Pewnego dnia rozmawiałem z Tygrysem w klatce.

– Czy nie chciałbyś być wolny? – spytałem.

– Ależ ja *jestem* wolny. Jestem zupełnie wolny! – odpowiedział mi Tygrys. – Zobacz, mogę chodzić z prawa na lewo albo…z lewa na prawo. Mogę się przewrócić na bok albo położyć łapy na pysku. Mogę skakać w górę i w dół, mogę nawet skakać w przód i w tył. Możliwości są nieskończone! Mam całkowitą wolność!

– Ale przecież trenerzy każą ci wychodzić na arenę i robić różne sztuczki. Musisz ćwiczyć z nimi wiele godzin dziennie, prawda? – spytałem.

– No cóż, tak… – odparł Tygrys.

– I przecież przez połowę dnia musisz robić to, co ci każą i wcale nie jesteś wolny. Czy nie chciałbyś robić czegoś innego?

– Tak, to prawda, że połowę czasu spędzam na robieniu tego, co mi każą i w związku z tym nie mam żadnej wolności. ALE, drugą połowę czasu pozwalają mi spędzać w mojej klatce, w której jestem wolny. Poza tym, w poniedziałki i wtorki nie ma pokazów i mogę zostawać w mojej klatce cały dzień! Mogę tutaj robić cokolwiek zechcę!

– Ale przecież jesteś w klatce. Jesteś zamknięty. Czy to nie ogranicza twojej wolności? – spytałem.

– A czemu by miało? – odpowiedział zdziwiony Tygrys.

– No, powiedzmy, że chcesz pobiec aż do tamtej ściany, tam gdzie są słonie. Nie możesz tego zrobić, prawda? – powiedziałem.

– Jasne, że mogę. – stwierdził Tygrys – ale czemu miałbym chcieć?

– Bo jesteś Tygrysem! Łowcą! Dzikim zwierzęciem!!!

– Zdecydowanie nie jestem! – oburzył się Tygrys.

– Nie jesteś kim? Tygrysem? – zapytałem.

– No nie. To byłoby głupie. Jestem, biorąc pod uwagę naukę i biologię, Tygrysem. Każdy głupiec to wie! – powiedział Tygrys.

– No to dlaczego nie chcesz biegać na wolności, polować na zwierzynę i odczuwać promienie słońca na swojej sierści? – spytałem.

– Nie zaprzeczę, że czasem mam ochotę robić…te rzeczy.

– To dlaczego im zaprzeczasz?

– Chodzi mi o to, że nie jestem DZIKIM zwierzęciem – powiedział Tygrys. – Jestem zupełnie inny niż te dzikusy biegające po dżungli. Jestem zwierzęciem *udomowionym*.

– Ach, rozumiem – odpowiedziałem. – A co czyni cię lepszym niż one?

– Wszystko! – odkrzyknął Tygrys. – W przeciwieństwie do nich, nie jestem sługą moich instynktów. Mógłbym chcieć biegać i skakać cały dzień, ale nie chcę. To właśnie znaczy „udomowienie”!

– Możliwość nie robienia tego, co naprawdę chcesz robić? – zapytałem.

– Dokładnie tak! – odrzekł Tygrys. – I to nie jest tak, że nie ma żadnych nagród. Tutaj, w mojej klatce, jest mi ciepło i czuję się bezpiecznie. Dostaję jedzenie, wodę i świeżą słomę każdego dnia. Gdybym był poza moją klatką, skąd brałbym jedzenie, wodę i słomę?

– Musiałbyś znaleźć je sam – odparłem.

– Znaleźć je gdzie? Nie brzmi to zbyt dobrze. Gdyby nie moi opiekunowie, byłbym głodny, spragniony i zmarznięty. Czemu miałbym chcieć to wszystko zostawiać? A poza tym – dodał Tygrys przysuwając się do krat – widziałem co się dzieje, gdy nie jest się udomowionym.

– Naprawdę? – spytałem. – A co się wtedy dzieje?

