Zamki na piasku – jak dać odejść staremu

fot. (C) Getty ImagesZamki na piasku to bardzo ciekawe budowle. Dzięki wysiłkowi i żmudnej pracy stają się pięknie, ciesząc oczy nad brzegiem morza. Ale w każdej chwili może nadejść gwałtowniejsza fala i w ciągu paru chwil je zmyć. Smutne…? Kiedyś bym powiedziała, że owszem, smutne. Dziś wiem, że czasem warto wybrać się w najciemniejszy kąt siebie, spojrzeć w twarz swoim lękom i zburzyć piękny zamek. A gdy to nastąpi, wszystko się odmieni… Może na lepsze?

Nasze przyzwyczajenia i przywiązania powodują, że myśl o zniszczeniu czegoś, co posiadamy i co jest nam dobrze znane wzbudza ogromny lęk. Lęk ten sprawia często, że nie dostrzegamy lub nie chcemy dostrzec potrzeby zmian. Boimy się zmian, bo zmiana to odejście starego, które może i nie jest doskonałe, ale przynajmniej jest przytulne i znane. Co zrobić, aby przestać się bać zmian i z odwagą i spokojem w sercu przyjąć nowe i nieznane? Jak pogodzić się z tym, że stare odejdzie a nowe będzie zupełnie inne, tak bardzo inne, że trzeba będzie przeformułować swoje dotychczasowe życie? Jak poczuć, że zmiana jest czymś dobrym?
Sposobów, jak zawsze, jest pewnie wiele, jednak ja chcę się podzielić pewnym szczególnym doświadczeniem, które spotkało mnie na warsztatach Psychologii Zorientowanej na Proces (tzw. POP autorstwa Arnolda Mindella). Każdy może sam zrobić to ćwiczenie, choć przyjemniej i z większym poczuciem bezpieczeństwa pracuje się z drugą osobą. Na początek proponuję wejść w stan relaksu/medytacji, usiąść wygodnie i otworzyć się na odczucia z wewnątrz siebie.

Zastanów się nad jakimś ważnym dla ciebie związkiem. To może być relacja partnerska, małżeńska, przyjacielska, itp. Pomyśl, co chciałbyś by się zmieniło, co ci w tej chwili przeszkadza, co dzieje się nie po twojej myśli. Teraz zbuduj wspaniały zamek z piasku, maksymalnie go dopieść…wyobraź sobie jakby to było, gdyby ta relacja stała się najlepsza jaka może tylko być. Poczuj to. Przywołaj obrazy, wypowiedz znaczące zdania, puść wodze fantazji! Niech to będzie wspaniała budowla. Pobądź w tym stanie przez chwilę.
A teraz wyobraź sobie, że przychodzi fala i podmywa twój zamek. Jakby to było, gdyby cała relacja zaczęła się „sypać”? Co byś mówił/a i robił/a, jak by się zachowywał twój partner/ka? Jeśli faktyczna sytuacja nie jest za dobra, spraw żeby w twojej fantazji stała się jeszcze gorsza. Dojdź do momentu, w którym gorzej już być nie może. Poczuj to. Daj sobie prawo do gniewu i płaczu, bo twoje wewnętrzne dziecko może bardzo się buntować przeciwko takim obrazom.
Skończ ćwiczenie, gdy odczujesz spokój. Pomyśl, jaki wpływ na twoje obecne życie będzie miało to doświadczenie.

Dla mnie to ćwiczenie było niesamowicie oczyszczające. Moja relacja była w poważnym kryzysie, ale ja początkowo desperacko broniłam się przed zmianami. Nie chciałam puścić tego, co stare i skostniałe, mimo, że nikomu już to nie służyło. Gdy w ćwiczeniu weszłam w „ciemną” fazę, poczułam, że teraz już nic nie jest straszne. Nie ma się czego bać, bo już wiem jak to jest być na samym dole. Najczęściej boimy się pogorszenia i tego co nieznane. Tutaj już nie miało się co pogarszać. To było niesamowite uczucie. Był we mnie spokój i głębokie przekonanie, że to, co nastąpi będzie tym, co najlepsze dla mnie i tej drugiej, ważnej, osoby. Następnego dnia wszystko w moim życiu nagle się odwróciło. Wszystko się zaczęło zmieniać i była to całkowicie świadoma decyzja. Nie czułam już lęku o to, co będzie dalej.

Ćwiczenie, które tu opisałam, było elementem warsztatów POP prowadzonych przez Josefa Helblinga ze Szwajcarii.