poprzednim artykule na temat przekonań pisałam, że nasze umysły są pełne pewnych założeń co do funkcjonowania świata i nas samych. Jak mówi pierwsza zasada Huny “Świat jest taki, jaki myślisz, że jest”. Wiedza mająca tysiące lat, przekazy duchowe oraz współczesne badania psychologiczne dowodzą, że w bardzo dużej mierze to, co mamy w umyśle kształtuje naszą rzeczywistość. Dlatego dobrze jest przyjrzeć się swoim myślom, ocenom i przekonaniom, bo może warto coś zmienić by żyło się nam lepiej?

Ellis, amerykański psycholog, stworzył listę najczęstszych irracjonalnych myśli, które sprawiają, że popadamy w stres, przeżywamy negatywne emocje i jesteśmy nieskuteczni w działaniu. Oto kilka z nich:

1. Wszyscy ważni ludzie powinni mnie w każdej chwili szczerze kochać i aprobować.
2. Jeśli pojawia się niebezpieczeństwo trzeba się nim martwić i zajmować.
3. Ludzie i sprawy powinni zmieniać się na lepsze. To okropne i nie do zniesienia, jeżeli nie można nic poradzić na uciążliwości życia.
4. Moja przeszłość wywarła na mnie ogromny wpływ, wobec tego musi nadal oddziaływać na moje odczucia i postępowanie.

Zajmijmy się pierwszym z nich – co jest nie tak z taką myślą? Wszyscy, w każdej chwili… Takie założenie powoduje, że każda sytuacja, w której ktoś ważny/bliski nie aprobuje nas lub czegoś co robimy (ludzie bardzo często tak silnie identyfikują się z tym co robią, że nie odróżniają braku akceptacji swoich czynów od braku akceptacji ich osoby- a różnica jest ogromna) wywołuje w nas negatywne emocje. Poza tym, wymagamy by stan idealny trwał nieprzerwanie i bez względu na okoliczności. O ile wspaniale by było, by wszyscy bliscy nas aprobowali w każdej chwili, życie pokazuje, że tak nie jest. I zdecydowanie nie chodzi o to, by zmieniać bliskich, ale by zmienić postrzeganie sytuacji. Niestety, często wymagamy by inni się zmienili, lub wręcz chcemy zmieniać innych, niż przekształcać swoje przekonania.

Przy okazji mała dygresja. Warto uświadomić sobie na ile jesteśmy w stanie kontrolować i zmieniać innych, a jaki wpływ mamy na samych siebie. Jeśli ująć to procentowo, to ta pierwsza wartość powinna być o wiele mniejsza niż ta druga, idealnie 0% do 100%… Taki układ znacznie ułatwia życie, bo nie marnujemy energii na zmienianie innych (szczególnie bliskich). Oni i tak będą robić co zechcą, a tego rodzaju próby prowadza jedynie do frustracji i konfliktów. Niech to, co robisz zależy tylko od ciebie, niech to, jaki jesteś i jak sie czujesz zależy tylko od ciebie, a poziom wkurzenia, że ktoś jest inny niż powinien znacznie spadnie.

Wracając do zacytowanych przeze mnie przekonań – myśl numer cztery jest bardzo silnie reprezentowana w mediach oraz pseudopsychologicznych rozważaniach. Przekonanie o nieustającym wpływie naszych przeszłych doświadczeń na obecne postępowanie i samopoczucie jest całkiem niezłą wymówką. “Mam problem i nie mogę go rozwiązać, bo mam trudną przeszłość.” Jest to dość wygodne, bo tłumaczy brak podjęcia działania aby problem rozwiązać. Problem polega na tym, że niektórych spraw (trudności, wewnętrznych konfliktów, itd.) nie chcemy rozwiązywać, bo pełnią one jakąś ważną funkcję. Dlatego czasem potrzeba sporo determinacji (uwaga: to też jest jakieś przekonanie, którego mogłoby nie być), by chcieć uwolnić się od wymówek w rodzaju “trudnej przeszłości”. Nie chciałabym sprawiać wrażenia, że zupełnie deprecjonuję naszą przeszłość i doświadczenia – szanuję je i wiem, że mogą być to traumatyczne wydarzenia kształtujące sposób widzenia świata. Raczej chodzi mi o to, że ich wpływ nie jest wszechmocny i absolutny, i uważam, że to nasze świadome decyzje tu i teraz mają największą moc budowania tego, kim jesteśmy.