– Cóż – powiedział Tygrys rozglądając się na lewo i prawo – Jeśli jesteś choć odrobinę Niegrzeczny, strzelają blisko ciebie z bicza abyś się przestraszył hałasu. To najczęściej wystarcza, uwierz mi! Powoduje, że natychmiast chce mi się wracać do pracy. Nie żebym był kiedykolwiek Niegrzeczny. – dodał. – A jeśli jesteś naprawdę Zły, na przykład warczysz na bicz – przysunął się jeszcze bliżej mnie – jeśli jesteś aż TAK zły, to nie tylko strzelają z bicza, ale cię nim BIJĄ. Nie żeby mi się to kiedykolwiek zdarzyło, rzecz jasna – szybko dodał. – Ale widziałem coś takiego. Bicz pozostawia wielką czerwoną szramę, która boli i boli.

– To okropne! – wykrzyknąłem.

– Wcale nie! – zaprzeczył Tygrys. – Bardzo dobrze przeciwdziała atakowaniu bata. Bat mówi nam co robić i uczy nas rozróżniać dobro od zła. Gdybyś nie robił nic złego, nikt by cię nie uderzył. To przecież jasne. Jeśli z tym walczysz, zasługujesz by cierpieć! Musisz zapłacić za to, co zrobiłeś. Wszyscy to wiedzą.

– Jeśli wszyscy to wiedzą, to powiedz mi dlaczego niektóre tygrysy nadal muszą być bite? – spytałem.

– A kogo to obchodzi – odparł. – One chyba po prostu są Złymi Tygrysami. Kto wie dlaczego robią to, co robią.

– No tak.

– O czym to ja mówiłem… a tak. – Tygrys przysunął się jeszcze bliżej, tak, że dzieliły nas zaledwie centymetry, jedynie kraty były między nami. Czułem gorąco bijące od jego wielkiego ciała. Niemal szeptem kontynuował – Słyszałem, że jeśli się jest naprawdę BARDZO złym, rozumiesz, NAPRAWDĘ złym…tak, że wiesz…UGRYZIESZ opiekuna…przychodzą ludzie i mierzą w ciebie z metalowej rury, rozlega się huk i nagle z twojego ciała wystaje małe czerwone piórko…I zasypiasz…i nigdy się nie budzisz…NIGDY!

– Mój Boże… – powiedziałem.

– Wiem, to jest niesamowite – odparł Tygrys. W jego cichym głosie pobrzmiewał strach, ale jego oczy błyszczały z ciekawości. Wtedy nagle odwrócił się i poszedł w przeciwny róg klatki. – Mimo wszystko, to jest potrzebne, aby chronić Opiekunów. Nie ma Opiekunów, nie ma jedzenia, prawda?

– Chyba tak. – odpowiedziałem po namyśle. Po chwili wstałem z siana, na którym siedziałem i otrzepałem spodnie. – Cóż Tygrysie, zdecydowałem już co zrobię.

– Zrobisz? Masz zamiar coś zrobić? – powiedział Tygrys, lekko przestraszony.

– Zdecydowanie mam taki zamiar. Otworzę twoją klatkę.

– CO ZROBISZ? – Tygrys zawył w panice.

– Nie bój się, to nie będzie bolało. – odrzekłem. Podszedłem do końca klatki, obejrzałem zamek i otworzyłem drzwi na oścież.

Tygrys był zdumiony. – Jak ty to zrobiłeś?

Wzruszyłem ramionami. – To jest bardzo proste, jeśli już się wie jak to zrobić. Teraz możesz wyjść z klatki kiedy tylko zechcesz!

Tygrys wyglądał przez chwilę przez otwarte drzwi klatki, po czym się cofnął. – Czy dasz mi kawał mięsa, jeśli wyjdę na zewnątrz?

– Nie. – odparłem.

– Pogłaszczesz mnie po głowie i powiesz jakim jestem dobrym Tygrysem?

– Na Boga, nie!

– Czy tam… – zaczął i głośno przełknął ślinę. – czy tam będzie s-s-samica w rui…jeśli wyjdę? – spytał, w końcu odważywszy się na dłuższe spojrzenie przez otwarte drzwi.

– Prawdopodobnie nie – odparłem.

Tygrys prychnął i zdegustowany całkowicie odwrócił się o drzwi. – W takim razie nie widzę powodu, dla którego miałbym chcieć wyjść. – powiedział z goryczą.

