Odkąd zaczęłam studia psychologiczne, aż do dziś, dość często spotykam się z przeróżnymi stereotypami dotyczącymi psychologów. Czasem wychodzą z tego śmieszne sytuacje, szczególnie na gruncie towarzyskim, ale czasem nie chce mi się za bardzo śmiać, tylko ręce trochę opadają.
Przedstawiam więc najpopularniejsze przekonania na temat psychologów i jak one wyglądają od “drugiej strony”.

Mit nr 1: Psycholog analizuje wszystkich wkoło.

Nieprawda. Aczkolwiek, znam takich, którym zdarza się analizowanie prawie wszystkich wkoło…a tak zupełnie serio, to psycholog to zazwyczaj zwykły człowiek, który ma swoje życie, swoje sprawy i nie ma ani siły ani czasu na analizowanie zachowania czy problemów wszystkich wkoło. Z drugiej strony obserwowanie ludzi staje się dość silnym nawykiem. Czy lekarz chodzi i zagląda wszystkim do gardeł, będąc poza gabinetem? Czy górnik chodzi z kilofem i rozkopuje co się da?
Z trzeciej strony, z doświadczenia wiem, że jeśli psychologowie przyjaźnią się między sobą, jest duże prawdopodobieństwo, że będą się nawzajem “analizować”, najczęściej używając przy tym sformułowań niezrozumiałych dla reszty świata. Jest to w miarę normalne. Na to liczę 😉
I jeszcze jedna ważna sprawa – nie każdy psycholog jest terapeutą! Są psychologowie, którzy nawet nie potrafią “analizować” 🙂

Mit nr 2: Psycholog potrafi odczytać czyjeś problemy po 5 minutach rozmowy.

Prawda.
Żartowałam, oczywiście 🙂
A jeśli jakiś psycholog po 5 minutach rozmowy mówi “Wiem, jaki masz problem”, to najzwyczajniej ściemnia albo kieruje się stereotypami (tak, psychologom też to się zdarza…). 🙂
Aczkolwiek, dobry psycholog jest najczęściej spostrzegawczy i często potrafi dostrzec to, czego inni nie widzą. Wróżką najczęściej jednak nie jest…

Mit nr 3: Psycholog nie marzy o niczym innym, jak rozgryzać problemy ludzi, których spotyka na imprezach.

Nieprawda. Psycholog na imprezie marzy o dobrym drinku i może jakimś ciekawym podrywie 😉
A zdziwilibyście się jak często słyszałam na imprezach, po tym jak już wyszło na jaw co studiuję, albo co skończyłam: “Och, to powiedz mi coś o mnie” albo “Ojej, to ty zaraz mnie rozgryziesz”. Give me a break.

Mit nr 4: Psycholog poszedł na studia, po to by poradzić sobie ze swoimi problemami.

Pół-prawda. O ile coś takiego istnieje 😉
Będąc na studiach bardzo mnie oburzała taka opinia. Miałam idealistyczne wyobrażenie, że wszyscy poszli na psychologię, ponieważ chcą pomagać innym. Z czasem stwierdzam, że motyw pomocy samemu sobie jest dość powszechny, tylko jedni zdają sobie z niego sprawę, a inni nie. I jeśli taka osoba pomoże sobie, rozwiąże swoje problemy, czy zacznie się rozwijać dzięki tym studiom, to fantastycznie. Może studiując coś innego nie miałaby takiej możliwości. Gorzej, jeśli tego nie robi, a i tak zaczyna pracować z innymi. Na szczęście w większości szkół terapeutycznych (nie można być terapeutą z “gołym” dyplomem uniwersyteckim) bezwzględnie wymaga się od terapeuty terapii własnej.

Mit nr 5: Psycholog nie jest szczery, prowadzi rozmowę tak, by wybadać rozmówcę.

