Ostatnio zajmuje mnie kwestia lęku i odwagi przekraczania go (co ciekawe, Joseph, autor jednego z moich ulubionych blogów, też o tym napisał).
Lęk pojawia się gdy wybiegamy myślami w przyszłość lub przeszłość. Zaobserwowałam u siebie taki mechanizm: przypominam sobie coś nieprzyjemnego z przeszłości i wyobrażam sobie, że może się to powtórzyć w przyszłości. Zauważcie, że chwila bieżąca nie ma tu żadnego związku z moim samopoczuciem. No właśnie! Gdyby być tylko w chwili obecnej, lęk nie miałby się czym “karmić” – spokój ducha gwarantowany.

Oczywiście łatwo o tym mówić, trudniej wykonać, ale mi sama świadomość tego mechanizmu pomogła się odprężyć. To trochę jak ze strasznymi filmami w kinie – trzyma w napięciu, a ty boisz się, ale gdy na chwilę przypomnisz sobie, że siedzisz w kinie i nic ci nie grozi, emocje opadają. Podobnie jest w naszym życiu. Lęk wywołuje w nas film projektowany przez nasz umysł. Jeśli na chwilę spojrzysz na to z dystansu, okaże się, że te filmy są tak absurdalne, że raczej wywołują uśmiech niż strach. Ale póki traktujemy je jak rzeczywistość, odczuwamy lęk…

Tak naprawdę, momenty w których pojawia się lęk, są wspaniałymi lekcjami do przejścia. Możemy nie dać rady i wycofać się z danej sytuacji, ale czasem po prostu nie ma wyjścia.

Ja mój lęk rozpoznaję po specyficznym odczuciu w brzuchu, na wysokości splotu słonecznego. Wyrobiłam już sobie odruch, dzięki któremu jak tylko pojawi się to odczucie, a ja je zauważę (czasem niestety nawet nie zdajemy sobie sprawy ze swojego lęku), biorę głęboki oddech, a najlepiej kilka. To pomaga odrobinę się rozluźnić. A potem zadaję sobie dwa pytania: “Czego tak naprawdę się boję?” i “Na ile realne jest, że to czego się boję, naprawdę się wydarzy?” Najczęściej jest to coś mało realnego. Jeśli jednak jest inaczej, pomaga jeszcze jedno: “Co może mi się stać jeśli to się wydarzy? Co może się stać najgorszego?”. W większości sytuacji, to ostatecznie pomaga przynajmniej osłabić lęk i dodać odwagi do działania. Najczęściej te “najgorsze” scenariusze bo bliższym przyjrzeniu się, okazują się nie takie straszne, jak się nam początkowo wydawało.

Lęk jest ważną informacją dla nas i nie chodzi o to, by pozbywać się go za wszelką cenę, a już na pewno nie by go zagłuszać. Warto mu się przyglądać, bo możemy się dowiedzieć bardzo wiele o sobie i o tym, co powinniśmy jeszcze zmienić. Poza tym, jak już chyba napisałam, przyjrzenie się swojemu lękowi osłabia jego paraliżujący wpływ i pozwala mimo wszystko podjąć jakieś działanie.

I na koniec jeszcze taka mała refleksja, która właśnie mnie naszła – odwaga to nie brak lęku. Odwaga, to podejmowanie działania mimo odczuwanego lęku, to potraktowanie go jak przyjaciela, nie jak wroga. Odwaga to pójście za tym, co nam podpowiada serce, a nie umysł.

Czego sobie i Wam życzę 🙂

  1. No i znów temat bliski mi. Kiedy rozstałam się z moją partnerką, zaczęły mnie męczyć ataki lęku. Oprócz tego, że po prostu strasznie się bałam, odczuwałam również fizyczne bóle mięśni, ścisk szczęki itd. Bałam się tak bardzo, że nie mogłam zostawać sama w domu. W pierwszej chwili skapitulowałam i nie wiedziałam, co robić dalej. Leżałam i się trzęsłam. Ale potem zaczęłam powoli “oswajać” ten lęk, przyglądać mu się, starać zrozumieć, a nawet polubić. Bo organizm daje nam bardzo dobre wskazówki. Wystarczy go słuchać. I tak właśnie kryzysowa sytacja w życiu, pokazała mi (poprzez lęk), nad czym powinnam pracować, co próbować zmienić. Wszystko jest po coś.