– Bo byłbyś wolny! Mógłbyś robić co tylko zechcesz!

– Ależ ja robię co chcę tutaj! – zawarczał Tygrys. – Jestem tu bezpieczny, jest ciepło i czysto, i jestem szczęśliwy. A tam… kto wie co tam mnie czeka? Jeśli wolność oznacza nigdy nie wiedzieć co się z tobą stanie, nie chcę tak żyć! A teraz idź sobie! – zawarczał na mnie – nie chcę cię więcej widzieć.

– Proszę bardzo – westchnąłem. – Ja mogę jedynie otworzyć drzwi, nie mogę cię zmusić być przez nie przeszedł.

– A żebyś wiedział. Możesz już sobie iść. – odparł.

Wzruszyłem ramionami i obróciłem się by odejść.

– Poczekaj! – zawołał Tygrys.

– Tak?

– Zanim pójdziesz… – powiedział Tygrys patrząc na otwarte drzwi.

– Tak? – spytałem z nadzieją.

– Zamknij te przeklęte drzwi. Dziwnie się czuję. – rzekł Tygrys odwracając się pyskiem w drugą stronę klatki.

– Jak chcesz – odparłem po raz kolejny wzdychając. Ociągając się pchnąłem drzwi, a zamek zaskoczył z głośnym szczękiem. Tygrys wyraźnie się rozluźnił.

Obróciłem się ponownie, i tym razem Tygrys mnie już nie zatrzymywał. – Głupi śmierdzący człowiek i jego głupie śmierdzące drzwi. – mruczał pod nosem gdy odchodziłem.

To nie moje drzwi, a jego! – pomyślałem i poszedłem sobie. Ja je tylko mu otworzyłem.
Rzuciłem ostatnie spojrzenie na wielkiego Tygrysa w swojej klatce. Nadal siedział tyłem do wyjścia. Ale jednym okiem patrzył ponad barkiem…patrzył na bezpiecznie zamknięte drzwi od jego klatki.

Autor: Michael J. Bertrand
Tłumaczenie za zgodą autora: Joanna Boj

  1. Ciekawa rozmowa tylko co ona ma przekazywać? Lub co tak naprawdę należy z niej wywnoioskować?

    Czy chodzi o to, że czasem pomimo tego że ktoś czasem otwiera nam drzwi od “naszej klatki” – błędnego rozumowania/postępowania wskazując jakąś lepszą drogę, a my z tego nie korzystamy tylko się oburzamy co ta osoba w ogóle nam sugeruje?!

    Czy o to tutaj chodzi? 😛

  2. ja tez sie zastanowiłam nad tym….ale, myślę ze dla każdego to “co tak naprawdę należy wywnioskowac” jest czymś innym – i to jest najlepsze w metaforach.

    dla mnie najważniejsze było…że to zawsze Tygrys…ja decyduje o zmianach w moim życiu. nawet jeśli przyjdzie ktoś kto “wie inaczej-wie że drzwi można otwierać” to póki nie jestem na to gotowa/przekonana – to nie zmienię mojego życia – i będę w mojej ciepłej klatce – i super.
    “NIC NA SIŁĘ” 🙂

    pozdrawiam
    Kamila

  3. MateK, moim zdaniem nie ma jedynie słusznej interpretacji…Twoja jest dla Ciebie ważna i dobra z jakichś powodów, interpretacja Kamy jest ważna dla niej z innych powodów. Każdy z bajki czerpie to, co jest mu najbliższe, najważniejsze i warto się temu przyjrzeć.
    Dla mnie ta bajka jest o współczesnym człowieku, który sam wchodzi do klatki i jeszcze mówi, że mu jest z tym dobrze. O ograniczeniach, które sam na siebie nakłada, o tym jak racjonalnie próbuje wyjaśnić sobie dlaczego żyje w klatce.
    Inny wymiar to pozycja osoby, która otwiera drzwi – pokazuje innym drogę. Ona może tylko otworzyć klatkę i pokazać, że tak można. Nie może Tygrysa na siłę z niej wyciągnąć, bo nie o to chodzi. Choć może czasem aż żal na Tygrysa patrzeć… 😉