Z tym właściwie ciężko mi dyskutować. Są ludzie, którzy nie są szczerzy w rozmowach. Są tacy, którzy są szczerzy. Niewiele ma to wspólnego z ich zawodem. I jeśli rozmówca nie jest klientem w gabinecie, to po co mu “badanie”?
Z drugiej strony, psycholog powinien posiadać zdolność umiejętnego prowadzenia rozmowy, tak by klient był zrelaksowany i czuł się bezpiecznie mówiąc o sobie. I może się zdarzyć, że skorzysta z tej umiejętności w trakcie “cywilnej” rozmowy, a rozmówca poczuje się dobrze i zacznie o sobie opowiadać. Z brakiem szczerości ma to niewiele wspólnego, chyba, że dany psycholog jest wstrętnym manipulatorem – ale do tego nie potrzeba być psychologiem…

Mit nr 6: Psycholog nie potrafi pomóc swojej rodzinie.

Bo nie powinien próbować.
Część mojej rodziny to lekarze. I już dawno temu usłyszałam, że lekarz nie powinien leczyć swojej rodziny, bo po pierwsze może nie podejmować decyzji w racjonalny sposób, a po drugie rodzina nie będzie się słuchać jego zaleceń. Myślę, że podobnie bywa z psychologami. Oczywiście bez przesady w żadną stronę, to, że ktoś jest psychologiem, powinno mu pomóc na przykład przeprowadzać trudne rozmowy. Może też dać jakąś radę, powinien dawać wsparcie, ewentualnie polecić znajomego specjalistę. Ale nie powinien terapeutyzować rodziny, szczególnie jeśli relacje są trudne, a on sam jest w nie uwikłany. Jeśli to jego rodzina, to na pewno jest.

Mit nr 7: Psycholog nie potrafi zbudować dobrego związku.

Niektórzy potrafią. Inni nie.
Niektórzy są psychologami. Inni nie.
To, że się wiele wie i potrafi pomagać innym, wcale nie oznacza, że się potrafi stosować tę wiedzę we własnym życiu. Za to obowiązkiem psychologa (moim zdaniem) jest rozwijać się i dążyć do jak największej świadomości tego, co się z nim samym dzieje. Niestety czasem szewc bez butów chodzi, a psycholog ma poplątane relacje. W końcu też jest człowiekiem.

Mit nr 8: Psycholog jest niebezpieczny, bo potrafi manipulować innymi.

Owszem, uczyliśmy się o technikach manipulacji na studiach. Owszem, można je wykorzystać przeciwko innym ludziom. Jednak wiedzę tę może posiąść praktycznie każdy, na dowolnym kursie wywierania wpływu na ludzi, technik sprzedaży, itp. Wszystko jest kwestią etyki. I tak, zdarzają się nieetyczni psychologowie, tak jak zdarzają się nieetyczni lekarze, prawnicy i policjanci. Mimo wszystko, są oni w znacznej mniejszości i bycie psychologiem nie równa się byciu dobrym manipulatorem. Do tego trzeba pewnych zdolności, których nie posiada każdy 😉

Mit nr 9: Psycholog sprawi, że moje problemy znikną, a ja będę szczęśliwy.

To optymistyczne, ale równie niebezpieczne jak negatywne stereotypy. Przyjaciel opowiadał mi, że miał takie przekonanie – pójdę do psychologa i stanę się szczęśliwy. Iluzja prysnęła po pierwszej wizycie u terapeuty. Psycholog ma za zadanie pomagać rozwiązywać problemy, wskazywać drogę, wspierać, ale większość roboty musi odwalić klient. To Ty jesteś odpowiedzialny za swoje szczęście. Zrzucanie tej odpowiedzialności na psychologa na niewiele się zda. Stąd pewnie biorą się historie w rodzaju “Byłam u X terapeutów i żaden mi nie pomógł” i wnioski, że psychologowie są np. głupi. Najważniejsze pytanie to – czy TY chcesz SOBIE pomóc i czy podejmiesz się pracy nad sobą. Jeśli tak, to już połowa sukcesu. A psycholog może Ci w tym pomóc.

Mit nr 10: Jest bardzo mało bardzo dobrych psychologów.