  2. Zgadzam sie, ze nieodczuwanie lęku nie jest odwagą a że jest nią działanie pomimo lęku. Według mnie odwaga to nic innego jak przestrzeń w człowieku otwarta na istnienie lęku. Ale nie zgodzę się z Magdą, że lęk pokazuje nam co trzeba zmienić a wszystko jest “po coś” – czyli niby wszystko ma być użyteczne. Można patrzeć tak na wszystko co cię spotyka ale niekoniecznie trzeba. No bo czy śmiech musi być pożyteczny? Traktowanie lęku jako “przyjaciela”, tej części siebie którą “trzeba pokochać” jest próbą zmiany sytuacji ponieważ czujesz się w niej źle. A lęk po prostu jest.Tak jak każde uczucie. To my nadajemy mu znaczenie osądzając go. Jeżeli przyjmiesz go bez osądzania, analizowania, próby zmieniania czy też chęci “przepracowania” a po prostu będziesz z nim dając mu całkowicie swoją uwagę – rozpuści się tak samo jak każda emocja z gatunku tzw.”pozytywnych”. Przemijanie jest po prostu naturą emocji a to co każe nam je “przepracowywać”, pozbywać się ich w mniej lub bardziej duchowy sposób to po prostu brak akceptacji na istnienie lęku w nas, opór będący najczęściej kolejnym lękiem np. przed odczuwaniem lęku.
    bycie nie ma nic wspólnego ze zmienianiem, przepracowywaniem. To po prostu świadoma obecność z tym co w tej chwili jest w Tobie – nawet jeżeli to lęk.Tak myślę.

  3. Sławku, chodziło mi bardziej o to, że teaktowanie lęku jako “przyjaciela” pozwala właśnie zaniechać z nim walki, pozwolić mu trwać. Ja nie chcę zmienić tej sytuacji (lęku), a raczej pozwalam jej samoczynnie się zmieniać właśnie poprzez zgodę na to, by trwała, by minęła… Jednocześnie ten czas trwania tego lęku, pozwala na jego analizę, na uświadomienie sobie jego przyczyn, co powoduje zmiany we mnie. Nie widzę tu walki, zmieniania czegoś na siłę. Ale jeśli nieświadomie przeżyję ten lęk, on również może minąć (jeśli sytuacja się zmieni) ale powróci znów kiedyś.

  4. no fajnie piszesz,w dużej części zgadzam sie Magda. Również z tym że jeżeli nieświadomie przeżyjesz lęk to on wróci, uznając, że sytuacja jest podobna do już kiedyś mu znanej. Jesteś na bardzo dobrej drodze, zauważ tylko, że analizowanie jest próbą racjonalizowania tego co się w Tobie dzieje, jest wejściem w umysł. Każde wejście w umysł jest wyjściem z uczuć, powrotem do strefy komfortu. Po prostu analizowanie jest przyjemniejsze od bycia z lękiem, tu i teraz. Analizowanie to jedna z kilku sztuczek umysłu po to , żeby poczuć się “lepiej” czyli nie czuć swoich emocji. Ja wiem to z integracji oddechem która podaje analizowanie jaką jedną z pięciu najbardziej typowych przeszkód w byciu z uczuciami. Z chwilą kiedy się z nimi tylko jest, przeżywając je – intuicja często sama podpowiada zrozumienie jak powstała emocja, wgląd pojawia się samoistnie.A poza tym, informacja typu skąd, po co i dlaczego – to wszystko są pytania umysłu który za wszelką cenę pragnie kontrolować sytuację i nie umie żyć (przyznaję się – ja też nie umiem 🙂 ze zwykłym “nie wiem”. Powodzenia we wchodzeniu w lęk 😉 – z odwagą…. 🙂

  5. Dziękuję, wezmę sobie do serca Twoje przemyślenia, bo rzeczywiście nie zastanawiałam się nad różnicą pomiędzy rozumową analizą, a intuicyjnym byciem z lękiem oraz, że faktycznie, czasem można by się zgodzić na “nie wiem ale czuję” 🙂 Pozdrawiam!

  6. Podobają mi się takie dyskusje, a Ty Sławku, jak zawsze dajesz mi do myślenia 🙂
    Rozumiem Twoje podejście, wchodzenie w emocje, bycie w nich i rozpuszczanie ich, ok, totalna akceptacja tego co jest.
    Ale jakoś nie mogę puścić (i bardzo możliwe, że tkwię w jakimś błędzie) tego, że lęk jest zawsze wywołany przez coś. Emocje pojawiają się w wyniku naszych (bardziej lub mniej świadomych) ocen, a nie na odwrót. W związku z czym poznanie tej przyczyny chyba służy rozwojowi…i nie chodzi tu o sam fakt dyskomfortu spowodowanego odczuwaniem lęku, ale też o to, że lęk powoduje, że działamy w jakiś sposób, który niekoniecznie nam służy.
    Może trochę zamotałam, ale nie jest to jeszcze dla mnie takie jasne, po przeczytaniu tego, co napisałeś…
    I tak sobie myślę, że tak, mam skłonność do analizowania spraw umysłem i może trzeba się przenieść na poziom wyżej, ale…no nie wiem, może to mój umysł się broni przed brakiem kontroli 🙂
    Dzięki:)

  7. “Co może mi się stać jeśli to się wydarzy? Co może się stać najgorszego?”

