W pierwszej części artykułu opisałam pokrótce mechanizm powstawania stresu. Poradników na temat radzenia sobie ze stresem jest bez liku, podobnie jak pomysłów dotyczących tego, co można w związku z nim robić. W części drugiej chciałabym się podzielić moimi przemyśleniami na temat konkretnych działań zapobiegających nadmiernemu stresowi.

Jestem w stresie, co robić?

1. Akceptacja – mówi się, że bezsilność i poczucie braku kontroli powodują silny stres. Zaleca się czasem pracę nad zwiększeniem poczucia kontroli i władzy nad sytuacją. Zgadzam się z tym tylko częściowo. Moim zdaniem najlepsze wyjście, to zaakceptowania tego co się dzieje połączone z ufnością, że wszystko ma swój cel i dąży do doskonałości. Nie chodzi mi tu absolutnie o bezsilność czy rezygnację, a raczej o puszczenie napięcia i chęci kontrolowania świata. Jednocześnie można robić swoje i działać jak najlepiej się potrafi. Chodzi tak zwane nie przywiązywanie się do wyniku – podejmuję aktywność, ale akceptuję wszystkie możliwe rozwiązania. Nie jest to łatwe, bo przez całe życie uczymy się osiągać swoje cele za wszelką cenę i godzić się tylko na to, co jest zgodne z naszą własną wizją świata. Mi w zmianie postrzegania tych spraw pomogło wejście na “duchową ścieżkę”, zresztą duchowość jest uznawana za jeden z bardzo dobrych sposobów osłabiania negatywnego wpływu stresu (zajrzyj np. tutaj).

2. Praca z ciałem – umysł wpływa na ciało, ale stan ciała wpływa też na nasze samopoczucie psychiczne. Wszelkiego rodzaju techniki relaksacyjne, medytacje, masaże, gorące kąpiele, uprawianie sportu i wystarczająca ilość snu obniżają poziom napięcia i chronią nas przed negatywnymi efektami stresującego życia. Bo, nie oszukujmy się, całkowicie pozbyć się stresu nie jest czymś prostym do osiągnięcia. Jednak możesz zadbać o jak największy komfort dla swojego organizmu i nauczyć się go słuchać – ciało bardzo szybko reaguje na nadmiar napięcia, najpierw dość subtelnie, ale gdy nie jest wysłuchane, może posunąć się do drastycznych sposobów…Więc nie ważne co konkretnie robisz – joga, tai-chi, qi gong, jogging, pływanie, jazda na rowerze czy długie spacery z psem po lesie, ważne żeby się ruszać. Jeśli nie przepadasz za ruszaniem się, to zafunduj sobie co jakiś czas masaż albo ucz się w kontrolowany sposób relaksować ciało.

3. Praca z przekonaniami i schematami reagowania – organizm bardzo szybko uczy się skutecznego sposobu radzenia sobie z okolicznościami. Jeśli kiedykolwiek zareagowanie napięciem spowodowało na przykład obronę organizmu przed czymś niebezpiecznym, to jest duże prawdopodobieństwo, że kolejny raz zareaguje podobnie. I kolejny, i kolejny. Co ważne, nie będzie miało znaczenia czy niebezpieczeństwo jest realne, czy nie – wystarczy ocena, a nawet samo wyobrażenie (doskonale wiemy, że przypomnienie sobie stresującej sytuacji powoduje natychmiastowe spięcie), że sytuacja jest zagrażająca. Warto jest rozpoznać tego rodzaju schematyczne reakcje i zmienić je na bardziej użyteczne. O pracy z przekonaniami pisałam już nie raz (np. tu).

4. Skupienie się na chwili obecnej – zamiast zastanawiać się co trzeba będzie zrobić, skupiaj się na działaniu w chwili obecnej. Jeśli pojawiają się jakieś problemy, myśl co możesz zrobić teraz, zamiast rozpamiętywać co już się stało lub co będzie “jeśli”. Oczywiście wyciąganie wniosków i uczenie się na błędach oraz robienie planów to ważne sprawy, ale nie warto poświęcać im więcej energii niż to konieczne. Skupiając się na tu i teraz ograniczamy wpływ stresorów związanych z przeszłością i niepewną przyszłością, które tak naprawdę są jedynie iluzją wytworzoną przez nasz umysł. Doświadczyłaś kiedyś przeszłości lub przyszłości? Nie, doświadczasz jedynie chwili obecnej.