Jedną z pierwszych rzeczy, jakich naucza się na psychologii, jest że bardzo wiele zjawisk psychologicznych ma tzw. rozkład normalny. Pomijając komplikacje statystyczne, w praktyce wygląda to tak, że elementów najgorszych jest niewiele, bardzo wiele średniaków i znów mało najlepszych. Podobnie ma się z psychologami. Totalnych partaczy jest dość mało, najwięcej jest przeciętniaków, a wybitnych tylko trochę. Ale przecież tak jest też z lekarzami, ogrodnikami, pisarzami i muzykami.
Ale przecież dobry rzemieślnik też potrafi wykonywać swój zawód i osiągać sukcesy. Nie każdy dobry terapeuta musi od razu publikować poczytne książki i osiągać spektakularne medialne sukcesy, aby pomagać ludziom, którzy do niego przychodzą. Należy też pamiętać, że terapeuta i klient muszą się dobrze dobrać i nie ma nic złego w poszukiwaniu kogoś odpowiedniego dla siebie.

Znacie jeszcze jakieś stereotypy dotyczące psychologów? Jakie są wasze doświadczenia?

  1. Hm, za taki główny stereotyp uważałem twierdzenie, że ludzie się zapisują na psychologię by poradzić sobie z własnymi problemami (a na socjologię, jak mają problem z innymi :P).

    Denerwuje mnie to, że gdy ludziom mówię, że studiuję psychologię, od razu mają przed oczyma kozetkę i uważne słuchanie :> Ale ten obraz, rodem z “depresji gangstera”, raczej będzie naszym prototypem przez długi czas :>

    To jest tak, że nieraz ludzie niewykształceni w tym kierunku, intuicyjnie są lepszymi psychologami niźli ci po doktoratach. Tak jak w każdym zawodzie wymagającym pracy umysłowej – tutaj ważna jest gibkość myślenia i nie można sobie pozwolić na jakieś zatwardziałe stereotypy :>

    Ale fajną rzeczą jest to, że studiowanie psychologii jest sprawą dla innych bardzo interesującą – reakcje znajomych na wiadomość o studiowaniu przeze mnie tego kierunku są zawsze pozytywne. Zazwyczaj padają słowa “tak? psychologia musi być ciekawa…” 😉 I jest 😉

    1. Tylko z jedną rzeczą nie mogę się zgodzić: “To jest tak, że nieraz ludzie niewykształceni w tym kierunku, intuicyjnie są lepszymi psychologami niźli ci po doktoratach” – domyślam się, że był to skrót myślowy, nie mniej jednak warto zauważyć, że psychologia, to przede wszystkim NAUKA. Często bywa tak, że realna wiedza nie idzie w parze ze stopniem naukowym – to prawda, ale moim zdaniem twierdzenie, że ludzie niewykształceni w kierunku psychologii mogą być dobrymi psychologami jest mocno ryzykowne i przede wszystkim nieprawdziwe. Idąc w tym kierunku wracamy do postrzegania psychologa jako nie tego, który zna podstawy teoretyczne, mechanizmy zachowania i myślenia i na tej podstawie wyciąga wnioski, ale do tego, który po 5-minutowej rozmowie na imprezie wie o tobie wszystko i zaraz cię zmanipuluje jak tylko będzie chciał. Powtarzając, rozumiem użycie skrótu myślowego, ale koniecznie trzeba podkreślić naukowość psychologii, bo jej podstawą jest i zawsze będzie wiedza. To co człowiek z nią zrobi, zależy już od człowieka i często też jego predyspozycji. Zgodzisz się?
      Pozdrawiam serdecznie,
      Margo