    To pomaga?! W ten sposob powiedzialbym ze potegujesz w sobie strach, ze takie straszne rzeczy sie moga zdarzyc.

    Znacznie lepiej jest wybobrazic sobie zupelna bzdure, np. ze jesli to zrobisz to przyleci ufo i zrzuci desant malych czekoladowych batonikow ktore beda mialy 8 par czulek i zaczna strzelac w ludzi dmuchanymi prezerwatywami…

  8. Magda: to juz de Mello pisal, ze nie warto walczyc z tym czego chcesz sie pozbyc, tylko lepiej to zaakceptowac takim jakie jest, a wtedy straci na znaczeniu.

  9. Marcin, ja podobnie jak Asia, często wyobrażam sobie najgorszy scenariusz. Jak go zaakceptuję, zrozumiem i przestanę uznawać za straszny, przestaję się bać po prostu. 🙂 Dobrze jest postawić się w takiej najgorszej sytuacji, zrobic sobie wizualizację tego. Wtedy zmierzenie się z tym sprawia, że nie wydaje się to takie okropne. A to, o czym Ty piszesz, to wg mnie uciekanie troche, chowanie głowy w piasek.
    De Mello – tak, tak 🙂 Pamiętam.

  10. Asiu, może pogadamy o tym przy kawie albo herbacie – będę na początku przyszłego tygodnia w gdańsku.

  11. O lęku i odwadze mogę coś powiedzieć.Wszystkiego sie bałam .Nawet odzywać się do ludzi.Dosłownie.Z czasem zaczęłam to pokonywać i jest coraz to lepiej.Do glosu dochodziła u mnie intuicja,z każdym miesiącem coraz bardziej.W końcu rozumowo sprawdziłam iz jak sie jej słucham to dobrze na tym wychodzę.Nabrałam pewności że rozum się myli a intuicja nie .To trwało jakiś czas ,utwierdzało mnie w przekonaniu coraz to bardziej i bardziej.Ten rok okazał się być dla mnie przełomowy ponieważ musiałam dokonać najważniejszego wyboru w życiu.Musiałam wybrać pomiędzy starym związkiem a nowym.W cześniejjednak dostawałam obrazy z przyszłości w formie migawek.Były to jakby kadry z przyszłości gdzie ja jestem i mój nowy partner.Mogę dodać że wcześniej też miałam prorocze sny.Myślę ze dla mnie ten radykalny krok w przyszłość to akt wielkiej odwagi.Jeszcze pare lat do tyłu niewykonalny ,jak dla mnie,a dziś?Popatrzcie………na mnie.STAWIAM CZOLO SWOIM WSZYSTKIM STACHOM .Posłuchałam również głosu serca co u mnie jest na równi z wewnętrznym głosem.I CO WY NA TO???

  12. Witam 🙂
    Czy przypadkiem nie jest tak, że lęk jest to nic innego jak skutek niezałatwionych spraw ,niedokończonych myśli,nie zamkniętych konfrontacji z innymi ludźmi itp.?.Myślę sobie ,że są to “potwory”, które tworzymy w naszych umysłach.Przyzwyczajanie się do nich może i są dobra metodą , ale one cały czas są z nami i w najmniej oczekiwanym momencie wracają i upominają się o swoją porcję naszej energii.Z czasem oczywiście jak dany “potwór” się pojawi możemy go przywitać, “O to ty witaj ponownie, masz tu swoją porcję mojej energii i daj mi spokój” i na jakiś czas problem z głowy.:-)

    Lęk – to negatywny stan emocjonalny związany z przewidywaniem nadchodzącego z zewnątrz lub pochodzącego z wewnątrz organizmu niebezpieczeństwa, objawiający się jako niepokój, uczucie napięcia, skrępowania, zagrożenia. W odróżnieniu od strachu jest on procesem wewnętrznym, nie związanym z bezpośrednim zagrożeniem lub bólem.