5. Relaks i zabawa – nic nie rozładowuje stresu lepiej niż odpoczynek dla ciała i umysłu. Zrób sobie listę fajnych i zabawnych rzeczy (sprawiających frajdę tobie), które możesz robić bez większych przygotowań (i najlepiej określ sobie jakąś górną granicę kosztów), i staraj się realizować te aktywności kilka razy w tygodniu – niezależnie od tego, czy jest on stresujący bardzo czy tylko trochę. Będziesz mieć załatwioną za jednym zamachem profilaktykę i “lekarstwo”. Jedną z pierwszych rzeczy, a których rezygnujemy, gdy sprawy zaczynają się “walić”, to właśnie zabawa. A przecież gdy jesteśmy w radosnym stanie, choć na chwilę, nasz organizm wydziela endorfiny, które są naturalnym wzmacniaczem odporności fizycznej i psychicznej. Dlatego nie warto traktować zabawy jako luksusu, na który można sobie pozwolić dopiero przy nadmiarze wolnego czasu. Wręcz przeciwnie, wpisz w swój kalendarz również radosne aktywności i potraktuj to jako dbanie o własne zdrowie. To jest o wiele przyjemniejsze niż lekarze i pigułki 🙂

Nie jest to na pewno lista wyczerpująca temat, ale pokazuje ona, że tak naprawdę niewiele trzeba by przynajmniej zminimalizować skutki stresu lub mu zapobiegać. Zapraszam Was do podzielenia się swoimi sposobami w komentarzach 🙂

  1. Ja ostatnio musiałam zafundować sobie terapię antystersową i antydpepresyjną – to trochę za mocne słowo, bo chora nie byłam i nie jestem ale mój nastrój był bardzo zbliżony do takiego właśnie. Za dużo rzeczy działo się w moim życiu na raz, matura, wybór studiów, rozstanie z chłopakiem po prawie 3 latach – po prostu uczę się żyć na nowo i w miarę możliwości bezstresowo. Przede wszystkim staram się żyć tym, co jest teraz i nie przywoływać ciągle w pamięci obrazu z przeszłości, nie rozpamiętywać i iść do przodu. Żeby “nie myśleć” zaczęłam uprawiać sport dość intensywnie (ciągle mam zakwasy ;)), więcej śpię (o to nie trudno po miesiącach przedmaturalnych) i robię to, co sprawia mi przyjemność: wieczory z książką lub ze znajomymi, uczę się gotować (to też niezła frajda może być), planuje wyjazdy i różne akcje, szkolenia, spaceruje, słucham muzyki i jak na razie działa – albo po prostu wierzę, że to musi działać, bo nie mogę stać w miejscu i się poddać.
    Wszystkim w podobnej sytuacji polecam zastosowanie się do wymienionych na blogu sposobów antystresowych i rada ode mnie: nie należy martwić się tym, na co i tak nie ma się wpływu 🙂
    Pozdrawiam serdecznie,
    Iza

    P.S. Bardzo zaciekawił mnie Twój blog, będę zaglądała częściej 😉

  2. Od jakiegoś już czasu, z ogromnym zaciekawieniem czytam każdą notkę na blogu. Czekam niecierpliwie na każdy wpis i z radością go czytam i analizuję. Ale do rzeczy.
    Radzenie sobie ze stresem… sztuka, której nauczenie się zdecydowanie poprawiłoby jakość mojego życia.
    Jak na razie, radzę sobie intuicyjnie: w chwilach wzmożonego napięcia, w miarę możliwości, męczę się fizycznie – długa, intensywna przejażdżka na rowerze, bieganie itp. W chwilach publicznych wystąpień, gdy płytki oddech i drżenie głosu przeszkadzają w mówieniu – świadomie, głębokie oddychanie, spowolnienie ‘na siłę’ wypowiedzi.
    Podobno dobrym sposobem na rozładowanie napięcia w chwili, gdy mamy styczność z osobą, która wywołuje silny stres (spotkanie służbowe, rozmowa o pracę), warto wyobrazić sobie naszego rozmówcę wykonującego dość pospolitą czynność (WC 😉 ). Pomaga to nam wtedy ‘uczłowieczyć’ tę osobę. Nie wypróbowałam. Nie wiem 😉
    W walce ze stresem przeszkadza mi jednak ciągły pośpiech. Brak czasu na własne przemyślenia, na wsłuchanie się w siebie. Może to jest właśnie sposób? Usiąść, pomyśleć, shierarchizować własne potrzeby i problemy.

  3. Ja od pewnego czasu ograniczam kontakty z biegnącym tłumem ludzi(np. rano centrum miasta, lub komunikacja miejska). Wstaje do pracy godzinę wcześniej i idę do niej pieszo przyjemną drogą. Podobnie wracam. Ograniczam w ten sposób do minimum czas przebywania w stresującym zgiełku, i zarazem dotleniam się i ruszam. Pomaga.

  4. żona wczoraj wpadła w złość tak mocną że dzisiaj nie może sie wysłowić tak silny stres pokazał taki objaw co mam zrobić ona spi a po przebudzeniu nie może wymawiać słów bark wymowy wszystko rozumie co do niej mówie ale ona nie może mi odpowiedzić czy to przejdzie czy potżebny jest lekarz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share