslugujacy sie tym, co sam stworzyles – oceną. Spróbuj pozbyc sie ego a nastepnego dnia nie bedziesz w stanie buta zawiazac. I kim jestes niby ten drugi TY, ktory chce pozbyc sie tego pierwszego CIEBIE – ego? Paradoks…

        1. Nawet nie wiesz o czym piszesz mowisz mi o rozumieniu ego jakiego cie ucza na jezyku polskim, ja mowie o zupelnie czyms innym o ego w rozumieniu buddyzmu czyli o czyms co jest jedyna rzecza ktora trzyma cie z rzeczywistoscia przez co jestes jako jednostka materialna a nie duchowa , poczytaj sobie
          http://pl.wikipedia.org/wiki/Ego_(buddyzm)

          1. Jeszcze nigdy nie spotkalem oredownika buddyzmu ktory by z taka nadgorliwoscia wypowiadal sie w temacie. Wiecej luzu ci sie ewidentnie przyda. Jakkkolwiek bys sobie zjawiska nie wytlumaczyl czy na jezyku polskim czy po buddyjsku to dalej nie rozwiewasz moich watpliwosci co do tego ze cos istnieje w tobie “odrebnie” i za wszelka cene nalezaloby sie tego pozbyc. nomen omen, zaden szanowany “duchowny” buddyjski nigdy czegos takiego jak Ty nie przedstawil i podejrzewam, ze nie przedstawi. Nie ma w buddyzmie takze czegos takiego jak “walka z samym soba” bo buddyzm… nie zakłada dualizmu, w buddyzmie nie ma dwóch, jest jedno… kapujesz? Z Twojego linka ktory podales:
            “Powyższa definicja prowadzić może też do nieporozumień w potocznych dyskusjach, w których używa się zwrotów mówiących o zabijaniu ego, wykorzenianiu ego, pozbywaniu się ego. Z punktu widzenia buddyjskiej praktyki rozumienie dosłowne u osób nie posiadających osobistego nauczyciela lub silnego związku ze wspólnotą może doprowadzić do pomyłek i niepowodzeń. Najczęstsze pomyłki, to na przykład traktowanie swojej osoby jako niezależnego bytu, którego należy się pozbyć, czy traktowanie swojego ego jako substancjalnego abstraktu uważanego za zbędny i kłopotliwy.”
            A teraz zestawiamy Twoje wypowiedzi:
            ” ze juz przegrales walke z samym soba glownym zadaniem ego czyli szatana w tobie jest przekonanie cie ze jest z toba jednoscia jezeli w to uwierzysz to nigdy sie nie pozbedziesz zla w sobie bo bedziesz myslal ze ego i ty to jednosc a jezeli myslisz ze ty i zlo to jednosc to juz przegrales w walce ze zlem”
            Widzisz analogie? W buddyzmie takze nie wystepuje podzial na dobro i zlo, zatem jesli przyjac definicje za wlasciwe przedstawienie “ego” jako procesów zachodzacych w umysle, to gdzie w tym miejsce na twojego “Szatana w tobie ktory probuje udawac”? Nie wydaje ci sie to groteskowe? Wrecz idiotyczne…

          2. No dobra to moze nie w rozumieniu buddyzmu tylko jak ja to rozumiem;d bo teraz widze ze to dwie inne rzeczy. Ciezko bylo by trzymac sie mysli ze nie ma dobra i zla bo wtedy nie wiedzialbys czy robisz dobrze czy zle ;d. Chodzilo mi o zupelnie co innego teraz zauwazylem ze zle to przedstawilem
            nie uwazam ego za zlo tylko za przyczyne zla. Uznaje ego za poszczegolne mysli jakie przychodza ci do glowy w danej sytuacji. Np. boisz sie latac samolotem i masz same mysli jak by tu ominac latanie samolotem. I to podpowiada ci ego. I w kazdej sytuacji trzeba spojrzec ponad to. Wkoncu jak polecisz samolotem , masz bardzo duze szanse na pozbycie sie tego strachu. Juz teraz rozumiesz o co mi chodzi? Ze w kazdej sytuacji masz negatywne mysli ktory ci przeszkadzaja w zyciu jako pozytywny czlowiek. Na poczatku widzisz tylko te mysli potem mozesz zobaczyc cos poza nimi a jezeli zobaczysz to tak naprawde zrozumiesz co to ego.