  4. To proste!:) Wszyscy jesteśmy, a przynajmniej duza wiekszość, tygrysami. Każdy z nas jest wolnym człowiekiem, mo co uwaza za słuszne, zyjemy jak chcemy… a przynajmniej tak się nam wydaje:) “Złotą klatka” w której mieszka tygrys, są nasze domy. Zazwyczaj nie mieszkamy w nich sami, tylko.. no właśnie z rodzicami. Niby możemy opuscic rodzinne gniazdo i podążyć droga obrana przez siebie, nie sluchac dobrych rad rodzicow, ale zyc po swojemu, ale pytanie powstaje :”Czy chcemy?”. Przeciez jesteśmy w domu, w swoich cieplych, rodzinnych czterech kątach. Czy więc warto pozbawiać sie tego bezpieczeństwa? Myśle, ze nie, bo wszedzie dobrze ale w domu najlepiej, jaki on by nie był to jest mój dom.

  5. to może troche slow ode mnie na temat tej bajeczki:)
    tygrys jest metafora przecietnego wspolczesnego czlowieka, a czlowiek osoba oswiecona.
    Osoba oświecona wskazuje drogę do wolności, która niesie ze sobą również niestety brak bezpieczeństwa.

    Klatka, w której żyje tygrys to innaczej tzw. strefa komfortu, czyli obszar gdzie czujemy się pewnie, bezpiecznie. Jednak jak widać jesteśmy ograniczeni i kontrolowani przez strach. Każda próba, nawet myśl wyjścia poza sfere komfortu wywołuje lęk.

    Człowiek musi dokonać wyboru (choć zwykle nie wie, że istniej inna opcja) czy chce być wolnym niczym tygrys polujący na zwierzynę, żyjący tu i teraz, czy może woli żyć w więzieniu będąc kontrolowanym przez społeczeństwo.

    Społeczeństwo zniewoliło nas i sprawiło, że aprobata i bezpieczństwo są najważniejszymi dla nas wartościami. Możemy wyrawać się z tej klatki, tego matrixa logicznie patrząc dość łatwo. Jednak uczucie strachu przed karcącym biczem spoleczenstwa utrurdnia nam ten krok. Niestety spoleczenstwo nie lubi osób, które zachowują się innaczej od reszty.

  6. Sęk w tym eloo, że społeczeństwo nas do tej klatki wsadziło, ale to my nie chcemy z niej wyjść, nie dla tego, że boimy się społecznego bicza, tylko nie czujemy potrzeby zmiany, a nawet jeśli, to jesteśmy swoim własnym strażnikiem, który przed wolnością się wzbrania. Przynajmniej z mojej perspektywy tak właśnie wygląda.

  7. Ja uważam że klatke którą narzuciło społeczeństwo tak kochamy bo boimy się wolności. Ona oznacza nieznajomośc jutra, niepewność, względne niebezpieczeństwo.

  8. Proponuję jeszcze inną interpretację.

    Tygrys to społeczeństwa żyjące w dyktaturze tresera, który posługuje się batem i karci nieposłusznych, ale też troszczy się o oddanych mu – karmi, chroni, pielęgnuje.
    (Odniesienia do Kuby, Iraku, czy innych Chin aż nazbyt oczywiste, prawda?)

    Człowiek to społeczeństwa nowoczesne, demokratyczne, pragnące wszystkich uszczęśliwiać. (Wielki Brat – USA zdaje się grać tu główną rolę.)

    Kolejna moja interpretacja jest taka, że tymi tygrysami jesteśmy my wszyscy, choć może się nam wydawać, że jesteśmy ludźmi. Czyż to nie nam wydaje się, że robimy to, na co tylko mamy ochotę? Niby tak, ale kto, jak nie my spędza większą część dnia w pracy/ na uczelni i posłusznie robi to, co każą robić treserzy? Czy nie jest tak, że wielu rzeczy nie robimy nie dlatego, że nie chcemy, lecz dlatego, że w razie nakrycia nas na czynnościach niedozwolonych spotka nas bat (prawa, kodeksy i inne przepisy) i wylądujemy, nomen omen, w klatce?