      P.S. Jak się pewnie można domyślić po napisanej treści, jestem psychologiem 😉

      1. Tak, to był skrót myślowy. Też uważam, że naukowa część psychologii jest istotna, jednak nie jestem za tym, by naukowość psychologii czcić jako idola, co się czasem zdarza. Naukowośc psychologii też ma swoje wady, teorie często nie przystają do rzeczywistości, a ludzkie funkcjonowanie często wymyka się szkiełku lub jest przez nie bardzo spłycane. Warto o tym też pamiętać. Pisząc to co pisałam, miałam na myśli raczej tzw “metaumiejętności” (pojęcie wykrozystywane w psychologii procesu, które wydaje mi się bardzo użyteczne), czyli sposób podejścia do drugiego człowieka, nastawienie, postawę. Lata studiów niestety tego nie gwarantują, bo to nie jest związane z twardą wiedzą samą w sobie. A psychologia jest tak pojemnym workiem, bo jest tam i nauka (znam świetnych naukowców fatalnych w kontaktach międzyludzkich) i przeróżna praktyka. Oczywiście, jestem też za tym, by zgłębiać wiedzę i stosować ją (ale też z uważnością, ile to teorii zostało obalonych czy podważonych po latach uznawania za prawdziwe? ile badań zostało podważonych kolejnymi?), znajomość pewnych mechanizmów jest też niezbędna w pracy psychologa/terapeuty.

  2. Fajny temat, myślałam o tym ostatnio, ponieważ zaczęłam się interesować głębiej psychologią… :)Mam następujące przekonania dotyczące psychologów (nie znam ich zbyt wielu więc opieram je tylko na moich wyobrażeniach i zdaję sobie sprawę, że mogę się mylić ale pytałaś… :)):
    – faktycznie wyobrażam sobie, że psycholog/terapeuta może mieć takie “zboczenie zawodowe”, polegające na analizowaniu rozmówcy, a przynajmniej inaczej go odbiera, pełniej, niż osoba nie zaznajomiona z tematem. Wynika to wg mnie z tego, że ma większą wiedzę “w tym temacie”. Tak jak ja – jako architekt – inaczej patrzę na budynek, czy projekt, niż laik w tej dziedzinie (a czasem szkoda, bo traci się to pierwotne, nie skrzywione, spojrzenie).
    – często obawiam się manipulacji ze strony osoby znającej się na psychologii, to przekonanie wynika pewnie z mojej nieznajomości tajników tej dziedziny i z wyobrażeń: “jakich czarów mogą Was oni tam nauczyć i co możecie wykorzystać, jeśli tylko zechcecie, żeby zbić mnie z tropu” ;)ale powoli to przekonanie upada 🙂
    – i jeszcze jedno – jestem osobą otwartą i dość rozmowną, jednak w prywatnych rozmowach właśnie z psychologami automatycznie się kontroluję, kiedy mówię o sobie. Nie chcę, żeby rozmówca odebrał to jako wykorzystywanie jego wiedzy do własnych celów, niejako “na boku”, za darmo. Takie mam usztywnienie wewnętrzne. :)To tyle. Pozdrawiam.

  3. Aha, no i oczywiście to, co napisałaś powyżej, rzuca już inne światło na te moje przekonania, będę musiała je zrewidować. 😉

  4. @Magda: piszesz “faktycznie wyobrażam sobie, że psycholog/terapeuta może mieć takie “zboczenie zawodowe”, polegające na analizowaniu rozmówcy, a przynajmniej inaczej go odbiera, pełniej, niż osoba nie zaznajomiona z tematem.” – tak, myślę, że w każdym zawodzie coś takiego się pojawia. Czasem może to się stać ślepą uliczką, bo zamiast drugiego człowieka psycholog zaczyna widzieć neurozy, traumy i mechanizmy obronne. A, że inaczej odbieramy ludzi…chyba tak. Choć jak napisał Teloch, jest wielu nie-psychologów, którzy mają niesamowite zdolności rozumienia drugiego człowieka…