Warto pamiętać, że to w co wierzymy nie wzięło się znikąd. Najczęściej w pewnym momencie życia dana myśl miała jakieś ważne zadanie, była funkcjonalna. I jak to ze schematami bywa, utrwaliła się, mimo, że jej przydatność zmalała lub zupełnie zniknęła. Chodzi o to, by nie dokonywać psychicznego samobiczowania za to, że mamy irracjonalne myśli, bo to tylko utrudni proces zmian. Zmiana może zajść dopiero wtedy, gdy w pełni zaakceptujemy to, co jest w danym momencie.

Tym, których zachęciłam do wprowadzenia jakichś zmian w swoim życiu, proponuję następujące ćwiczenie. Zastanów się nad obszarem twojego życia, który sprawia ci w tej chwili najwięcej kłopotów. Przypomnij sobie wydarzenia, które sprawiły, że poczułaś się źle. Zaobserwuj jakie myśli przychodziły ci wtedy do głowy i jakie są twoje przekonania na dany temat. Wypisz je. Zastanów się, które z nich są źródłem twoich negatywnych emocji. Czy czułbyś się lepiej, gdyby dane przekonanie zmieniło się?
Podpowiem, że przekonania sprawiające najwięcej kłopotów to te związane z: tym jak oceniamy sami siebie; od czego uzależniamy to, czy uważamy siebie za dobrych albo złych; pieniędzmi; pracą i robieniem tego, co lubimy; zasługiwaniem na miłość; warunkami jakie muszą być spełnione byśmy kogoś lubili/kochali; Bogiem (nieskończona miłość czy surowy sędzia). To tak z grubsza.

W kolejnych odcinkach więcej przykładów wpływu przekonań na nasze życie i trochę praktycznych rad dotyczących zmiany przekonań na zdrowsze.

  1. Uwolnic sie od zlych doznan w przeszlosci, zostawiajac tylko te dobre… Bardzo trudne, ja tego nie umiem. Po kilku miesiacach walki ze soba, dzis rano stwierdzilem “poddaje sie”…

    1. tristan, to zależy jak się chcesz uwolnić. Przez odrzucenie czy negację raczej się nie da, będą wracać. Ale przez przeformułowanie ich znaczenia, znalezienie głębszego sensu w swoich doświadczeniach i akceptację, skupiając się na teraźniejszości – można. To nie jest walka. pozdrawiam i życzę siły.

  2. Asia, chce i to bardzo 🙂 Moim problemem jest wlasnie przeformulowanie znaczenia i szukanie glebszego sensu. Nie potrafie (tzn slabo mi to wychodzi) oderwac sie od negatywnych wydarzen z przeszlosci i odcedzic tylko te dobre, ktore beda mialy pozytywny wplyw na moje dalsze zycie. Dopiero sie tego ucze, a ja bardzo lubie sie uczyc 🙂

    pozdrawiam

  3. tristan, tak jak ci wcześniej napisałam, nie chodzi o odrzucanie negatywnych doświadczeń i odcedzanie dobrych, chodzi o nowe spojrzenie na swoją przeszłość taką jaka była. to nie doświadczenia są negatywne, tylko twoja ich ocena. nią się trzeba zajmować. pozdrawiam 🙂

  4. Wiem. Po weekendowych przemysleniach doszedlem do tego samego wniosku 🙂
    dziekuje 🙂

  5. Chodzi o pochylenie się nad sobą. Zobaczenie na nowo. Z miłością do siebie z przeszłości i tego z dzisiaj…

    Ale wg mnie jest to trudne do zrobienia samemu.

  6. ale mozna!
    mnie sie udalo
    3 mies korzystalem z pomocy specjalisty, ktory nie potrafil do mnie dotrzec
    wybralem sie do innego, ktory w 2 godziny (doslownie) przestawil mi zapadki w mozgu
    dalej poszlo juz samo:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy

Powrót po przerwie w pisaniu

Sprawdziłam niedawno kiedy na stronie pojawił się ostatni wpis: w czerwcu 2017. W ostatnich paru latach artykuły publikowałam bardzo nieregularnie, ale aż…
Total
0
Share