  9. Przeczytałam z uwagą Wasze komentarze.
    Może i ja dwa słowa.
    Fakt: czasem ktoś otwiera drzwi naszej klatki i daje możliwość wyboru. Bardzo trudno jest postawić ten krok do przodu. Ale nawet nie wyobrażacie sobie jak pysznie smakuje wolne powietrze. Ile przy tym strachu, tego nie omieszkam zaznaczyć. Niemniej jednak bilans jest u mnie na plus:)
    Pozdrawiam komentatorów i autorkę tej super strony.

  10. Bardzo mi sie podoba i bajka o tygrysie i komentarze. Dowodza one , ze mamy myslacych ludzi,ktorzy czytaja i mysla co przeczytali. Kazdy ma wlasny komentarz, bo kazdy ma wlasna osobowosc i indywidualny sposob odbierania zycia. Wyskoczyc z klatki nie jest latwa rzevza. Nie latwo jest rowniez rzucic za siebie zycie , ktore sie zna i wejsc w nieznany , obcy swiat. a ludzie to robia. Dam przyklad emigrantow. Sama jestem emigrantka . Od 22 lat zyje w Ameryce, inny swiat , kultura, obyczaje i inni ludzie. Nie latwo bylo i jest zyc w nowym panstwie, ale prosze , uwierzcie mi , ze gdziebyscie nie poszli zawsze w pewnym sensie bedziedzie” w klatce”. Zawsze beda prawa i obowiazki, zawsze beda ci , ktorzy pilnuja i kaza, i zawsze bedziecie musieli”podporzadkowac” wlasne ja do regul gry. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Danka

  11. Bardzo mi sie podoba i bajka o tygrysie i komentarze. Dowodza one , ze mamy myslacych ludzi,ktorzy czytaja i mysla co przeczytali. Kazdy ma wlasny komentarz, bo kazdy ma wlasna osobowosc i indywidualny sposob odbierania zycia. Wyskoczyc z klatki nie jest latwa rzecza. Nie latwo jest rowniez rzucic za siebie zycie , ktore sie zna i wejsc w nieznany , obcy swiat, a ludzie to robia. Dam przyklad emigrantow. Sama jestem emigrantka . Od 22 lat zyje w Ameryce, inny swiat , kultura, obyczaje i inni ludzie. Nie latwo bylo i jest zyc w nowym panstwie, ale prosze , uwierzcie mi , ze gdzie byscie nie poszli zawsze w pewnym sensie bedziecie” w klatce”. Zawsze beda prawa i obowiazki, zawsze beda ci , ktorzy pilnuja i kaza, i zawsze bedziecie musieli”podporzadkowac” wlasne ja do regul gry. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Danka
    poprawilam bledy ktore wyszly w trakcie pisania.

  12. Hmm…
    Wiecie co? W historyjce to tygrys siedzi w klatce a człowiek jest wolny. Ale tak naprawdę, czytając, to człowiek powinien być w klatce, a tygrys na wolności. Ale rozumiem, że to był celowy zabieg. Takie już mamy wyobrażenie, zoo i te sprawy.

  13. Ja uważam, że klatka tygrysa symbolizuje nasz umysł i opór przed zmianą zdania. Czujemy się bezpieczniej myśląc jednym torem. Jesteśmy niechętni nowym ideom. Nawet jeżeli ktoś inny pokaże nam, że może być inaczej. Uważam, że sami jesteśmy swoimi “treserami”. Sami uczymy nasze umysły nie zmieniać poglądów. Jednak w bajce brakuje mi drugiego człowieka. Podobnie jak w życiu. Ktoś nakłania nas do nowej idei (“otwiera drzwi klatki”), ktoś inny pokazuje inną idee. W tym gąszczu słów my wybieramy własną drogę.

    Nie uważam społeczeństwa za klatkę. My stanowimy społeczeństwo nie ważne gdzie się znajdziemy. Dla mnie społeczeństwem są ludzie różnych myśli i pomysłów. Czasami nas nakłaniają do swojego zdania jednak możemy je zaakceptować lub odrzucić. W tym społeczeństwie zawsze znajdziemy grupę ludzi podobnych do nas. A jeżeli nie to zawsze możemy stworzyć swoją osobną grupę.