  5. To może jeszcze napiszę o moim doświadczeniu z psychologiem: Poszłam kilka lat temu pierwszy raz w życiu do psychologa, zupełnie przypadkowo znalezionego w internecie. Mężczyzna, około 50 letni. I chyba miałam dużo szczęścia, bo stało się właśnie tak, że od razu poczułam coś wspólnego z tym człowiekiem, jakąś więź, dobrą energię. Byłam u niego tylko kilka razy, prawie nic nie mówił (wtedy mi się wydawało, ze ja opowiem troszkę o sobie, a psycholog na tej podstawie nakreśli dokładny przekrój mojej osoby, da receptę: “co dalej mam robić” 😉 ). A on powiedział chyba w sumie ze cztery zdania, które pamiętam do dziś. Zresztą – nie wiem jak to się stało – ale kiedy tak u niego mówiłam o sobie, a on PRAWIE tylko słuchał, to wiele rzeczy sobie uświadomiłam… Poza tym, nie starał się sprawiać wrażenia ani mądrzejszego ani wszechwiedzącego w tej dziedzinie – wręcz przeciwnie, czułam się z nim, jak z dobrym kumplem. Teraz mam z nim kontakt na trochę innym, warsztatowym polu.

  6. “Psycholog potrafi namieszać w głowie, jest niebezpieczny”
    dokładnie takie zdanie, cytat słowo w słowo usłyszałam niedawno.

    Zapytałam wtedy przekornie co takiego cennego ma ta osoba w głowie co boi się zmienić 😉
    i jeśli się boi, to może znaczyć że nie jest tego słuszności tak do końca pewny… ;)?

  7. Na mnie ostatnio obraziła się znajoma, której zasugerowałam, że może by się wybrała do psychologa…
    Usłyszałam gniewne: “Mnie psycholog nie jest potrzebny!”
    …widać wciąż panuje stereotyp: “potrzebuję psychologa, to znaczy, ze coś ze mną nie tak psychicznie, że jestem słaby i nie daję sobie rady, że jestem nienormalny”
    jednocześnie znam takich, którzy uważają za chodzenie do psychologa za “modne, takie amerykańskie, takie nowobogackie”.

    “Psycholog potrafi namieszać w głowie, jest niebezpieczny”
    To znów mi się kojarzy z moją obawą własną – zły psycholog może coś wmówić słabemu człowiekowi, który idzie do niego, jako do autorytetu, do Boga. I potem traktuje jego słowa, jako jedyną słuszną prawdę. A do psychologa często przychodzą słabi i niepewni ludzie…

  8. Ostatnio rozmawiając z bliskimi ludźmi widzę wśród nich chęć pomocy sobie, również poprzez terapię. Ponieważ wiedzą, że na coś takiego uczęszczałem to pytają się mnie o zdanie. A ja niewiele mogę powiedzieć ponad to, że to ekstremalny wysiłek. Żyje mi się lepiej, znacznie lepiej, ale czasem wolałbym nie wiedzieć tego wszystkiego co wiem o sobie i innych… Nie mówiąc o tym, jakie światełka zapalają mi się we wnętrzu, kiedy widzę jakiekolwiek przejawy emocjonalnej manipulacji. Od niektórych po prostu, naturalnie stronie, bo nie zamierzam być poddawany świadomym, czy nie zabiegom psychotechnicznym, na które jestem teraz uczulony.
    Jak to jest z tą terapią? Czy ona jest dla wszystkich? Bo wszyscy mamy zranienia… Jakiemu procentowi ona pomaga? W większości przypadków to kosztowna i długotrwała sprawa. Czy “gra warta świeczki”? Wreszcie, co z argumentem starszych, że kiedyś tych terapii nie było i ludzie żyli i też potrafili być szczęśliwi;-)? Uczciwie mówiąc to nie wyobrażam sobie ciągnięcia życia “z przed” terapii, ale na litość B…(jeśli jego litość istnieje) nie wiem co mówić 5tej osobie w ciągu ostatnich miesięcy, która pyta się czy warto…