      2. Wiesz… strumien mysli to nie ego, ego to tylko pojeciowa idea “mnie”. W pewnym sensie jest złudzeniem dlatego ze nie da sie w linii prostej “myslec myslenia” “czuc czucia, smakowac smaku” i tutaj wkracza buddyzm gdzie nie tyle brak jest odczuwajacego co odczuwajacy i odczuwane sa polaczone w jednym strumieniu swiadomosci a zatem podmiotem jak i przedmiotem dociekiwan jest swiadomosc to w postaci czlowieka, ktory to doszukuje sie znaczen w drzewie, czyli swiadomosci w postaci drzewa. tak czy siak, i jedno i drugie jest efektem doswiadczenia gdzie nie ma miejsca na szerzenie odrebnosci gdyz wg Buddyzmu duch jest rzeczami a rzeczy sa duchem, a nie jak w rozumieniu hinduskim duch zamieszkuje sobie cialo czy tez chrzescijanskim. To istotnie uwalnia Cie od natloku myslenia w ten sposob iz obserwujacy zamienia sie w obserwowanie obserwujacego, z czego wynika, ze jestes stale obecny, i dostrzegasz w sobie strumien mysli ktory jest niczym innym jak zaprogramowanym wzorcem. Umysl konceptualny jest jak narzedzie, a to ze sie przy jego pomocy jakos dogadujemy to pewnie wynik ze we wszystkim jest ta zywa swiadomosc ktora w istocie jestes i Ty i ja. Natomiast, jesli poprzestajesz na tym ze myslisz sobie co jest dobre a co zle… widzisz mozna myslec cokolwiek, mysli same sie mysla, ktora z nich podejmiesz? Jesli pomyslisz sobie, ze to jest dobre bo cos tam a tymczasem usmierca milion osob, ale wg ciebie jest to dobre to co, jest dobre? W buddyzmie wychodzi sie ponad tradycyjna koncepcje dobra i zla, dobro i zlo wynika z myslenia, natomiast w buddyzmie nie ma dobra i zla, jest wrazliwosc na swiat ktorym sam w istocie jestes, wrazliwosc i wspolczucie ktore pozbawione sa umyslowego “zaczenia” wtedy nikt nie musi ci ustanawiac co jest dobre a co zle, nie ma koncepcji dobra jak i zla a mimo to wiesz co jest “dobre” a wiesz, gdyz ze strachu nie przykleiles sie do swojego dobrego dzialania jako “jedynie slusznego”.

        1. Wedlug mnie cialo i duch to jest jednosc. Gdyby cialo i duch to byly osobne rzeczy to nie musialbym byc sprzeczny z samym soba. Ja nie mysle nad tym co jest dobre a co zle . Dobro i zlo hmm … nie jako sluszne lub niesluszne dzialanie predzej jako pozytyw i negatyw. Radosc i smutek usmiech i ponura mina ja to tak rozgraniczam. Napisalem wczesniej ze odrzucam zle mysli z tego odrazu mozna dojsc do wniosku ze mysli czlowieka to rzecz ludzka a odrzucanie mysli to dzialanie wbrew sobie mi chodzilo tu wlasnie chodzilo o odrzucanie negatywu nie zla.

    2. Wy piszecie tu o medytacji, czy też jakiś poglądach katolickich??? Ludzie medytacja to nie jest jakieś odesłanie do Boga czy też innych wymysłów katolickich??? Medytacja to jest uspokojenie umysłu, oderwanie się od codziennych problemów… Robert założę się że jesteś katolikiem:( tylko katolicy potrafią dyskryminować innych za ich poglądy i czyny:( w buddyźmie nie ma czegoś takiego jak “Nie będziesz miał innego boga i go czcił” Buddyzm jest wiarą… ale nie wiarą w Boga…. Buddyzm to wiara w naukę…. Budda to nauczyciel i to On zapoczątkował medytację:)

      1. “Robert założę się że jesteś katolikiem” ok zaloz sie, ale wiedz ze przegrasz wszystko:)