  14. Hej, niestety dobra metafora to taka, która na swoim “niemetaforycznym poziomie” także jest trafna. Ta nie jest. Mamy tu bowiem ludzkie (dokładniej: pana Bertranda) wyobrażenia na temat tego co myśli i czuje tygrys zamknięty w klatce. Są one mylne i krzywdzące dla wszystkich zwierząt więzionych przez ludzi (np. tygrysów w zoo lub w cyrku).

    Kwintesencja błędu tkwiącego w tej metaforze jest taka: my, ludzie, w naszych “klatkach” (np. w ustroju w jakim żyjemy), nie powinniśmy porównywać się do tych, którzy są FIZYCZNIE uwięzieni (czy są to ludzie, czy zwierzęta). Nie da się wyrazić czym jest uwięzienie niefizyczne poprzez odwołanie się do więzienia fizycznego, stanowią one bowiem całkowicie inne JAKOŚCI.

    Życzę wszystkim dobrowolnego wyjścia na wolność poza schematy myślowe, ale również życzę wszystkim niesłusznie uwięzionym tego, aby mogli przeżyć swoje życie poza żelaznymi kratkami. I są to dwa całkowicie różne życzenia.

  15. @ktos: a jak Ty myślisz, co czuje i myśli tygrys w klatce uwięziony przez człowieka? Co myślisz by zrobił tygrys urodzony i wychowany w niewoli, gdyby otworzyć mu klatkę?

    A znasz takie zjawisko, że jak psa uwolni się z łańcucha, to on nadal porusza się tylko w jego promieniu?

  16. Ja jestem zdania, że każda interpretacja jest dobra. Każdy jak napisała Danuta, odbiera rzeczywistość inaczej, co innego do niego przemawia, wyciąga inne wnioski. Złą(i to też tylko moim zdaniem :)) myślą jest jedynie przekonanie o wyższości swojej racji nad czyjąś, narzucanie swojego zdania, agresja w stosunku do osób nie myślących podobnie.

  17. Hallo ! Podoba mi sie bajka o Tygrysie …. takich Tygrysow uwiezionych w klatkach, widze codziennie w mojej pracy …:-)))) sa to ludzie o zajeczych sercach …. ich wiezieniem jest ich wlasny starch … nie ptrafia przeskoczyc wlasnego cienia ,. nauczyli sie przytakiwac wszystkiemu co dobre… i co zle … byle do jutra …ale maja spokoj ..nikt ich nie biczuje …nikt na nich nie poluje …. mozna ich opluwac ..wysmiewac … .. a oni maja spokoj …..czasami nawet awnsuja …a , co tam , czemu nie ?…. z pozdrowieniami … na wolnosci bedaca E.

  18. Klatka w której siedzi tygrys to głowa pelna przekonań , które narzuca nam spoleczenstwo . Co jest dla nas dobre a co zle . Dostajemy bezpeieczne ” 4 ściany” dla rozrywki jakies głupawe zajecie. ( Zebyśmy tylko nie zaczeli logicznie myśleć ) a wiadomo na to potrzeba troche energii , wiec wybieramy te prostrze rozwiązania (tv) .Tresuja nas każdego dnia i poddają proba , a my mimo wszystko wierzymy ze to jest dla nas dobre.. No bo jak zyc inaczej ? co zastapi nowoczesna plazme i inne gownaa . Wiec oddajemy im nasz cenny czas , za kilka papierowych świstków które w naturze nie maja większego znaczenia . Dajemy wmówić sobie co jest dla nas najlepsze , zapominając o najszej prawdziwej naturze , która z każdym pokoleniem jest bardziej zacierana .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Podobne wpisy
słowa i wiedza

Słowa i wiedza

[aux_quote type=”quote-normal” text_align=”left” quote_symbol=”1″ title=”title” extra_classes=””]”Uczniowie pewnego mistrza byli zaabsorbowani dyskusją nad cytatem Lao-tsy: Ci, którzy wiedzą, nie mówią. Ci, którzy mówią,…
Total
0
Share