  9. Myślę, że człowiek inteligentny nie powinien mieć takich stereotypów wobec studentów psychologii czy już psychologów. Ludzie wierzący w nie pojmują chyba studia psychologiczne jako rodzaj tajnej, magicznej nauki, która da im moc sterowania innymi i posiadania wiedzy o nich. Przejaw ciemnoty umysłowej. Co do technik manipulacyjnych i zagrożeniu wobec rozmówcy – znajomość technik to nie wszystko, trzeba umieć je wykorzystać. Politycy robią to o wiele lepiej. Każdy na co dzień się nimi posługuje nawet nie wiedząc. Natomiast powód studiowania jako problemu – a czy chęć studiowania historii, dzięki której poznam ją lepiej i będę mógł ją wykorzystać w tworzeniu swojego światopoglądu jest zły? Trzeba skończyć z tymi nieprawdziwymi opiniami, w które czasem wierzą studenci psychologii i starają się im sprostać. Pozdrawiam.

  10. “Jak to jest z tą terapią? Czy ona jest dla wszystkich? Bo wszyscy mamy zranienia… Jakiemu procentowi ona pomaga?”

    Jonasz – sam napisałeś, że nie wyobrażasz sobie życia sprzed terapii… Więc chyba dla Ciebie było warto. A inni? Każdy musi sam zadecydować, czy terapia to jest teraz droga dla niego. Skoro Twoi bliscy chcą pomóc sobie, jak piszesz, to na pewno znajdą odpowiedni sposób.

    Wg mnie na pewno warto spróbować 🙂 mimo, że to “ekstremalny wysiłek”. Bez wysiłku nie ma efektu. A taki nierozwiązany problem i tak dokucza. Nawet jeśli pozornie o nim nie wiesz.

  11. Witam
    W moim przypadku studiowanie psychoterapii oraz psychologii przyniosło same korzyści interpersonalne 🙂 , przez swoje całe życie nazbierało mi się dziwnych(toksycznych znajomości) od których nie mogłem się uwolnić (brak asertywności) , a które to znajomości pochłaniały bardzo dużo mojej energii. I stała się bardzo fajna rzecz w momencie kiedy te osoby dowiedziały się, że studiuję psychoterapię i psychologię momentalnie zniknęły z mojego życia :-), wyparowały 🙂 , a co do stereotypów to jedna właśnie taka toksyczna znajomość skończyła się mniej więcej takimi słowami ” tobie się wydaje teraz ,że jak studiujesz te bzdety to wiesz co ja myślę i co zrobię, albo co mam zamiar zrobić !!!” i żeby pozbyć się tej znajomości odpowiedziałem “no” hahahahhahahahahahaha i chyba ta osoba faktycznie się przestraszyła ,że mogę wykryć jakieś intencje hahahahhahaahha ,a znajomości/ludzie fajni i “wporzo” zostali i nie przeszkadza im co robię/studiuję ,a nawet interesują się tym trochę :-).
    Pozdrawiam

  12. kilka miesiecy temu poszlam do psychologa pierwszy raz i do tej pory nie moge uwierzyc co sie dowiedzialam, wedlug tego pana nie ma nic zlego w piciu alkoholu kazdego dnia jesli pomaga czuc sie dobrze!!! i przez caly czas ja musialam mowic nawet jesli juz wszystko powiedzialam a na koniec zadal jakies dziwne pytanie wogole nie w temacie jakbym mowila jak lubie koty przez 20 minut a na koniec dodala ze w sumie jak nie kot to moze krolik (oczywiscie nie mowilam o tym ale podaje przyklad zeby lepiej to opisac ;p ) a on sie mnie pyta to czemu chcesz miec krolika? czemu lubisz wlasnie to zwierze!!! po dwoch spotkaniach powiedzialam nigdy wiecej!!!!!

    1. Daria, niestety jak w każdej dziedzinie zdarzają się lepsi i gorsi. W przypadku psychoterapeutów powinno być więcej lepszych niż gorszych, jest to jednak kwestia sporna. Tak czy inaczej, to, że jeden psycholog Ci nie odpowiadał nie znaczy, że wszyscy tacy są. Tak jak jeden zły nauczyciel, prawnik, lekarz czy ekonomista nie oznacza, że wszyscy są partaczami. Warto przed wybraniem terapeuty zapoznać się ogólnie na czym polega jego szkoła terapii, żeby znaleźć sposób pracy, jaki nam odpowiada.

