Jak przetrwać sesję…

Ucz się dziecko, ucz…Część z Was, moi drodzy czytelnicy, dotknęła przypadłość, która zwie się studiowanie. Jedną z konsekwencji tejże przypadłości jest sesja. U niektórych wywołuje ona różnego rodzaju objawy, takie jak zawroty głowy, kołatanie serca, bezsenność, czy wręcz odwrotnie – nadmierną senność. Co prawda, ja sama ostatnią intensywną sesję przechodziłam już jakiś czas temu (choć nie przesadzajmy, aż tak dawno to znowu nie), ale pamiętam je nieźle i pomyślałam, że podzielę się z Wami moimi pomysłami na przetrwanie sesji. I tak nie posłuchacie, ale poczujecie się lepiej czytając dobre rady 🙂

1. Dbaj o różnorodność. Nie zanudzaj mózgu.

Nasz mózg uwielbia różnorodność. W związku z czym lepiej się uczyć po trochu różnych rzeczy, niż siedzieć nad jednym przedmiotem kilka godzin ciurkiem. Nie martw się, że wszystko zacznie ci się mieszać, jeśli dobrze wiążesz ze sobą treści, których się uczysz, nie powinno być z tym problemów.

2. Nagradzaj się, przecież to lubisz.

Marchewka…Gdy mam coś żmudnego do roboty, dziele to sobie na części i po zakończeniu każdej z nich robie sobie jakąś małą przyjemność. Przeczytanie czegoś w sieci, obejrzenie śmiesznego filmiku, czy cokolwiek innego, co na chwilę oderwie mnie od myśli od pracy. Oczywiście trzeba uważać na pułapkę zbyt częstego nagradzania się albo spędzania większości czasu na robieniu przyjemnych rzeczy…Potrzeba do tego trochę dyscypliny. 🙂 Oczywiście idealną sytuacją jest motywacja wewnętrzna, czyli uczenie się z wewnętrznej potrzeby i dla przyjemności zdobywania wiedzy, ale zdaję sobie sprawę, że to mocno idealistyczne – choć warte przemyślenia.

3. Rób przerwy. Daj mózgowi odetchnąć.

Oczywiście ilość i częstotliwość przerw trzeba dostosować do siebie. Zbyt rzadkie – przemęczamy się. Zbyt częste – za bardzo wybijamy się z rytmu. Za krótkie – czujemy niedosyt. Za długie – rozleniwiamy się. Ale robienie przerw jest ważne, a najlepiej przy okazji zaczerpnąć świeżego powietrza i dać odpocząć oczom – czyli przerwa spędzona przy komputerze nie zawsze jest najlepszym pomysłem.

4. Korzystaj z map myśli.

Mapa myśli

Po angielsku zwane mind maps są fantastycznym narzędziem do nauki. Nie jest to miejsce bym szczegółowo opisywała w jaki sposób je się robi (zobaczcie np. tutaj). Najważniejsze jest to, że ta technika pobudza nasz umysł do trochę innego przetwarzania informacji niż zazwyczaj, zamiast w tradycyjny „liniowy” sposób, podajemy do mózgu informacje tak, jak on sam je przechowuje (w dużym uproszczeniu). Poza tym mapowanie zmusza do aktywnego przetwarzania materiału, a to najlepsza droga do trwałego zapamiętywania.

5. Twórz powiązania.

mind3.jpgLepiej się zapamiętuje informacje, które mają się o co „zahaczyć” w dotychczasowej wiedzy. Staraj się nowe informacje łączyć (najlepiej sensownie) ze starymi, szukaj powiązań z tym, co już wiesz. Dobrym sposobem jest też tworzenie skojarzeń – tu już niekoniecznie musi być sensownie 🙂 Może być zabawnie i absurdalnie, takie informacje bardzo łatwo zapamiętujemy.

6. Wykorzystuj wszystkie zmysły.

Im więcej zmysłów jest zaangażowanych w naukę, tym lepiej. Samo czytanie nie wystarcza, a do tego może być nużące. Lepiej jest wziąć do ręki kartkę i ołówek albo kolorowe flamastry i notować, rysować, wykorzystywać swoją prawą półkulę tak bardzo jak się da. Można też śpiewać i wyczyniać inne cuda 🙂 Niektórym pomaga ruszanie się, to też jest dodatkowy kanał poprzez który polepszamy kojarzenie i zapamiętywanie. Najważniejsze jest by uczyć się w aktywny sposób, a nie tylko biernie czytać materiał.

7. Powtarzaj.

To może być nudne, wiem. Ale nic tak dobrze nie robi na zapamiętywanie jak powtarzanie…dodam tylko, że proces ten ułatwiają mapy myśli albo dobrze zrobione notatki. Powtórki można w ten sposób robić szybko i sprawnie, bo inaczej to prawdziwa mordęga.

8. Naucz się fotograficznego czytania. Na następną sesję 🙂

Fotograficzne czytanie to coś innego niż szybkie czytanie. Polega przede wszystkim na nieliniowym i aktywnym czytaniu tekstu. Do tego trzeba dołożyć pewien trik związany z patrzeniem na kartki i mamy technikę czyniącą cuda. Po polsku wyszła kiedyś książka Fotograficzne Czytanie, ale nakład dawno został wyczerpany. Pozostaje szukać w antykwariatach i na aukcjach.

Więcej na ten temat napisał Steve Pavlina (uwaga, jest to tekst reklamowy, ale podaję go w celach czysto informacyjnych), a dodam jeszcze, że nie, triku ze spostrzeganiem nie udało mi si, ale technika wyciągania najważniejszych informacji z książek/artykułów jest genialna.

9. Nie przesadzaj z kawą, redbulami i innymi świństwami.

coffee.jpgKawa wypłukuje z organizmu magnez, który jest jednym z niezbędnych elementów przekazywania sygnałów w komórkach nerwowych. A bez neuronów z sesją ani rusz… I niestety taki pyszny magnez w tabletkach musujących raczej niedoborów nie uzupełni – jest słabo przyswajalny. Jak go uzupełniać? Najlepiej jedząc potrawy z soi, kasze gryczane, warzywa i owoc. Jeśli niedobór jest duży można sięgnąć po suplementy; najlepsze są chelatowe połączenia magnezu z aminokwasami np. z kwasem asparginowym, który w połączeniu z cząsteczkami wody tworzy kompleks magnezu dobrze przyswajalny przez organizm ludzki (więcej o tym pierwiastku).

A co do napojów energetyzujących, słyszałam ostatnio, że wypicie 1-2 owszem pobudza, ale większa dawka drastycznie pogarsza refleks i koncentrację. Spać nie będziesz, ale raczej niewiele się nauczysz.

Jeśli chce ci się spać, naucz się tzw. power naps, czyli krótkich (ok. 20 min.) drzemek, co do których dowiedziono, że mają niesamowicie regenerujące właściwości. Więcej można poczytać np. tutaj. Od siebie dodam, że u mnie to nie działa – nie potrafię wstać po 20 minutach, kiedy dopiero się rozpędzam ze spaniem 🙂

10. Przed egzaminem wyśpij się.

Lepiej się wyspać niż iść na egzamin półprzytomnym. Sen nie tylko regeneruje, ale także utrwala połączenia neuronalne. Zarwanie nocy może się skończyć tym, że nie będziesz w stanie wydobyć z pamięci tego, czego się uczyłeś. Wyspanie się kosztem kawałka materiału da ci do ręki chociaż jakiś kawałek wiedzy.