spokój ducha

Spokój ducha na co dzień

Nasze codzienne życie obfituje w różnego rodzaju „przeszkadzajki”, które wyprowadzają nas z równowagi. To może być czyjś komentarz, niemiła uwaga, krytyka naszej osoby, „złośliwość przedmiotów martwych”, „złośliwość losu”, wypadki, przypadki, i wiele innych. Choć mam wrażenie, że to inni ludzie najczęściej są powodem naszej irytacji. Tak czy inaczej, stan podenerwowania nie jest ani przyjemny, ani nie powoduje lepszego działania. Najczęściej jest to poddanie się impulsowi i utrata przytomnego umysłu. Jak więc zachować spokój ducha?

Na blogu Zen habits trafiłam dziś na artykuł dotyczący właśnie zachowania spokoju ducha w codziennych sytuacjach. Nie jest to nic szczególnie odkrywczego, ale może warto zdać sobie sprawę, że nasza reakcja na nieprzyjemności zależy całkowicie od nas samych. Tłumaczenie, że „to przecież on/ona powiedział/a to i tamto” jest oddawaniem kontroli nad własnym stanem emocjonalnym innym ludziom lub jakimś bliżej niesprecyzowanym siłom. A przecież jesteśmy w stanie podjąć decyzję o tym jak zareagować, potrzeba jedynie trochę dobrej woli i…ćwiczenia. A oto co proponuje Leo z Zen habits (kursywą moje komentarze; tłumaczenie dość wolne):

1. Naucz się choć trochę medytować.

Nawet najprostsza i krótka medytacja pozwala osiągnąć spokój umysłu i uzyskać spojrzenie z pewnej perspektywy.

2. Naucz się odłączać od samego siebie i stawać się obserwatorem.

Spróbuj następującego ćwiczenia: wyobraź sobie, że opuszczasz ciało, unosisz się nad nim coraz wyżej, aż możesz spojrzeć z góry na siebie i otaczających cię ludzi. Jesteś niezaangażowanym w sytuację obserwatorem. Jako obserwator nie denerwujesz się i nie angażujesz się emocjonalnie…po prostu obserwujesz bez oceniania.

O rozwijaniu obserwatora pisałam całkiem niedawno, podoba mi się bardzo to ćwiczenie z wizualizacją.

3. Głęboko oddychaj

Gdy zorientujesz się, że jesteś zły albo unosisz się emocjami, weź głęboki oddech i cofnij się. Często najlepiej jest nie reagować pod wpływem emocji – możesz tego potem żałować. Leo pisze, że dostaje sporo mało konstruktywnych krytycznych emaili i komentarzy.

Mi się zdarza coś podobnego bardzo rzadko, ale strategię mam podobną – przeczekać pierwszy impuls sformułowania równie głupiej/chamskiej odpowiedzi. Po jakimś czasie perspektywa się zmienia i można „na trzeźwo” odpisać. Podobni ma się rzecz w przypadku konfrontacji, choć tu nie jest już tak łatwo. Spróbuj dać sobie moment na ochłonięcie, głęboko pooddychaj i wróć do rozmowy, która zaczęła wzbudzać w tobie silne emocje.

4. Bądź jak teflon – pozwól by sprawy spływały po tobie.

Zrozum, że zawsze będą ludzie zezłoszczeni, chamscy, mający zły dzień. Ich problemy nie muszą być twoimi. Jeśli są złośliwi, nie musisz być również złośliwy. Niech ich komentarze, złość i złośliwości spłyną po tobie jak po kaczce. Jedynie gdy pozwolisz by te uczucia chwyciły cię, dasz złości zasiać swe ziarno w twoim ciele i rozwijać się. Gdy uśmiechniesz się i zignorujesz je, często sprawy zaczną iść w dobrym kierunku.

Nie zawsze jest to proste, ale trening czyni mistrza. Jeśli dasz się ponieść emocjom, zauważ to, ale nie gań siebie za niepowodzenie. Jesteśmy ludźmi, emocje są naszym ewolucyjnym wyposażeniem i nie ma co ich piętnować. Niech celem będzie świadomość tego, co się z tobą dzieje i kontrola nad emocjami. Uważaj też by nie wpaść w pułapkę ignorowania czyjejś złości za wszelką cenę. Nie chodzi tu o to, by się spiąć, zebrać w sobie i stłumić emocje, które się w tobie już pojawiły. W ten sposób zamiast osiągać spokój ducha, hodujesz sobie wrzody żołądka lub inną chorobę. Dąż do tego, by w świadomy sposób odcinać się od cudzych emocji, na tyle, na ile w danej chwili potrafisz.

5. Szukaj zrozumienia.

Gdy ktoś powie ci coś nieprzyjemnego, zamiast brać to o siebie, zrozum, że nie jesteś w centrum świata tej osoby. Może miała ona zły poranek, ma problemy małżeńskie albo nie rozumie za dobrze całej sprawy. Zawsze jest jakiś powód złości i nieuprzejmości, jeśli potrafisz je zrozumieć, będzie ci łatwiej sobie z nimi poradzić. Bardzo ważna uwaga. Nasze ego kocha być w centrum zainteresowania i chętnie odnosi wszystko do siebie. To iluzja. A umiejętność wczucia się w czyjąś sytuację, zrozumienie jej i zrozumienie czyichś emocji bez egocentrycznego odnoszenia ich do siebie to ważna i piękna rzecz.

Na koniec chciałam podkreślić, że moim zdaniem najlepsze co możemy dla siebie zrobić, to zaakceptować, że jesteśmy istotami emocjonalnymi. Akceptacja nie oznacza jednak przyzwolenia na bezrefleksyjne działanie pod wpływem emocji. Nie prowadzi do wymówek w rodzaju „bo się zdenerwowałam”. Akceptacja idzie w parze ze świadomością tego co się z nami dzieje, a jednocześnie z przekonaniem, że jesteśmy w stanie kształtować swoje reakcje i nauczyć się czerpać z emocji ważne informacje jednocześnie nie stając się ich niewolnikiem.

A spokój ducha jaki można uzyskać dzięki zdystansowaniu się od negatywnych opinii, cudzej złości i chamstwa, itp, pozwoli na zdrowe i sensowne funkcjonowanie. Mniej złości, to zdrowsze ciało i duch 🙂