        “tylko katolicy potrafią dyskryminować innych za ich poglądy i czyny” wcale nie, robi to kazdy konceptualny umysl, np Ty teraz. Ja z kolega powyzej po prostu prowadze sobie dyskusje w temacie ogolnym dotyczacym medytacji jak i umyslu wiec nie wiem w czym Ci to przeszkadza… . Widzisz Budda nie zapoczatkowal medytacji, on ja jedynie oczyscil z pewnych hinduskich nalecialosci i przesadow, medytacja, np vipasana istniala juz na dlugo przed pojawieniem sie ksiecia G.:)

        Budda nigdy nie uwazal sie za nauczyciela, jedynie jego otoczenie tak go postrzegalo, ale on nie szukal nasladowcow tylko partnerow i ludzi ktorzy byli w stanie go zrozumiec. Ci co nie zrozumieli maja dzisiaj cos pokroju “buddyzmu” rytualy, czołobicia, etc. Ci ktorzy zrozumieli po prostu zyja jak normalni ludzie i tworza np wspolnote “ZEN” wyobraz sobie taki buddyzm swiecki, zadnych bzdurnych wyrzeczen, dziwnych szat, etc.

        “Ludzie medytacja to nie jest jakieś odesłanie do Boga” – nie masz racji. W kulturach medytujacych uzywa sie czesto okreslenia Bog, boskosc, jako stan absolutnej swiadomosci “JESTEM” o ktorej takze mowil Budda. Roznice wynikaja z tego jedynie ze rozne kultury boskosc roznie widza, dla Buddystow jest to jestestwo samo w sobie, dla innych jakas osoba ktora jestestwem zawiaduje i tutaj racje masz ze buddyzm bedzie bardziej naukowy, jednak dalej pozostaje mistyczny 🙂 gdyz jesli sprobujesz skupic uwage na czyms na chwile zauwazysz ze o cholera… to cos naprawde istnieje! 🙂

        Medytacja jako taka takze ma wiele aspektow, wiele ludzi miesci w tej koncepcji relaksacje, skupianie umyslu na przedmiocie, mantry, etc, jednakze Budda wskazywal na medytacje obserwujaca nawet skupianie sie, relaksacje i wszystko inne dlatego zaznaczylem, ze “oczyscil ja z pewnych nalecialosci” jednakze nikt jej nie wymyslil, on ja na nowo odkryl, ale przed nim istnialo juz wielu wybitnie zdolnych joginow ktorzy mozna by rzec przejawiali wybitne zdolnosci, jednak na nich sie zatrzymywali chowajac czesto ten prosty trick umyslu przed masami (odsylam do kastowosci i ogolnie tego systemu).

        Namaste:)

      2. Robert napisal o ego i o tym dyskutujemy i to nie ma nic wspolnego z medytacja.

  36. Bo tak mi się przypomniało ze zdeklarowałem się do tego że po pół roku napisze jak mi idzie. Było tak przez pierwsze dwa miesiące nie miałem żadnych efektów i bardzo mnie irytowało to że nie mogę “nie myśleć”. i dałem sobie spokój z tym, potem znowu mój kolega się zainteresował medytacją. No i że ja już się niby na tym znałem to miałem mu wytłumaczyć o co chodzi, przyszedłem do niego on puścił jakąś uspokajając muzykę, (to była dość śmieszna sytuacja) i powoli się uspakajaliśmy trwało to dużo czasu nawet 1,5h dziennie jakiś miesiąc od pierwszego spotkania porostu zacząłem się w to wczuwać, robić to dobrze. I w pewnym momencie poczułem że nie czuje tego stresu w szkole, tego pędu czasu i w ogóle nie czuje się taki wzburzony tylko wręcz zadowolony z siebie, z życia, taką niesamowitą radość czułem w sobie. Powiem szczerzę że ta muzyka to raczej nic nie dawała przynajmniej tak mi się wydaje na początku raczej myślałem nad tym co na tej płycie się dzieje bardziej nisz nad oddechem. hmmm…. oddech też raczej tylko na początku był mi potrzebny, zresztą sam nie wiem czy ten oddech w czymś pomaga. (mam wrażenie ze raczej mi nie pomagał ,chociaż morze ;D ). Nie wiem czy doprowadziłem to do perfekcji ale chyba. Ciężko mi opisać te uczucie ale czuje sie taki wolny jak bym nie miał problemów i innych spraw tylko powoli je sobie rozplanowuje i układam….