    Jedną z ciekawych metod jest tak zwane zamykanie figur/postaci (Gestalt) w skrócie jest to konfrontacja z obiektem ,który wywołuje lęk.
    Wyobraźmy sobie taką sytuację-leżymy jako dziecko w łóżku w ciemnym pokoju i na zasłonach widzimy ,że za oknem coś się czai jakaś
    dziwna przerażająca postać ,która się rusza/kołysze.Czujemy ,że wypełnia nas strach ,staramy się nie oddychać ,a postać staje się z minuty na minutę coraz bardziej przerażająca i mało tego ona zaczyna coś majstrować przy oknie. Jeżeli schowamy się pod kołdrę przerażeni i sen w końcu nas zmorzy istnieje duże prawdopodobieństwo ,że następna noc będzie podobna ,a nawet gorsza bo już będziemy czekać ,aż przerażająca postać się pojawi.Cały dzień wypełni lęk będziemy czekać przepełnieni lękiem na wieczór,który w końcu nadejdzie.Lecz jeżeli zawołamy matkę lub ojca i pokażemy im tego potwora istnieje duże prawdopodobieństwo ,że matka/ojciec włączą światło w naszym pokoju, odsłonią zasłonę i pokażą nam, że to co wydawało nam się potworem to cień drzewa, które kołysze się na wietrze. I mało tego utulą nas do snu 🙂
    Pozdrawiam

  13. Mam problem (caly czas go mam jeszcze sie z nim uporalem i jak narazie nie wiem jak) co jakis czas mam dusznosci wywolane przez lek.Podejrzewam ze tym lekiem moze byc paniczny strach przed szkolo a raczej przed wystawieniem koncowych lub proponowanych ocen za sukces uwazam fakt ze doszedlem do wniosku ze mojim problemem jest wlasnie fobia szkolna. Nastapila teraz sytuacja taka ze z 2 przedmiotow mialem 1 na koniec i bede mial poprawki nie chce uciekac od tego problemu bo to podziala na krutka mete a problem pozostanie i tak a na koncu sie jeszcze udusze nie umiem przekonac swojego umyslu ani podswiadomosci ani nic co jest zwiazane ze mna o tym ze do poprawki jest jeszxcze miesiac i nie umiem zyc chwila terazniejsza za rok mam mature a przejmuje sie o mature juz od 3 lat jesli ktos zna sie na tym i wie jak mi pomuc to prosze pisac nan moja poczte [email protected] bo jak narazie nie umiem sobie poradzic z tym problemem z gory dziekuje

  14. kocham ludzi bez wzgledu jakimi sa bo ja uwazam ze nie ma zlych ludzi i ze kazdego da sie naprawic i to nei ich wina ze np zabijaja i gwalca oni sa smutni i to jest wina ich rodzicow ktorzy zrobili im wielka krzywde swiadomie lub podswiadomie nie wiedzac jakie beda z tego konsekwencje ze ich bija na przyklad i tak samo tym rodzicom rownierz trzeba pomuc bo za pewne ich rodzice tez ich bili lub znacali sie pzychicznie kocham ludzi

  15. Czasami jest tak że lęk pojawia się nagle i nie jest on związany z żadnym wydażeniem jakie w danym momencie rozgrywa się przed naszymi oczymi a jedynie jest świadectwem tego że ktoś o nas żle myśli lub mówi. Ucisk w ololicach brzucha to reakcja obronna i bardzo dobrze jest rozmasować to miejsce aby rozliżnić mięsnie i ukatywnic czakram który znajduje się w ololicach pępka. Oczywiście lęki dopadają nas poprzez niezalatwione sprawy ktiedy to nagle uświadomimy sobie że czegoś nie zrobiliśmy i oczywiście od razu wyświetla się nam najgorszy scenariusz. Lęk (odpowiednie uczucie) czasami przechwytujemy nieświadomie od innych ludzi których spotykamy na swojej drodze.

  16. Witam mam naimie Karol wypowiadam sie pierwszy raz na tym forum ale man nadzieje ze pomozecie i mnie za akceptujecie.Wczesniej miwealem leki byly naprawde bardzo silne ale tez bardzo zadkie i szybko onich zapominalem. Mialem wesele bliskiej rodzini i pilem praktycznie 4 dni gdy alkochol mnie puszczal wywolal jakis lek(dziwne myslenie nie zadne drgawki itp) wemnie o ktorym na dzien dzisiejszy nie moge zapomniec, akceptuje to jakos w sobie ale nieeraz czuje sie dziwnie zawsze to jakos znosze i nie jest zle. Wypowiedzialem sie na forum bo wracajac do domu poczulem sie zle chcialbym wiedziec czy jest ktos kto sie wyleczyl i jak tego dokonal ma nadzieje ze ktos domnie napisze moj numer to 8133225 zazwyczaj jestem na niewidocznym z gory dzieki zawsze gdy przeczxytam jakies wypowiedzi ludzi jest o niebo lepiej nie wiem dlaczego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share