    2. To tak jak w tym dowcipie: 40-letni moczący się mężczyzna po terapii u psychologa:- wiesz co nadal się moczę, ale teraz jestem z tego dumny:D

  13. W piciu alkoholu nie ma nic złego. 😉 Złe jest wtedy kiedy wyrządza więcej szkód niż pożytku i mimo to nie potrafisz się z nim rozstać, albo właściwie to Twoje zachowanie jest niewłaściwe. A co do królików. Dobry psycholog powinien wiedzieć dlaczego właśnie lubisz te zwierzęta. Ja np. lubię pająki, koty (tygrys, pantera…), węże i wilki. 🙂 Z upodobaniami wiążą się pewne cechy charakteru. Jedna osoba może mieć obsesję na punkcie różu. Różowy to duży optymizm, radość, sympatyczność. Typem dziewczyn noszących różowy( w dużych dawkach) są rozrywkowe ekstrawertyczki. Czerwony preferują kobiety namiętne, pewne siebie, seksowne, energiczne kobiety. Jest to też kolor agresji. Nieźle pasuje sportowcom… Itp., itd.

    1. @kirsty16: dobry psycholog będzie wiedział jak sprawić, byście oboje dotarli do tego dlaczego lubisz takie a nie inne zwierzęta, czy kolory. Pewne rzeczy są uniwersalne, ale nie warto poprzestawac na uniwersalnych wyjaśnieniach, bo każdy z nas niesie też swoje indywidualne symbole czy informacje.

  14. P.S. Szkoda, że nie ma opcji edycji wypowiedzi. Byłam pewna, że napisałam poprawnie, atu dwa razy “kobieta”^^ 🙁

  15. Moja znajoma po psychologii jest mało spostrzegawcza, nie zauważyła, że Kolega x podrywa koleżanke y i głupio sie pytała czemu y go unika a ja np. zauwazyłam że próbował dziewczynę zmanipulować tamta sie nie dała bo tez to zauwazyła a x zaczal sie mścic na y, a nasza kolezanka psycholożka nie wiedziała o co chodzi y, że go unika.
    Kolezanka psycholozka nigdy nie powie wprost, że chce wykorzystac kogos do czegoś ale bedzie udawała ze tak naprawde to ona oferuje pomoc, tylko że ona oferuje cos czego ktos nie potrzebuje ale ona mu to wciśnie w zamian liczy na rewanż i w ten sposób uzyska to co chciala i zakamufluje swoją nieumiejętnosc lub niemoc.To jest chyba ta manipulacja.
    I jest przekonana, że ona wie najlepiej. Miałam taka sytuacje,że spotkałam dwie grupy narodowości i wbrew stereotypom – jedni kulturalni bardzo a druga grupa zdewastowała teren a według stereotypu to tacy uśmiechnięci rozluźnieni i otwarci i mówiłam jej o tym że mam wielu przyjaciół własnie z narodu tego który okazal sie w tej sytuacji kulturalny wbrew stereotypom a tak sie mi zawsze układało że z tej grupy drugiej spotykałam ludzi mało sympatycznych, ona na to że myle sie że oni nie sa mili ani kulturalni bo tak mówia ankiety czy jakies sondy i koniec.
    Nie lubie psycholożek. Zauwazyłam, ze ona neguje gdy ktos jej mówi że spotkała go krzywda, np. zostal źle potraktowany to ona to odsuwa i daje do zrozumienia ze ci sie wydaje a nawet jeszcze nie zapoznala sie z sytuacja, ona chyba uwaza że problem jest w kims bo został np. okrzyczany a nie w krzyczacym.

    1. mam pytanie: znasz wszystkich psychologów; czy przez to że masz złe relacje z koleżanką psycholożka nie lubisz całej grupy zawodowej :); a tak w ogóle, to bardzo chaotycznie to opisane; dowód na spory problem emocjonalny; spróbuj poszukać pomocy; pozdrawiam;

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share