    Dzięki.

    P.S. za jakieś błędy przepraszam ale mama chce żebym zszedł z komputera więc nie mam za dużo czasu (dobranoc) jutro to przeczytam i dokończę jak coś….

  37. “Ile powinna trwać medytacja?”

    Całe zycie, jesli potrafisz 😉 Przekonanie iz medytacja to czasowe wylaczenie sie ze swiata w pozycji lotosu gdzies na oslej gorce w chatce puchatka to troche nieporozumienie. Oczywiscie mozna tak to robi i wskazane, zeby sie z tym oswoic, z cisza, soba i spokojem ktorego nam obecnie brakuje na kazdym kroku, ale cwiczenie uwaznosci po jakims czasie powinno przejsc w zycie lekkim krokiem i stac sie uwaznoscia na kazdym kroku, gdzie idziesz, co robisz, nie zaprzataj glowy niepotrzebnymi rzeczami tzw. smieciami. Jesli pytasz o to ile powinna trwac medytacja, troche jak katolik ktory pyta “ile razy mam chodzic na msze aby dostapic zbawienia”. Tak to nie dziala, to nie rytuna tylko doswiadczanie i bycie… swiadomym.

  38. Einstein kiedys rzekl “Ludzie wiedza ze czegos nie potrafia i tego nie robia, potem przychodzi ktos kto o tym nie wie, i to robi”. Dobre nie:)? Nie zacytowalem doslownie, ale sens zawarłem. Dla mnie nie myslenie nie jest wylaczeniem swiadomosci, ale swiadomym nie mysleniem. Na wschodzie mowia o tym “pusty umysl”. Albo czysty, celowo rozwijam gdzyz dla niektorych slowo “pusty” bywa przerazajace. Ale widzicie… wszystko co tylko istnieje zeby ostnialo najpierw musi… nie istniec, byc puste, samym potencjalem czy mozliwoscia bez konkretnego ukierunkowania. Umysl bez mysli mozna by tez nazwac “rdzeniem” samego siebie, z tego miejsca wszystko sie zaczyna, przebywajac w tym stanie widzicie siebie w zupelnie innym swietle, wyobrazcie sobie siebie na poczatku drogi rozchodzacej sie w milion stron – to jest pusty umysl – macie multum mozliwosci rozwoju – a teraz to samo ale na skrzyzowaniu gdzies tam juz daleko w zaprogramowanym schemacie zycia – tu macie mozliwosci juz o wiele mniej. Na ogol umysl nie potrafi przestac myslec, ciagle cos analizuje i przetwarza, technika medytacji go wycisza, stajecie sie obserwatorem swojego wlasnego umyslu. Troche to jak przejscie z malego “ja” do duzego “JA”. Nie mowie wam pozbedzcie sie osobowosci bo to niemozliwe, ludzi ktorzy postuluja za zniesieniem ego i osobowosci odsylalbym do psychiatry – tego sie zrobic z punktu widzenia jednostki nie da i bardzo dobrze, na tym polega zycie tej wiecznej “istoty” aby widziec zycie z wielu roznych punktow widzenia jako zupelne indywidualnosci. Medytacja pomaga w ogladaniu siebie w zyciu jakie prowadzimy i pozwala trzezwo spojrzec na rzeczywistosc, bez zaklocen, bez smieci, bez oceniania. Wszystkim zainteresowanym polecam film na faktach “pacefull warrior” – w polskim tłumaczeniu – siła spokoju.

  39. mam pytanie,ja mam 12 lat nie potrafię się skupić na “ciszy” jak to zrobić,boje się że jak brat lub siostra zauważą będą się ze mnie nabijać,że medytuje.Denerwuje mnie też to,że jak mam wujka księdza to wszyscy myślą,że jestem święta i wszystko umiem z religii co ja mam i odpowiedzieć?

