Wyginanie umysłu

Nasza codzienność zawiera się w czterech doskonale znanych nam wymiarach. X, Y i Z, czyli trzy wymiary przestrzeni, pozwalają nam na określenie długości, szerokości i wysokości każdego obiektu. Czwarty wymiar to czas, który najłatwiej zdefiniować jako coś, co mierzą zegary (jeśli brzmi to zbyt prosto, to powiem, że nawet niektórzy fizycy w pewnych okolicznościach posługują się taką definicją). Czas rozpoznajemy po jakichkolwiek zmianach, które się dokonują. Wiemy doskonale, że w przestrzeni możemy się poruszać w dowolnym kierunku (o ile oczywiście, nie stoi przed nami np. zbrojona ściana), w czasie zaś tylko do przodu (choć czasem dobrze by było móc się cofnąć…). Wszystko to jest w miarę proste i logiczne, wiemy, że w znanych nam 4 wymiarach obowiązują w miarę nam znane prawa fizyki (zależy kto jak uważał na lekcjach w liceum/wykładach na studiach dla bardziej ścisłych umysłów).
Jednak mądre głowy naukowców wykoncypowały, że wymiarów musi być więcej niż 4. Bo jedynie przy takim założeniu najnowocześniejsze koncepcje dotyczące natury wszechświata, w którym dane jest nam istnieć, mają jakiś sens i, za przeproszeniem, trzymają się kupy. Spróbujmy wyobrazić sobie piąty wymiar…nie jest to łatwe. Na szczęście, znalazł się człowiek, który w ciekawy i przystępny sposób poprowadzi nas za rękę aż do 10 wymiaru. Zastanów się najpierw, czy jesteś gotów/gotowa na takie doświadczenie, bo jest to zdecydowanie mocny „schematołamacz”. W końcu schemat 4 wymiarów jest w nas niemal od narodzin…
Jeśli jesteś zdecydowany/a, kliknij tutaj a następnie w menu Navigation kliknij „Imagining the 10th dimension”. Znajduje się tam prezentacja we Flashu na podstawie książki Boba Bryantona pod tym samym tytułem. Jeśli Twój poziom języka angielskiego nie wystarcza do komfortowego podążania za narratorem tutaj znajduje się tłumaczenie tekstu narracji.
A gdy skończysz, pomyśl przez chwilę…czym może być/jest dla Ciebie dziesiąty wymiar…?

Tags: No tags