  40. Nie wiem czy skupianie sie na ciszy to dobre podejscie, bo ze swojego doswiadczenia wiem, ze cisza w umysle pojawia sie wlasnie wtedy, gdy umysl odpuszcza jakiekolwiek skupienie. Oczywiscie, sa techniki medytacyjne skupiajace sie na oddechu ale jest to stosowane w celu aby umysl przestal biegac po roznych innych myslach, w koncu skupienie na oddechu takze mija, pojawia sie cisza-medytacja. Wejscie w ten stan jest niejednokrotnie niezwykle trudne i czesto prowadzi do zaniechania praktyki, ale nie poddawac sie. Probuj ile sie da i nie staraj sie siebie oceniac za niepowodzenia, to najgorsza rzecz jaka mozna sobie zrobic – uznac ze sie nie potrafi i ze jest sie do niczego. Pojawianie sie mysli w trakcie prob medytacji jest naturalne, umysl niemal sam mysli, nie skupiaj sie na zadnej z nich tylko badz ich swiadoma, nie rozwazaj na ich temat bo wtedy wpadasz w tok mysleniowy i cala robota na marne. pozwalaj im byc, nie skupiaj sie na nich a po chwili beda stopniowo zanikac az do momentu gdy nie bedzie ich wcale bedziesz jednak calkowicie swiadoma. Ja mam wtedy zawsze takie niesamowite doswiadczenie, nawet potem mi sie to wizualizuje w umysle – gdy medytuje moj umysl jest jakby scalony z wielu kawalkow w jedno – wszysto co sie dzieje wokol mnie staje sie pelniejsze i jestem tego swiadomy, dzwieki sa wyrazniejsze i wszystko inne takze. To niesamowite doswiadczenie i naprawde LECZY. Co do Twojego krewnego ksiedza to nie wiem co Ci poradzic poza tym, ze chyba nie masz sie zbytnio czym przejmowac w kwestii tego co inni sobie mysla, nie masz wplywu na to co inni mysla i po prostu badz soba, a nie schematem pt. “jestem siostrzenica czy bratanica ksiedza, musze sie zachowywac tak i tak”.

  41. Ważną rzecz napisałaś o ciszy i spokoju bo nie tyle ta cisza i spokój jest nam potrzebna co uniezależnienie się od środowiskowego hałasu (szczególnie gdy mieszka się w bloku pełnym hałaśliwych sąsiadów) , druga rzecz wewnętrzny dialog, też miewam z tym problem, powtarzam sobie “nie myśle teraz o niczym, no ale jak mówie że nie myśle to myśle..”itp itd dodatkowo zawsze gdy już usiąde do medytacji to zastanawiam się czy kregosłup mam dostatecznie prosty czy odpowiednią mam pozycje czy nie blokuje swobodnego przepływu krwi itd a to dość mocno dekoncentruje ;d , najtrudniej się nie zniechęcać ale czasem gdy poczuje się zniechęcenia trzeba troszkę jakby na siłe parę prób wykonać aż przełamię się pewną barierę gdy zniechęcenie znika a zostaje satysfakcja pokonania go i łatwiej wtedy się trzymać postanowienia ;d

  42. Ja mam jedno pytanie:
    staram się ćwiczyć od krotkiego czasu, liczę od 100 wspak widząc liczby. Mój oddech staje się rzeczywiście o wiele płytszy, a głowa cięższa, tak samo ręce, ale w pewnym momencie zaczynam się bać, że przestanę oddychać i nagle przerywam. Co o tym sądzicie? może coś robię źle i o tym nie wiem 🙂

  43. Medytuję dopiero od kilku dni, ale jakoś potrafię nie myśleć o niczym i powoli odliczać od setki w dół… Całkiem przyjemnie się czuję, ale za każdym razem dzieje się coś dziwnego – mam wrażenie jakbym nie panowała nad umysłem, słyszę odległe głosy, choć nikogo nie ma w domu, kiedy otworzę oczy wszystko staje się jasnoniebieskie, potem stopniowo się ściemnia i powraca do normalnych barw… Dziś siostra chciała mnie zabrać do lekarza, bo coś szeptałam, a byłam pewna, że nic nie mówię! Wie ktoś co się dzieje?

  44. W odpowiedzi na post “kanapki”

    Nic sie nie dzieje, po prostu podczas medytacji umysl uwalnia tak czasami zabawne, dziwaczne i niespotykane rzeczy ze faktycznie moze sie wydac, ze cos niedobrego sie dzieje. Najczestszym bledem jest poswiecenie uwagi tym zjawiskom i wtedy juz Cie maja. Medytacja to stan swiadomej obserwacji tego co sie w umysle dzieje bez utozsamiania sie z tym. Gdy probujesz zapanowac “werbalnie” nad umyslem, a werbalna kontrola to kontrola umyslowa, troche to paradoksalne gdyz wtedy masz probe panowania umyslu nad samym soba, wiec olej to… gdy nie poswiecasz temu uwagi jestes obecna czy tez po prostu obecnoscia i nic nie moze Ci sie stac. Świadoma obserwacja nie polega na nazywaniu tego co obserwujesz. Nazywanie to juz uzywanie umyslu w momencie gdy powinien on osiasc czyli wylaczyc funkcje angazowania sie w zjawiska, pozostaje taki naturalny, jak woda w szklance ktora nic nie wzrusza, osad opada, ale zanim opadnie to sie wzmaga, w koncu przez lata, moze nawet setki lat jako ludzkosc zbieralismy takie archetypy ktore gdy tylko probujesz je uspokajac… wzburzaja sie gdyz domagaja sie uwagi – nie ma tam nic do stracenia, to tylko wzorce wiec pozwol im byc, obserwuj bez nazywania i nie angazuj sie w nie, a zauwazysz, ze nimi nie jestes!

  45. Czasami zbyt szybko chcemy dojść do jakiegoś celu. Tak jak każdy jest inny tak samo medytacja każdego z nas jest inna. Oczywiście powtarzające się korzyści u wszystkich powodują, że coraz więcej osób zaczyna medytowanie. Czasami po prostu zaczynamy od zbyt zaawansowanych metod i porzucamy tą zacną drogę. Zapraszam na mojego bloga do MedytAKCJI gdzie zaczynamy medytowanie krok po kroku bez zbędnych ideologii!!!

    1. nie potrzeba żadnych schematów… trzeba tylko nauczyć się wyłączać mysli…. każdy to potrafi…. tylko niektórzy nie dają sobię szans, i się poddają:( trzeba spojżeć w głąb serca… Najprościej połóż się na plecach, w jakimś pokoju gdzie jest cicho, nawet żeby nie było słychać bicia zegara, zamknij oczy i staraj się usłyszeć jak serce bije…. nie licz udeżeń tylko się wsłuchaj…. po jakiś 2-3 minutach wyłączysz myśli, a później wpadniesz w letarg, bedziesz mógł sterować oddechem tętnem i temperaturą Ciała:) bedziesz mógł wrócić w przeszłość i przypomieć sobię takie rzeczy… zaczniesz sterować Ciałem i duchem:) na początek godzinka, pól… a jak już wyłączysz myśli będzie się Tobię tak podobało… że to będzie Twój nałóg:)

      1. Liczenie jest odpowiednie, ale liczenie “1-1” nie “1-2-3” gdyz umysl automatycznie zaczyna liczyc wiec rezygnacja z ciagu licz kolejnych sprowadza go dopiero do nieliczenia:)

  46. Tutaj jest adres tej stronki a w zasadzie bloga , który popularyzuje medytacje i to by ludzkie umysły po prostu były wolne .

  47. Dla ludzi którzy zaczynają przygodę z medytacją, polecam stronke thelinked.pl – chłopaki mają bardzo rzetelne podejście do tematu, zreszta sami praktykują zen od lat. Żadnego new age, polecam.

  48. Witam i dziękuję za ten tekst 🙂

    Zaczynam swoją przygodę z medytacją i uczę się jak medytować. Takie proste instrukcje są zawsze najlepsze. Dwa dni temu trafiłem też na inny blog gdzie znalazłem kilka wskazówek dla początkujących – http://michalpasterski.pl/2012/09/jak-medytowac/

    Póki co oczyszczanie umysłu z myśli jeszcze jest dla mnie sporym wyzwaniem, ale powoli zaczynam uspokajać swój chaotyczny umysł od ciągle trajkoczącego dialogu wewnętrznego. Czuję, że będzie coraz lepiej 🙂

    Pozdrawiam!
    Adrian

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy
Total
12
Share